5

Jak zyskać popularność na blogu?

Jak to zwykle bywa, jeśli chodzi o Fabrykę dygresji, nie podam Wam złotego przepisu na to, jak zyskać popularność na blogu. Może zrobić to Jason Hunt (alias Kominek) albo Pepsi Elliot, których serwery zapewne pękają w szwach. Chcę Wam opowiedzieć o tym, jak to się stało, że od kiedy zaczęłam zwyczajnie chcieć i starać się zyskać popularność na blogu, tak też się stało. A przede wszystkim zachęcić do rozmowy, żebyśmy mogli sobie pomóc w naszej ciężkiej, a jednocześnie fascynującej pracy (tudzież po prostu hobby). Uwaga, poniżej pojawią się wulgaryzmy, ponieważ mam bojowy nastrój.
Najważniejsza jest motywacja. Pragnienia działania, które nie bierze się z otoczenia. Jeśli nie dysponujesz motywacją wewnętrzną, jaką czerpać będziesz z samej chęci pisania bloga, wątpię, byś przetrwał choć rok. Zatem, po pierwsze, odpowiedz sobie na pytanie. Dlaczego prowadzisz blog? 
Jeśli prowadzisz blog dla sławy, to bardzo Cię proszę, jebnij się w łeb. Sława jest najchujowszym środkiem ubocznym bycia nieprzeciętnym i nigdy nie powinna być celem samym w sobie, tak samo jak pieniądze.
Jeśli prowadzisz blog dla pieniędzy, to również masz złą motywację. Możesz prowadzić blog, by zarobić na nim, a koniec końców nawet się z niego utrzymywać, ale jeśli tworzysz cokolwiek tylko i wyłącznie dla pieniędzy, to znaczy, że nie masz „tego czegoś”, więc ani za długo swojego projektu nie uciągniesz, ani za dużej popularności nie zdobędziesz. Smuteczek, wiem.
Jeśli prowadzisz blog dlatego, że lubisz, to ok. Jestem usatysfakcjonowania. I Ty pewnie też. Możemy się wobec tego całkiem nieźle porozumieć. To właśnie z pasji wychodzą dobre rzeczy. Tylko, jeśli zajmujemy się czymś, co nas interesuje, tylko wówczas będziemy się mogli temu bez reszty poświęcić i osiągnąć coś istotnego. A prowadzenie bloga nie jest do końca proste i przyjemne. Może dlatego, że to nie tylko pisanie, ale i szereg działań, które trzeba wykonywać, jeśli faktycznie chce się zyskać popularność na blogu.
Zaczęłam prowadzić blog, bo od zawsze lubiłam pisać. Pamiętam, jak w jednym z pamiętników z gimbazy (Pamiętniki z gimbazy, mam pomysł na hit dla pospólstwa, jeśli macie pieniądze i chcecie wyprodukować chałę dla Polsatu czy TVN-u, dajcie znać, prześlę materiały), chyba trzydziestego pierwszego grudnia albo nawet pierwszego stycznia, zanotowałam, że chcę wreszcie zacząć prowadzić bloga. A jako, iż wtedy niemal wszystkie moje nastoletnie koleżanki skupiały się bardziej na chodzeniu do kafejek internetowych w celu poklikania na czacie ze starszymi napalonymi samcami, nie miałam od kogo nauczyć się blogować. Dziesięć lat temu nie wiedziałam nawet, że, by stworzyć swój blog na Onet.pl, muszę wcześniej założyć tam skrzynkę mejlową i bez tego ani rusz. Dlatego przez bardzo długi czas się męczyłam, aż w końcu jakoś sama załapałam i zabrałam się do mniej lub bardziej aktywnego blogowania.
Przechodziłam przez fazę pisania bloga osobistego. W kolejnych wpisach umieszczałam słodkie misie. Później zaczęłam pisać blog z opowiadaniem o Lily Evans i Huncwotach. Nie skończyłam, założyłam nowego, już w liceum, z fanfiction anime Bleach pt. This Could Be Heaven. Też nie skończyłam. W międzyczasie podjęłam się oceniania innych opowiadań, dzięki temu poznałam wspaniałe kobity, które nauczyły mnie tak naprawdę pisać, pozdrawiam najpierw Szamana, a potem Chiyo. Zaczęłam też wówczas korespondować z dziewczyną, która stała mi się bardzo bliska i mimo, że mieszkamy na dwóch krańcach Polski, zdarza nam się spotkać przy okazji jakiegoś festiwalu, na jakim akurat gra Jared Leto, czy innych wakacji. (Pozdro, Seś).
W pewnym momencie, dzięki takim wydarzeniom, uświadomiłam sobie, że prowadzenie bloga to naprawdę nie tylko pisanie. Równoważne są stosunki z ludźmi. Dlatego nieważne, ile będziesz publikował wpisów dziennie, jak wiele pieniędzy zapłacisz agencji za pozycjonowanie swojej strony, to wszytko na nic, jeśli nie dbasz o swoich czytelników, nie odwiedzasz ich miejsc w sieci i nie wchodzisz z nimi w rozmaite interakcje. Hej, mamy XXI wiek. W ten sposób naprawdę można nie tylko zyskać popularność na blogu, ale i poznać fantastycznych ludzi, a z czasem nawet poszerzyć grono przyjaciół.
Wreszcie zaczęłam tworzyć blog, który właśnie czytacie. Początkowo miał niewydarzoną nazwę, czyli Mylo Ekri, a wpisy były bardzo nieprzemyślane. Tak naprawdę nawet trudno mi powiedzieć, czego dotyczyły. Coś tam wspomniałam o tym, że chcę być pisarką, gdzieś tam umieściłam link do piosenki, której ciągle słuchałam. Zdarzyło mi się napisać krótki felieton o tematyce zbliżonej do socjologii, a później opisałam, co mi się przydarzyło w sylwestra. W skrócie: totalny niewypał. Jak mogłam osiągnąć cokolwiek, skoro nie wiedziałam, na czym konkretnie mi zależy? 
W pewnym momencie zaczęłam szukać charakterystycznej nazwy, która pasowałaby do mnie i nie ograniczała bloga tematycznie. Książki Emilki skazywałyby mnie na pisanie tylko i wyłącznie o książkach. Zresztą, taki adres pewnie był zajęty. Fabryka dygresji przyszła do mnie sama z siebie. W każdej rozmowie z ludźmi oddalam się bardzo od wątku głównego, a moje dygresje praktycznie nie mają końca. No i proszę bardzo. Prosto, ale całkiem ładnie. I, przede wszystkim, z otwartą furtką co do tematyki.
Kiedy wreszcie się zdecydowałam, co chcę robić i jak, statystyka ociupinkę podskoczyła. Prawie w ogóle. Ale nie zniechęciłam się, bo przecież blogowanie to moja pasja, więc wcale mi nie zależało na tym, żeby nie wiadomo ilu ludzi zachwycało się tym, co napiszę. Cieszyłam się z każdego komentarza, nawet, jeśli był kąśliwy. O to tu chodzi. O wolność słowa. O poznawanie samego siebie, o ćwiczenie warsztatu pisarskiego, o rozmowę w różnymi ludźmi, dzielenie się swoim życiem… Zalet prowadzenia bloga jest nieskończona ilość.
Częściowa odpowiedź na pytanie jak zyskać popularność na blogu, przyszła do mnie sama, kiedy rozpoczęłam pracę w firmie zajmującej się bardzo specyficznymi szkoleniami. Kursy przeznaczone były dla ludzi, którzy prowadzą w internecie swoją stronę i za jej pośrednictwem sprzedają różne rzeczy. Na przykład pieluchy do pływania albo formy do pieczenia orzechów. Rozstrzał w asortymencie przeogromny, ale wszystkich tych przedsiębiorców łączyło jedno: internet. Pierwsze, czego mimochodem się tam nauczyłam, to pozycjonowanie.
W ciągu dwóch miesięcy, w trakcie których stosowałam się w ramach eksperymentu do wskazówek ze skoleń, na licznik wskoczyło mi sześć tysięcy wejść. Wcześniej, przez prawie trzy lata istnienia bloga, zyskałam łącznie dziesięć tysięcy. Zrozumiałam, że to działa i uradowana podzieliłam się moimi przemyśleniami z kilkoma osobami, które w jakiś sposób, mniej lub bardziej, wiedziały, o co chodzi z blogowaniem. Osoby te od razu zadawały mi jedno pytanie: skąd bierzesz pieniądze na pozycjonowanie? Kiedy odpowiedziałam, że robię to sama, nie chcieli mi wierzyć. Cóż, sama nigdy się nie miałam za technologiczną brunetkę, a jednak. Przecież to banalne! Uwaga, tłumaczę, co masz robić, jeśli jeszcze nie wiesz.
Wybierasz tytuł dla swojego wpisu na blogu. Jeśli chcesz być na topie, napisz o tym, o czym w tym momencie mówi się w sieci. Tytuł notki powtórz ze dwa, trzy razy w tekście i zaznacz go pogrubieniem. Nie pogrubiaj wówczas żadnej innej treści, bo Google sfiksuje. Ważne fragmenty możesz podkreślić, skursywić, powiększyć, a nawet pokolorować. (XXI wiek, serio, kocham). Wówczas taki wpis zostanie uznany przez przeglądarkowego bota za jednolity tematycznie. W dodatku zacznie na niego wchodzić coraz więcej robotów, czyli wygeneruje się tak zwany ruch organiczny, a co za tym idzie, wzrośnie statystyka. To nie wszystko. W związku z powyższym, wzrośnie też pozycja Twojego bloga w wyszukiwarce Google, a zatem coraz więcej „żywych” użytkowników odnajdzie drogę do Twojej strony.
Dwa miesiące, sześć tysięcy wejść, w zasadzie tylko dzięki temu trickowi. Nie lekceważ potęgi Google.
Ważny jest plan i systematyczność. Im częściej umieszczasz wpis na blogu, tym wyższa jest statystyka, dzięki wyżej wspomnianemu ruchowi organicznemu. Raz dziennie dla nowych blogów jest w sam raz. To potwornie dużo roboty, ja wiem, ale większość początkujących blogerów nie zdaje sobie sprawy z tego, że można napisać kilka notek do przodu i po prostu wyznaczyć datę publikacji na konkretny dzień i godzinę. Polecam. Tak naprawdę jednak, jeśli notki nie będą ciekawie napisane, „żywi czytelnicy” nie będą nas za często odwiedzać. Po co, skoro piszemy o dupie Maryni, która w ogóle ich nie interesuje?
Dlatego nie tylko Twój styl musi przyciągnąć odbiorcę, ale i to, o czym piszesz. Wybierz konkretną tematykę. Dwie albo pięć, nieważne. Po prostu się ich trzymaj.
Temat jak zyskać popularność na blogu jest bardzo absorbujący i trudno go wyczerpać. Czuję się, jakbym powiedziała Wam ledwo o jednym procencie rzeczy, które wiem, a zważcie na to, że sama tak naprawdę jestem początkującym blogerem. W istocie Fabryką dygresji interesuję się od niewiele więcej niż trzech miesięcy. Dlatego pewnie pojawi się coś na kształt cyklu z kolejnymi poradami, jakie mogą posłużyć do zyskania popularności na blogu. Moim wielkim życzeniem jest, byśmy mogli wspólnie dzielić się doświadczeniem oraz wskazówkami. Dlaczego mamy się ignorować lub utrudniać sobie życie, skoro można sobie pomóc? W sieci starczy miejsca dla każdego. Jest jej zdecydowanie więcej niż na świecie. 
Dlatego apeluję do Was, byście w komentarzach opowiedzieli, jakie Wy macie podejście do swoich blogów. Po co w ogóle je tworzycie? Czy spotkaliście się już twarzą w twarz z ludźmi poznanymi dzięki blogowaniu? Jak mają się Wasze statystyki i co robicie, by je zwiększyć? Czy w ogóle chce się Wam to robić? Widzicie jakiś sens? Napiszcie, jestem bardzo ciekawa!

30 myśli na temat “Jak zyskać popularność na blogu?

  1. Sama zaczynałam przygodę z blogami lata temu, gdy byłam w gimnazjum. Jeszcze na Onecie zajmowałam się głównie jakimiś graficznymi sprawami. Potem przyszła chęć na coś "pisanego". Kilka razy zaczynałam kolejne blogi pisane, ale przy każdym brakowało mi wytrwałości. Dopiero teraz, w miarę sumienny sposób przysiadłam do swojego miejsca w sieci. Nie jestem w tym idealna. Nikt nie jest. Piszę trochę z nudów, trochę z zainteresowania, trochę dla uwolnienia swoich myśli na różnorakie tematy. Po to by móc podzielić się swoim zdaniem z ludźmi, o niby podobnych ale jednak innych upodobaniach. Piszę, bo lubię! Robię coś co w jakiś sposób sprawia mi przyjemność. A to chyba najważniejsze – by robić coś co nas cieszy. 😉

  2. Zgadzam się. Trzeba robić to, co nas cieszy, ale i to, co pożyteczne. A już najlepiej, jeśli jedno można połączyć z drugim. Pełnia radości!
    Zgadzam się również co do tego, że do pisania bloga potrzeba wytrwałości, zresztą jak w prawie każdej dziedzinie. Zastanawiam się tylko, czy wszyscy urodzeni w latach dziewięćdziesiątych zaczynali przygodę z blogowaniem w gimnazjum.
    Dzięki za komentarz i pozdrawiam!

  3. Nie wiem czy pisanie bloga, w moim przypadku może być czymś pożytecznym, ale zgadzam się. Combo tego typu o pełnia szczęścia!
    Teraz sama zaczęłam się nad tym zastanawiać. Ale chyba tak. To był okres gdzie to wszystko dopiero raczkowało, a dzieciaki, jak to one (mówię tak, jakbym sama nim wtedy nie była), wszystkiego są ciekawe. Wtedy to było takim "wow", a teraz to wręcz rzecz oczywista, że co druga osoba ma bloga.
    Również pozdrawiam. 😉

  4. Ja stworzyłam swojego bloga głównie dlatego że najzwyczajniej w świecie uwielbiam pisać. Robię to od kiedy pamiętam. Kiedy napisałam kilka tekstów dla różnych magazynów stwierdziłam, że teraz nadszedł czas na pracę na własny rachunek. Na blogu mogę pisać o czym chcę i to jest w tym wszystkim najfajniejsze! 🙂

  5. To jest bardzo dobra motywacja. Świetny pomysł to także praca na własny rachunek. Nikt Cię nie ogranicza i nie może do czegokolwiek zmusić, bo na swojej stronie jesteś bezgranicznie wolna. Cieszę się! : )

  6. To też jest bardzo ciekawa rzecz. Pamiętam, jak kiedyś jeszcze TRZEBA BYŁO podpisywać się nickiem. Ochrona danych osobowych i tak dalej. Kto to widział, żeby publikować imię i nazwisko w internecie? A później przyszła Nasza Klasa, a potem już Facebook i aż łezka się w oku kręci. Nie pomyślałabym w gimnazjum, że ludzie w niedalekiej przyszłości będą w stanie utrzymywać się z blogów, a nawet dzięki nim spełniać swoje marzenia.

  7. ojej! Bardzo interesujące!!!
    – motywacja jest
    – prowadzę bo chce
    – pisze bo lubię
    Wiec chyba początek dobry? 🙂

    pomysłu an statystyki nie mam ani troszku. trochę wstawiłam linka tu i tam do znajomych głównie tych realnych i tych internetowych. Powolutku coś tam sie tworzy, ale owszem – sporo to tego nie ma. Czy mi przeszkadza? Poki co nie – bo robię to w pełni dla siebie. W pewnym sensie czytanie i blog są moimi zajęciami terapeutycznymi, z których chcę korzystać jak najlepiej. Prowadzę bloga przez przypadek. Mam niezłą motywacje – ale cóż nie przeczytam wszystkich książek w 30 dni 😉 Wiec statystyki mam szeroko gdzieś. Wole zainteresować sie ludźmi, którzy skomentowali, odwiedzili, przeczytali. Odpisać, wejść na ich bloga, może wymienić kilka zdań.

    Dziękuję za odwiedziny 🙂 Że też wpadłam na taki post! Hihi

  8. Kiedyś prowadziłam bloga fotograficznego – poznałam kilka osób z różnych części Polski i mamy ze sobą bardzo bliski kontakt już wiele lat ! 🙂
    Na blogspocie zaczęłam pisać ponieważ kocham książki, muzykę, filmy – staram się ograniczać tylko do tych tematów i pomyślałam ,,czemu nie zacząć się tym dzielić? " 🙂
    Na wielkiej popularności mi nie zależy, chociaż oczywiście cieszę się z wyników, ale mam kilku stałych czytelników, co napawa mnie wielką dumą 🙂
    Ostatnio zauważyłam, że piszę duużo lepiej, czytam więcej książek dzięki blogowi, poznałam kilka osób do których zaglądam regularnie – mnóstwo plusów 🙂

  9. Bardzo, bardzo przydatny wpis 🙂 uwielbiam Twój styl. A co do zyskiwania popularności bloga, faktycznie, trzeba o nią dbać. Odwiedzać innych, to przede wszystkim (choć jak ktoś lubi Twojego bloga, to odwiedzać go będzie tak czy inaczej, najwyżej nie zostawi komentarza). Nie miałam pojęcia, że tak łatwo można sobie podreperować statystyki jak poprzez pogrubianie słów we wpisie! Ale pisanie o tym, co jest akurat popularne, trochę mi nie leży. Bo co, jeśli prowadzę bloga recenzenckiego, a popularne jest teraz mówienie o jakiejś książce/zapowiedzi/autorze, który mnie w ogóle nie interesuje? Wtedy to nie będzie czerpanie przyjemności z pisania. Ciekawa jestem, jak to działa, muszę chyba spróbować:)

  10. Albo pamięć mnie zawodzi, albo jeszcze wtedy nie miałam takiego dostępu do internetu by pamiętać brak anonimowości w sieci. Z jednej strony, było to dobre. Obecnie, dzięki tej anonimowości właśnie, ludzie czują się bezkarni w sieci. Do dziś zachodzę w głowę jak to jest możliwe by utrzymywać się przy pomocy bloga. Niektórzy mają w takich tematach chyba farta.

  11. Dziękuję Ci bardzo! Potwierdza się, że prowadzenie blogów to także nawiązywanie interakcji z czytelnikami. Wymiana poglądów albo zwykłych uprzejmości – to wszystko jest super! Tak jak i prowadzenie bloga dlatego, że robi się to tylko i wyłącznie dla siebie. Brawo!

  12. Ach, magia blogowania! Faktycznie, blog to także warsztat samego siebie. Pokazuje naszą wytrwałość. Dzięki prowadzeniu własnej strony możemy się dużo nauczyć, nie tylko przez wzmożone sięganie po kulturę na ten przykład, ale i od innych użytkowników. Dzięki za komentarz!

  13. Dzięki wielkie, kochana Fenko!
    Fakt, pisanie o tym, co popularne, to jest tylko wskazówka dla osób, którzy zaczynają, nie wiedzą, na jakie tematy pisać, albo faktycznie chcą podreperować staty. Z drugiej strony, tyle jest tych popularnych tematów, że w zasadzie można wybrać coś dla siebie z każdej dziedziny. Ale Ty tego nie potrzebujesz, gratuluję owocnego stycznia!
    Przyjemność z prowadzenia bloga jest najważniejsza, zdecydowanie. : )

  14. Właściwie, to nie robię za dużo żeby zwiększyć statystykę, ani nie zwracam uwagi czy te same słowa co są w tytule znajdują się też w treści, na razie po prostu piszę. Później zobaczymy. Czemu zacząłem pisać bloga? Zawsze lubiłem pisać, czasem bardziej, czasem mniej. Zależnie od weny. Jest to też pewna forma dzięki której mogę się "wygadać". Kiedyś podstawówce chciałem napisać własną książkę. Na końcu wyszło z tego takie opowiadanie bardziej na 7 stron w wordzie. Jest to napisane takim językiem że teraz mnie to śmieszy, ale nie usuwam tego, bo jest to fajna pamiątka.
    Ciekawy wpis, może w przyszłości zastosuję się do Twoich wskazówek 🙂

  15. Bardzo dużo ludzi mówi mi ostatnio, że kiedyś marzyli o napisaniu własnej książki, ale później, w napływie szarej codzienności, skupili się na czymś innym, co zabezpieczy ich finansowo. Smuci mnie to bardzo, ale z drugiej strony z doświadczenia wiem, że dużo więcej ludzi chce pisać niż czytać. I to dopiero smuteczek.
    Może kiedyś wrócisz do tego opowiadania i natchnie Cię na napisanie czegoś świeższego? Kto wie.
    Trzymaj się i dzięki za odwiedziny!

  16. Jako że jestem blogowym greenhornem to z wielką chęcią poczytam tego rodzaju opowieści 😉 sam założyłem bloga, żeby nauczyć się regularności w swoim pisaniu, podnieść swój warsztat poprzez komentarze innych no i generalnie zrobić coś nowego w życiu;) Konceptualnie się jeszcze sporo musi skrystalizować, ale przecież nigdzie się nie spieszy (a poza tym – sesja!;/).

  17. Dzięki wielkie 🙂 O tak! Jeśli blog może pomóc w zawarciu nowych znajomości to czemu nie? Według mnie właśnie internet jest po to, aby poznać ludzi, a gdy los pozwoli spotkać gdzieś przy dobrej kawie/herbacie. Cieszę się, że dopisałaś hihi Coś mi się zdaje, że będę tu częściej zaglądać 🙂 Powodzenia w pisaniu i odpisywaniu!

  18. Zgadzam się, że prowadzenie bloga to coś więcej niż pisanie. To budowanie relacji i otaczanie się ludźmi. Nie wiem nawet czy ta druga funkcja nie jest ważniejsza 🙂

  19. A jak chcesz podejść do tego profesjonalnie, no to trzeba sobie wypozycjonować stronę:D Teraz są takie czasy, że marketing internetowy to podstawa, jeśli ktoś chce się wybić. No a jest tyle agencji seo/sem, że można wybierać i dobrze trafić – ja polecam np. Premesso.pl

  20. Powyżej możecie zaobserwować doskonały przykład marketingu internetowego.
    Niestety, nie jest on zbyt trafnie przeprowadzony, ponieważ w poście piszę o pozycjonowaniu.
    Pozdrawiam ekipę firmy Premesso. : )

  21. Ja zaczęłam pisać niedawno, z jakieś może 2 tygodnie temu. Zajmuję się szyciem, głównie toreb takich zakupowych na których maluję, oraz innych drobnych akcesoriów. Za poradą znajomej założyłam bloga aby zyskać odbiorców dla tego co tworzę, i nie chodzi tu o zarobek (choć dobry piniądz zły nie jest) ale o opinie innych, o badanie rynku o to żebym wiedziała co ludzie lubią i co im się podoba:)

  22. Mi statystykę podnosi Facebook, mam najwięcej wejść właśnie z niego 😉 Udzielam się na wielu portalach, ale chyba nie do końca daję z siebie wszystko.. Jak wpadne na jakiś genialny pomysł na pewno dam znac 😉

    Pozdrawiam,
    Patka

  23. Tak ostatnio czytam, jak sprawić, żeby mój blog miał wreszcie jakiś obserwatorów – prowadzimy go z siostrą od roku – ale konkretów w sieci tak mało! Dzięki za te informacje, jesteś zuch, nie człowiek! 😀

    1. Dzięki, Maddie! Założenie fanpage’u na Facebooku na pewno Wam w tym pomoże, dobre posunięcie. Czasem trzeba jednak cierpliwości. Nie od razu Rzym zbudowano, ale wszystkie drogi prowadzą właśnie do Rzymu. Trzymam kciuki, na pewno uda się Wam przyciągnąć całą rzeszę obserwatorów, bo teksty macie palce lizać!

  24. Dzień dobry! 🙂

    Ciekawy wpis, ale faktycznie tylko ułamek tego, co pewnie należy powiedzieć o skutecznym prowadzeniu bloga, gdzie przez skuteczne rozumiem to, że ktoś nas czyta :).
    Ja prowadzę Parapet bo chciałam mieć swoje miejsce w Internecie. Nie wiem czy lubię pisać, czasem lubię, czasem nienawidzę, ale wiem, że powinnam coś wrzucić ;).
    Masz rację i co do tematyki i do pozycjonowania, dobrze jest zainstalować sobie jakąś wtyczkę do WordPressa, która nam ułatwia nieco kwestie SEO (np. YOAST SEO). Myślę, że ważna jest też spójność treści i faktycznie regularność, której mi brakuje i wiem, że gdybym była bardziej aktywna miałabym więcej czytelników.
    Poza tym kwestie estetyczne, czy na stronę miło się patrzy i interakcja blogera z czytelnikami .

    Pozdrawiam ciepło,
    A.

    1. Dzięki za rzetelny komentarz.
      Wychodzę z założenia, że blogowanie to tak rozległa dziedzina, iż trzeba by poświęcić całą książkę na ten temat, i to niejedną, czego już kilka osób się podjęło…
      Tobie życzę powodzenia w prowadzeniu Parapetu, znam i bardzo lubię, a Twój instagram szczerze podziwiam.
      Serdeczności!

Dodaj komentarz