Sto dni szczęścia

Sto dni szczęścia, #100happydays, takie wyzwania padły po lub już w trakcie Ice Bucket Challange.
Projekt podoba mi się o wiele bardziej niż wszystkie inne łańcuszki, z jakimi miałam styczność do tej pory. Okazuje się, że Ziemia to całkiem szczęśliwe i urokliwe miejsce, a nie padół łez, w którym się tylko jęczy i marudzi. Długo nie miałam odwagi, by rozpocząć taki długotrwały projekt. Ciągnęły się za mną niedokończone sprawy z przeszłości, jak taki zielony dymek odoru za bohaterem kreskówki. W przeciągu ostatnich trzech dni na szczęście uświadomiłam sobie kilka rzeczy. 

Prawda

Inicjatywa 100happydays została podjęta i wypromowana przez fundację o takiej właśnie nazwie. Okazuje się, że to idea crowdfundingu. I to rewelacyjna.
Każdego dnia zdarza nam się coś pozytywnego. Czasem mamy jednak klapki na oczach i zupełnie tego nie zauważamy. To może być wieczorny wypad do kina z przyjaciółką lub zdobycie kolejnego lajka pod zdjęciem. Nieważne, jak wielkie jest to wydarzenie – każdy z nas i tak ma inną skalę. Liczy się fakt, że sprawiło nam to radość. 
Fundacja zachęca, by dzielić się swoimi szczęśliwymi momentami codziennie z innymi, na przykład za pośrednictwem Facebooka. Pierwszy taki łańcuszek zobaczyłam u Mateusza Grzesiaka, najszczęśliwszego człowieka na ziemi, najlepszego coachera i po prostu sympatycznego chłopaka, na którego wykładzie miałam wielki zaszczyt być w niedzielę 12 października. 
Do momentu spotkania z tym mężczyzną uważałam, że taka idea jest bez sensu – po co inni ludzie mają wiedzieć o tym, że mam dobry humor albo mi się powodzi? Będą zazdrościli albo podłożą mi świnię, albo kogo to w ogóle będzie obchodzić? W końcu żyjemy w Polsce, kraju postrzeganym za ojczyznę małych ludzi. (No bo sami się tak postrzegamy. Nikt nie wierzył w zwycięstwo Polaków w meczu piłki nożnej z Niemcami. Recytujemy od dzieciaka – Kto ty jesteś? – Polak mały!, a prezydent Kaczyński też za wysoki nie był, tak swoją drogą). Grzesiak jednak uświadomił mi, że te wszystkie obiekcje są bez znaczenia, ponieważ są tylko obiekcjami. 

Grzesiak

Pracuję nad tym, by być odważną osobą, lecz czy zacznę publikować codziennie posty z tym, co cudownego mi się dzisiaj przydarzyło? Nie mam jeszcze zielonego pojęcia. Mimo tego zachęcam do takiego działania Was. Zdjęcie książki, którą czytacie z przyjemnością, uchwycone dzięki fotografii piękno spadających jesiennych liści? To wszystko ma znaczenie, a wiem, że każdy z nas może się czymś pochwalić, tylko czasem nie ma w sobie tyle siły. Albo jest zbyt leniwy. Chwalenie się jest złe, zaraz ktoś rzuci, to zarozumialstwo! (Brak ci pokory – już słyszę Bossego). Nie. Nie zamierzam chodzić z opuszczoną głową, nawet jeśli kiedyś tam coś nabroiłam, bo to było dawno, bo staram się być lepszą, bo naprawdę mam osiągnięcia. Jesteśmy młodymi Polakami, którzy mają wpływ nie tylko na siebie, ale i na to, co dzieje się w kraju. Bez większego problemu możemy zmienić mentalność swojego otoczenia. Trzeba tylko włożyć w to energię i chęci.
 
Wracam jednak teraz do samego wyzwania. Fundacja nie tylko chce uszczęśliwiać ludzi poprzez uświadomienie im, że jest się z czego cieszyć. Wspiera również ludzi niepełnosprawnych, dlatego każdy może przelać 35$ na podane konto, a w zamian otrzymać przepiękny, ręcznie wykonany album z wybranymi przez siebie szczęśliwymi momentami udokumentowanymi na przykład w trakcie wyzwania. Coś za coś. 
To właśnie crowdfunding, czyli finansowanie przez społeczeństwo jakiegoś projektu. I ja z niego skorzystam w najbliższym czasie, czekam tylko na decyzję wydawnictwa. O tym jednak nieco później, bo będę potrzebowała Waszego wsparcia. Teraz chcę się z Wami podzielić moimi ostatnimi przemyśleniami.
1. Nawet, jeśli droga jest męcząca, to warto wciąż iść i zobaczyć, co jest na końcu. To uczyni Cię wyjątkowym, ponieważ większość ludzi poddaje się na przedostatnim zakręcie lub też o wiele wcześniej. Nasze człowieczeństwo jest jednak istotną rzeczą. Wszystkie problemy, jakie pojawiają się w trakcie tej drogi, to przeszkody rzucane przez innych ludzi (na przykład z zazdrości) lub takie, które kładziemy sobie sami. I dlatego jesteśmy w stanie wszystkie te przeszkody usunąć. Jako ludzie jesteśmy sobie równi, ale im bardziej świadomi, tym szybciej rośniemy ponad resztę. I nie trzeba być wybitnym psychologiem, by to zaobserwować. Dlatego ze wszystkim damy sobie radę, nieważne, jak będzie ciężko. 
2. W związku z powyższym, jeszcze niedawno przeżycie każdego kolejnego dnia było dla mnie wielkim wyczynem. Teraz nie chcę przetrwać nocy i doczekać świtu, by zastanawiać się, czy wstać z łóżka, czy może w nim zostać do końca świata. Przypomniałam sobie, kim jestem i że powołano mnie do czegoś większego niż pusta egzystencja. Wykorzystuję swoje wszystkie talenty i realizuję wuchtę celów, tej. Trzymajcie kciuki! Mam nadzieję, że mi pomożecie, gdy zajdzie taka potrzeba.
3. Problem sam się nie rozwiąże. Ni chuja. Ciężko jest się zebrać do kupy i pozałatwiać pewne sprawy. Pewnie ze strachu. Ale czego tu się bać? 90% naszych lęków, jak twierdzą amerykańscy naukowcy (:D), to tylko myśli w naszej głowie. Negatywne myślenie przyciąga smutne wydarzenia, dlatego głowa do góry i na kozaku do przodu! Jeżeli idziesz gdzieś z myślą, że będzie dobrze, że pójdzie szybko i z korzyścią dla Ciebie, tak się stanie.
4. Ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej, ale poniosło mnie to, co słyszałam w Kielcach, na konferencji motywującej.
5. I pisałabym tak dalej i dalej, ale muszę lecieć do pracy, bo tym razem mi się chce. : )
Dzielę się jeszcze z Wami na zakończenie kilkoma dobrymi filmami, które może Wam coś uświadomią, a może tylko przypomną o tym, co dawno już wiecie. 
 

5 myśli na temat “Sto dni szczęścia

  1. Uwazam, ze idea dobra, kazdemu sie przyda odrobina pozytywnego nastawienia do zycia. Ale crowdfunding to cos do czego probuje sie przekonac, bo sceptyk ze mnie straszny, jesli chodzi o takie akcje. Zawsze probuje sie dopatrywac tego, kto faktycznie na tym zyskuje i ile — czy sa to faktycznie ludzie, dla ktorych te pieniadze sa rzekomo przeznaczone, czy moze ktos sobie robi jaja z naszego dobrego serca i sklonnosci do podazania za jakas wyzsza idea. W kazdym razie Twoje 5 punktow pod koniec zachowam w pamieci na dluzej, bo daja do myslenia i inspiruja.

    Zawsze milo Cie poczytac. Czy to o wulgaryzmach, czy o nastawieniu do zycia.

    Serdecznie pozdrawiam! xx

  2. Właśnie próbuję crowdfundingu, więc dam Ci znać, ile poszło na wydanie mojej książki, ile zatrzymała strona, a ile musiałam odprowadzić podatku, ok?

    Dziękuję za wypowiedź. Właśnie to chcę w życiu robić – inspirować i dawać do myślenia. Dałaś mi kolejny powód do radości!

    Również pozdrawiam!

  3. Jasne, chętnie doedukuję się w temacie.

    Oby coraz więcej ludzi miało takie aspiracje, by inspirować innych. Nigdy nie wiesz kogo wyciągniesz z dołu samym uśmiechem. Piękne. 🙂

Dodaj komentarz