8

Co robić w Poznaniu?

Jadę rozklekotanym pociągiem z Nowego Tomyśla do Poznania. Rozważam w myślach zmianę podejścia do mojego rodzinnego miasta. Może nie ma zbyt wielu pubów, o ile w ogóle, ale jest nieźle prosperujący ośrodek kultury i duża biblioteka. Co chwilę jakiś koncert w szkole muzycznej, ścieżki rowerowe, no i zawsze można wybrać się do parku. Nie jest tak źle, ale do Poznania pod względem wydarzeń kulturalnych to daleko, o wiele więcej niż rzeczywiste 57 km, jakie dzieli te dwa miasta. Aż tu nagle słyszę od siedzącej obok kobiety: „Poznań jest nudny”. Myślę sobie z ogromną dezaprobatą: o żesz w mordę.* 
Erik Witsoe przedstawia niebo nad pięknymi dachami Starego Rynku
Kobieta była grubo przed trzydziestką, może jeszcze studiowała (w końcu rasowych debili można znaleźć również, a może zwłaszcza, na uniwersytetach). Tłuste włosy z odrostami splecione w anorektyczny warkoczyk, prostokątne okulary na nosie przypominającym świński ryj, gruba (może nawet bardziej niż ja). Znacie ten styl. Do tego zdające się zaraz pęknąć w szwach dżinsy zdobione kolorowymi cyrkoniami, turkusowe kolczyki w kształcie róż, turkusowa kurtka z imitacji skóry, turkusowe buty. Zgadnijcie, jak ma na imię. Oczywiście, Kasia, pięć punktów dla Zuzy.**

Przed nią – facet. Z kontekstu wnioskuję, że dawny znajomy ze szkoły. Chyba chcą umówić się na spotkanie po latach, najlepiej w czasie trwania Pyrkonu. To znaczy: ona się chce z nim umówić, on coś kręci.
On: Bo wiesz, moi znajomi przyjeżdżają, więc może tak razem, w grupie? Chciałbym im w weekend trochę Poznań pokazać…

 

Ona: Po Poznaniu? . Co ty tam chcesz pokazywać w ogóle?
On: No jak to? Na Stary Rynek byśmy poszli.
Ona: Stary Rynek? . Na mnie nie licz, ja tam nigdy nie bywam.
On: Dlaczego?
Ona: Bo Poznań jest nudny, a Stary Rynek to już w ogóle totalne dno. Tam się nigdy nic nie dzieje.

 

Erik Witsoe, zachód słońca na ulicy Fredry

 

Ostatnio obserwuję, że coraz częściej przejawiam odwagę cywilną. W tamtym momencie jednak, pomiędzy Poznaniem Junikowo a Poznaniem Górczyn, ugryzłam się w język, bo i tak nie miałam nic do powiedzenia (tylko bym troszkę poszczekała). Przecież w Poznaniu się dzieje. Przecież wszędzie się dzieje, jeśli ma się na tyle otwarty umysł i chęci, by gdzieś pójść lub coś zaaranżować. A stolica Wielkopolski jest tak piękna, że wystarczy po prostu spacer, by dostarczyć sobie mnóstwa rozrywki.*** Nieważne, czy to wiosna, czy jakakolwiek inna pora roku. Jej urok zapiera dech w piersiach zarówno na żywo, jak i w obiektywie Erika Witsoe. Zresztą, macie okazję zobaczyć sami, gdyż Erik pozwolił mi na potrzeby tego wpisu udostępnić kilka ze swoich wspaniałych fotografii. Co więcej, miałam okazję podpytać artystę o to, dlaczego Poznań jest takim wspaniałym miejscem. Bo przecież nie tylko ja tak myślę.
Plajta, czyli Plac Wolności, fot., cóż za niespodzianka, Erik Witsoe! 🙂

Erik jest Amerykaninem. Mieszka w mieście od blisko czterech lat razem z narzeczoną, która realizuje program studiów doktoranckich na jednej z poznańskich uczelni. Erik zaś prowadzi klimatyczny sklepik z kawą, który mieści się w Pasażu Apollo. Oprócz tego jest fotografem, więc zna to oczywiste, że zna się na pięknie i jest jedną z najbardziej kompetentnych osób, jakie mogłabym przemaglować na temat uroku Poznania.

Emilka: Jakie według ciebie są najbardziej warte odwiedzenia miejsca w Poznaniu?

Erik: Poznań nie jest wcale takim dużym miastem, więc można ze spokojem przejść się od jednego punktu do drugiego i natrafić na mnóstwo ciekawych miejsc. Polecam Stary Rynek i okolice, Wartę i Ostrów Tumski, Park Sołacki. Kiedy weźmie się mapę i zaznaczy na niej te wszystkie punkty, okaże się, że w bardzo łatwy sposób można do nich dotrzeć na własnych nogach. Tak naprawdę jednak wszystkie dzielnice mają dużo zaoferowania, i to w różnych klimatach. To naprawdę świetne miejsce dla pieszych. Weź rower, złap tramwaj albo po prostu idź. Będziesz mógł zobaczyć naprawdę wiele!

Emilka: Gdzie się wybierasz, gdy masz nieco wolnego czasu? I gdzie mogą się wybrać przyjezdni, żeby miło spędzić czas?
Erik: Wydaje mi się, że mam nieco inne pojęcie wolnego czasu. Wszystko zależy od tego, gdzie zaprowadzi mnie pogoda oraz pora roku. Lubię sporo chodzić i nawet trochę wędrować. Park Sołacki jest dla mnie najlepszym miejscem do pozbierania myśli… zresztą tak samo, jak i do robienia zdjęć. Przyjezdnych za to kieruję do takich miejsc, którymi będą zainteresowani. Jeśli chcą zrobić zakupy, wysyłam ich do Starego Browaru. Szukają Parku? Cytadela, Sołacki i Wilsona. Historię odnajdą zaś w Zamku, na Starym Rynku, właściwie wszędzie… Zazwyczaj zabieram gości na Ostrów Tumski, gdzie mogą poczuć, jak miasto wyglądało kiedyś, i jak to było na początku.

Emilka: Uważasz, że Poznań potrzebuje jeszcze więcej wydarzeń i miejsc związanych z kulturą?
Oczywiście zapraszamy!
Erik: Tak. Zdecydowanie brakuje galerii sztuki, to na pewno. To znaczy galerie są, ale czy na pewno dla wszystkich? Widzę te drogie, z wyższej półki, albo takie z najniższej, wszystkie rodzaje, tylko nie takie, do których każdy może mieć dostęp. Wiele moich przyjaciół pyta mnie, gdzie mogą kupić pamiątki dla bliskich z rodzinnych stron, no i… cóż. Galerie, które wydają się być w pobliżu, okazują się być trudne do zlokalizowania oraz otwarte w dziwnych godzinach. Wydarzeń kulturalnych wydaje się być sporo, ale trudno znaleźć wszystkie informacje na ich temat zgromadzone w jednym miejscu. Nawet, jeśli mówisz i czytasz po polsku, wysiłek z tym związany może być przytłaczający. My, obcokrajowcy, przekazujemy sobie tego typu informacje po prostu z ust do ust. W moim sklepiku z kawą zawsze pytam, co się dzieje w tym tygodniu, itd… Jest nowy magazyn Puls Poznania, który w przyzwoity sposób zbiera takie wiadomości. A co do miejsc związanych z kulturą… Ludzie zawsze potrzebują nowych miejsc, żeby zbierać się razem i wspólnie poznawać życie. Więc tak. Więcej, więcej, więcej!
Emilka: Teraz możesz zaprosić wszystkich do swojego Coffee Shopu.
Erik: Oczywiście. Zapraszam wszystkich do mojego małego sklepiku z kawą Bigfoot Coffee Shop. Wpadnijcie i zobaczcie, jak wygląda mała Ameryka. To ma być miejsce, w którym wiele osób z różnego rodzaju środowisk może się spotkać i razem spędzić czas. Mamy wspaniałą kawę, pyszne ciasta i smaczne kanapki! Na zdrowie!
Co robić w Poznaniu, skoro na każdym rogu roi się od knajpek serwujących przepyszne jedzenie, pubów przesiąkniętych niepowtarzalną atmosferą, koncertów, zielonych skwerów oraz fantastycznych ludzi? Najlepiej zamknąć się w czterech ścianach, odciąć się od kultury, zacząć na nowo oglądać M jak miłość i wcinać kanapki z wątrobianką. A później narzekać, że jesteśmy samotni, w naszym życiu nic się nie dzieje, a wszystkiemu winien cały świat wokół, tylko nie my.

 

Jeżyce też takie piękne, ach, ta wiosna! Autor zdjęcia to, rzecz jasna, Erik Witsoe
Kiedy tylko zaczyna się zielenić i robi się nieco cieplej, ja nie mogę, po prostu nie mogę usiedzieć w akademiku! Wybiegam na rolki na Cytadelę, obserwuję wyścigi kajaków na Malcie, idę ze znajomymi pooddychać przesyconym kulturą powietrzem, które wiruje między Kontenerami. Nie muszę wydawać pieniędzy, żeby zaznać ogromnej masy przyjemności. A kiedy chcę czegoś nowego, szukam zbliżających się wydarzeń na trzech stronach, które mogę Wam z czystym sumieniem do tego celu polecić.

 

Centrum Kultury Zamek – stąd dowiecie się, na jaki film akurat można się załapać w Kinie Pałacowym, gdzie wybrać się z młodszym rodzeństwem, potomstwem albo uprowadzonym dzieckiem, za które nikt nie chce dać okupu, więc musicie się przemęczyć, zanim opchniecie na czarnym rynku. Każdy Poznaniak na pewno zna tę stronę, a jeśli nie, to fani literatury, tańca, nauki oraz wszystkiego, co nie wiąże się z marnotrawieniem czasu, na pewno znajdą tu coś dla siebie.
Kultura u podstaw – nowy serwis kulturalno-informacyjny, traktujący o wszystkich wydarzeniach związanych z Wielkopolską. Dużo o muzyce, książkach oraz spotkaniach autorskich, teatrze i ludziach związanych z regionem.
Ale czy warto? – strona internetowa serwująca relacje z najciekawszych wydarzeń. Dzięki sprytnemu kalendarzowi, stale aktualizowanemu, możecie sobie całkiem dobrze zaplanować czas, by nie zmarnować ani sekundy i dać się porwać kulturalnemu szaleństwu.

 

Erik poleca również wcześniej wspomniany Puls Poznania, bezpłatny magazyn miejski, po który muszę jak najszybciej sięgnąć.

 

Erik Witsoe – Noc Kupały i Ostrów Tumski w tle
Jeśli mało Wam fotografii Erika, to wbijajcie na jego fan page na fejsie: TU!
Oraz na stronę internetową: TU!
Jeśli znacie kogoś, kto dalej nie wie, co robić w Poznaniu, albo sądzi, że Poznań nie jest ciekawy,  ani może nawet ładny – przyślijcie go do mnie. Naprostuję, na pewno.

 

Oczywiście nie jest tak, że nie dostrzegam w Poznaniu złych rzeczy, że gloryfikuję miejsce, do którego imigrowałam, bo prezydent płaci mi za promocję (och, jakże chciałabym, chciała!). Widzę pełen gruzu wąwóz na Kaponierze oraz to, że prawdziwych galerii sztuki naprawdę jest jak wody na pustyni, zaś galerie handlowe wyrastają jedna za drugą. Ale uczę się wciąż, i chcę nauczyć też troszkę Was, żeby przede wszystkim doceniać to, co się ma, dziękować za to (dopisałabym: dziękować za to każdego dnia, ale będzie się rymować, błeh). Po drugie, nie narzekać na to, czego nie ma, ale – po trzecie – działać, by dostać to, czego się potrzebuje lub o czym zwyczajnie się marzy.

 

Zostawiam Was z bojowym nastawieniem do szerzenia kultury, własnych ideałów oraz walki o swoje. I zachwycania się wiosną, która wreszcie do nas przyszła!
Żeby dodatkowo Was rozochocić, Natalia Przybysz:

_________________________________________________________

*Tak naprawdę myślę sobie dużo bardziej wulgarnie.
**Zuza wygrała, bo miała okazję usłyszeć o tym traumatycznym wydarzeniu już wcześniej i bezbłędnie trafiła za pierwszym razem. Po prostu mistrzostwo. A dlaczego to „oczywiście”? Poczytajcie „Piromanów”.
***Zwłaszcza w nocy na Wildzie, he, he.

16 myśli na temat “Co robić w Poznaniu?

  1. W Poznaniu byłam tylko raz i to bardzo krótko, nie pamiętam za wiele, ale rogaliki marcińskie macie pyszne <3
    Zdjęcia przepiękne, spokojnie mogłyby reklamować to miasto i ocieplać jego wizerunek, bo nierzadko słyszę od ludzi niezbyt pochlebne opinie o wyglądzie Poznania.

    Ostatnio zasłuchuję się w tej piosence Natalii Przybysz!

  2. To może jakieś piwo po Pyrkonie?
    Właśnie nie niechęć, po prostu totalne zobojętnienie. Kiedyś bardzo mi zależało, żeby być choć raz. Teraz chyba się wypaliłam. Nawet nie pamiętam, kiedy czytałam coś z fantastyki.
    Apetyt? Pierwsze słyszę, choć bary mleczne uwielbiam. Gdzie to?

  3. Rogaliki to faktycznie prawdziwe frykasy, ale tylko raz w roku smakują tak cudownie… Przybywaj, Misako, czym prędzej, Poznań czeka na Ciebie z otwartymi ramionami!
    Tak, zdjęcia Erika są sławne na rodzimym gruncie. Czekamy na eksport. : )

    Natalia, ach. <3

  4. Ja również uważam, że nasz Poznań to piękne miasto. Może jeśli chodzi o Rynek to nie ma co porównywać do Krakowa czy Wrocławia bo to inna liga. Jednak jak na stolice wielkopolski jest się czym zachwycać.

  5. Hm, może i Stary Rynek jest faktycznie mniejszy niż w Krakowie czy Wrocławiu, ale ma w sobie równie dużo "tego czegoś", co nadaje mu bajkowości, tak jak w tych dwóch wcześniej wymienionych miastach. 🙂

  6. Byłem w Poznaniu pod koniec października na kursie. Zwykle oceniam miasta pod względem infrastruktury rowerowej. Jest naprawdę nieźle. Bez większych problemów udało mi się przejechać z jednego końca miasta na drugi. Fajne trasy wokół Poznania. No i jedna rzecz, która sprawia, że kiedyś na pewno tam wrócę. Wielkopolski Park Narodowy 🙂

  7. Czasem zdarza się, że jestem w Poznaniu wtedy obowiązkowo chodzę po Starym Rynku i przy terenach jeziora. Jak już jestem w tej okolicy to nie sposób przejść obojętnie obok Galerii Malta – lubię wpaść na pizzę do Forni Rossi i sprawdzić co nowego w 3 stopniach. Uwielbiam to miasto, aż żałuję, że tam nie mieszkam.

Dodaj komentarz