5 pomysłów na stworzenie dobrego opisu miejsca

Kiedy czytasz książkę, zazwyczaj jesteś w swoim przytulnym pokoju, bibliotecznym zaciszu lub wlokącym się tramwaju. Jesteś. Gdzieś. A postaci, o których właśnie czytasz, nie lawirują wcale pomiędzy kolejnymi wierszami czy czarno-białymi stronicami. Bohaterowie dzieła literackiego, które powołujesz do życia dzięki lekturze, również gdzieś się znajdują. Dlatego, jeśli aspirujesz nie tylko na czytelnika, ale również kogoś, kto para się pisaniem, przeczytaj ten post, a dowiesz się, jak stworzyć dobry opis miejsca

Mortensen jako Burroughs, ale cytat z Kerouaca. Źródło: Google Grafika

Tak, będę się dzisiaj mądrzyć, bo, obiektywnie rzecz ujmując, niejedno w życiu przeczytałam i niejedno w życiu napisałam. (Choć jedno akurat dopiero znajduje się w sprzedaży – tak, znowu ględzę o Piromanach). I choć uważam dokładnie tak, jak pisze Jack Kerouac W drodze, czyli że to doświadczenie jest najlepszym nauczycielem, a nie czyjś zniekształcony punkt widzenia, to nie znaczy, że przez lekturę tegoż właśnie posta nie jesteście się w stanie nic nauczyć. Wręcz przeciwnie. Przeczytajcie, sprawdźcie, podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami na ten temat. I wspólnie popracujmy nad naszymi tekstami, o ile i wśród Was znajdą się twórcy. 

Po pierwsze, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: jak dobry opis ma wyglądać?
Ma wyzwalć emocje? Hm, a czy nie od tego jest akcja? Może zatem ma dostarczać intensywnych wrażeń estetycznych? W porządku, ale co jeśli akurat przyjdzie nam opisać kostnicę, w której doszło do rytualnego morderstwa, polegającego w pewnej części na brutalnej kastracji pracującego tam patologa? 
Łatwiej więc odpowiedzieć sobie na pytanie: czym nie jest dobry opis. A to już sukces. 
Pamiętacie Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej? Ja nie bardzo, bo czytałam tylko fragmentami, głównie z racji tych słynnych, przesadnie długich opisów. Może i wstyd, przepraszam, jeśli Was rozczarowałam. Mimo tego mamy pierwszą, fundamentalną zasadę. Opis nie może zbyt rozwlekły, ponieważ zaczyna nużyć czytelnika. Chyba, że celem autora jest ululanie odbiorcy do snu. Wówczas – proszę bardzo. Jeszcze jakieś wyjątki od reguły? Oczywiście, retardacja zdarzeń. Taki Homer na przykład, o ile rzeczywiście istniał, potrafił przez kilka stron marudzić o wspaniałej tarczy Achillesa. Tylko po to, by opóźnić moment kulminacyjny walki bohatera, a tym samym wywołać u czytelnika (tudzież słuchacza) większą ciekawość. Jeśli o takim zabiegu dotąd nie słyszeliście, to znaczy, że nie uważaliście na języku polskim w liceum albo nawet w gimnazjum. 
(Oświęcę Was, moi drodzy, że w tym momencie również stosuję retardację. Podejrzewam bowiem, że wpadliście na tego posta nie po to, aby odświeżyć sobie notatki sprzed pięciu lat – choć, co ja tam mogę wiedzieć! – czy poczytać o uproszczonej teorii literatury, lecz by poznać 5 pomysłów na stworzenie dobrego opisu miejsca. Akuku. Jeszcze trochę cierpliwości).

Opis nie powinien też być naszpikowany ogólnikami, to po drugie.

Ten wyjątkowy pokój, w którym się znaleźliśmy, był duży i jasny. 
Doprawdy? Wyjątkowy? A co w nim takiego wyjątkowego było? Czyżby brakowało w nim ściany i stąd ta niezwykłość? Dlaczego wobec tego nie ma o tym żadnej wzmianki? Jak bardzo był duży? Taki, że z łatwością zmieściłby się tam podłużny stół z trzydziestoma krzesłami czy był duży jak na akademik, a zatem prócz dwóch standardowych łóżek oraz lodówki dałoby radę upchnąć tam dodatkową szafę na ubrania? No i co z tą jasnością? Jasne były ściany? A może podłoga? Lub chodziło o światło, które wpadało do pomieszczenia przez duże okno od wschodu? 
Portret Romana Ingardena autorstwa Witkacego. Źródło: pl.wikipedia.org
W tekście zawsze znajdą się miejsca niedookreślenia, jako prawi wybitny polski filozof, Roman Ingarden. Możesz napisać, że z sufitu zwisały ogromne kryształowe żyrandole, ale jakiej wielkości one były i jakiego kształtu żarówki zostały w nich zamontowane? Nie sposób ujawnić wszystkie szczegóły, jakie zrodziła Twoja wyobraźnia. Postaraj się więc zaznaczyć najciekawsze rzeczy, by przekazać jak najwierniej swoją wizję. Czytelnik i tak zobaczy to w inny sposób, który odpowiadał będzie jego sposobowi postrzegania w związku z prywatnymi doświadczeniami, wspomnieniami oraz indywidualną estetyką. Pisząc, masz jednak wpływ na kierunek jego wizualizacji. Wykorzystaj tę władzę mądrze, by zainteresować odbiorcę. 
Poniżej prezentuję wreszcie moje 5 pomysłów na stworzenie dobrego opisu miejsca.

1. Uciesz wszystkie zmysły 

Jeśli jesteś pełnosprawnym człowiekiem, to choć często nie zdajesz sobie z tego sprawę, nie tylko widzisz. Idąc, słyszysz ryk silnika przemykających obok samochodów. W Twoje nozdrza wdziera się smród spalin, który kojarzy ci się ze zjedzonymi wczoraj na obiad przypalonymi naleśnikami. I mimo że masz na sobie ładne i całkiem wygodne adidasy, czujesz, że chodnik jest wyjątkowo twardy, bo wbija Cię w niego ciężar problemów, jakie nosisz właśnie na swoich barkach. Przy opisie wykorzystaj wszystkie zmysły, nie tylko te, dzięki którym jesteś w stanie odbierać bodźce zewnętrzne, czyli wzrok, słuch, węch, smak oraz dotyk. Popisz się empatią! Odwołaj do uczuć. W ten sposób Twój opis zyska na wiarygodności i sprawisz, że czytelnikowi łatwiej będzie odnaleźć się w świecie stworzonej przez Ciebie fikcji. Być może nawet tak bardzo, że zapomni o rzeczywistości, zatapiając się w tę wykreowaną przez Ciebie na kartach papieru.
Jeśli czujesz się pewnie w pisaniu (i masz ku temu powody), możesz zacząć się bawić w literacką synestezję. 
… zaś na ścianach wisiały ciepłe fotografie. 

Od tych fotografii, rzecz jasna, nie wzrastała temperatura ciała. Mogły być po prostu tak urokliwe, że człowiekowi się robiło cieplej na sercu, gdy na nie patrzył. Ewentualnie wywołane w sepii, nadającej widokom ciepłego tonu.

Tegoroczna wiosna smakowała chlebem wypiekanym o poranku.

Całkiem niezły zabieg, by opisać wiosnę na wsi, czyż nie?

Najbardziej smakowały mi jazzowe kawałki, wydobywające się z wnętrza tamtego lokalu.
Można tak w nieskończoność, i to z o wiele większą finezją. Polecam. 
Stary Rynek w Poznaniu – wdzięczne miejsce do opisywania. Autor: Eramis. Źródło: picmonkey.com

2. Wyeksponuj bohatera poprzez jego postrzeganie świata

Kiedy jesteś zakochany, nie zwracasz uwagi na brudne garnki piętrzące się w zlewozmywaku. Nie zwracasz uwagi na takie błahostki. Przecież i tak reszta świata jest wspaniała. Kwiaty pachną intensywniej, a cały świat mieni się radosnymi barwami. Zaś gdy masz depresyjny nastrój, pleśń, która zalęgła się w kubku po kawie, mikroskopijnych rozmiarów plamka, wydaje się być obrzydliwym potworem, który zaraz wyjdzie z naczynia i zdusi Cię kosmatymi mackami. Twój bohater też ma uczucia, więc jego postrzeganie świata zmienia się w zależności od nastroju. Nie wolno Ci o tym zapominać! Ten sam budynek, w którym pracuje jedna ze stworzonych przez Ciebie postaci, raz może wydawać się bezpieczną przystanią, a kiedy indziej prawdziwym piekłem. Nie bój się popadania w skrajności i popuść wodze fantazji!

Pamiętaj również, że miejsca oraz ich elementy budzą wspomnienia. Opisując park, możesz wspomnieć, że na jednej z ławek Twój bohater po raz pierwszy całował się z dziewczyną. Zapach popcornu podczas festiwalu nasuwał skojarzenia z wizytą w wesołym miasteczku, kiedy ojciec bohatera umarł na zawał w tunelu strachu, więc impreza, mająca się okazać bardzo fajną, w istocie wcale taka nie jest, a wówczas nie tylko bohater czuje się niepewnie – nastrój udziela się też czytelnikowi. I o to chodzi! Z kolei po przeprowadzce bohaterki do nowego miasta, kościół, który widzi, sprawia wrażenie idealnego, by wziąć w nim ślub. Przypadek? A może zapowiedź dalszego rozwoju wydarzeń i zawiązanie fabuły? 

3. Unikaj banalnych sformułowań

Trawa była zielona. 
O ile nie jest to fanfiction Avataru, myślę, że takie trywialne opisy możemy sobie podarować. 

Źródło: Studio Muti

4. Zamiast płytkich epitetów zastosuj ciekawe porównania

Tamten wieczór był naprawdę gorący i duszny. Ołowiane chmury przykryły niebo i zaraz miała zacząć się straszna burza. 
Bardzo powściągliwie, trochę nudno i ma się wrażenie, że podobny opis czytało się już ze sto razy, prawda?

Tamtego wieczoru było tak gorąco i parno, że gdyby nie obecność Adama, natychmiast ściągnęłabym z siebie całe ubranie. Zaczynałam mieć trudności z oddychaniem. Nie do końca wiedziałam, czy to wina bezlitosnej pogody, czy tego, że mężczyzna – ten mężczyzna! – znajdował się wreszcie tak blisko. Niech już wreszcie zacznie się ta burza, choćby najpotworniejsza! I, ledwie tak pomyślałam, a w oddali rozległ się pierwszy huk gromu.
Można? Można, jeśli nie boi się emocji oraz hiperboli. Oszczędność też jest jednak w cenie – kolejna rzecz do zapamiętania. Będąc pisarzem, nie możesz się bać rozbudowanych zdań. Bądź świadom przy tym tego, że czasem, im konkretniejszy opis, tym cenniejszy. Wszystko zależy od perspektywy. Gustu. I warsztatu. Bardzo trudno znaleźć złoty środek, który zadowoli najwybredniejszych smakoszy stałych bywalców literackich uczt.
Przy ulicy Barteckiego domy przypominały pudełka po zjedzonych serkach homogenizowanych.
Jest oszczędnie, ale jednocześnie – jak bogato! Nie stricte w tekście, lecz poza nim, w jaźni czytelnika. Co to znaczy? Że były stare? Tak, ale chyba nie za bardzo, w końcu serki homogenizowane nie mają zbyt długiej daty ważności… Swoim opisem zmuś odbiorcę do zastanowienia się i uruchom jego wyobraźnię. Nie podawaj mu wszystkiego na tacy. Niech rozrywka, którą mu serwujesz, będzie wyższych lotów. 

5. Zamiast improwizowania – dowiedz się, o czym chcesz napisać

Kiedy dałam Piromanów do przeczytania jednemu z moich kumpli, Bambolowi, na długo, zanim ktokolwiek serio pomyślał, że powieść może zostać opublikowana, zostałam skrzyczana za bardzo niewierny opis jeżyckiej kamienicy. „Czy ty kiedykolwiek byłaś na Jeżycach?!” – usłyszałam. „Przecież tamte hawiry w ogóle tak nie wyglądają!” Cóż, spacerowałam wcześniej po tej jednej z najsłynniejszych poznańskich dzielnic, ale nie przyglądałam się specjalnie budynkom, w jakich potencjalnie miała toczyć się akcja. Bo i po co, czy wyobraźnia nie wystarcza?
Czasem okazuje się, że jednak nie. Z pewnością nie wszyscy się ze mną teraz zgodzą, bo istnieje dominująca grupa czytelników i literatów, którzy są zwolennikami pisania właśnie z wyobraźni. Wydaje im się, że to bardziej czcigodne i trudniejsze niż odwzorowywanie choćby miejsc, w jakich się było. Bo co to za problem, wybrać się do jakiejś knajpki i potem ją opisać? Jakże może się to równać z wymyślaniem całego wystroju, klimatu oraz stałych bywalców? 
Moi drodzy. Czasami nic bardziej mylnego.
Sięgnijcie po jakąś książkę podróżniczą. Niekoniecznie , może być ta. Czy myślicie, że ludziom, którzy byli w takich miejscach, jak amazońska dżungla czy podnóża majestatycznych gór Uralu lub mając niebo na wyciągnięcie ręki w trakcie wędrówki po Karpatach, łatwo było opisać swoje doznania? Przekazać innym choć część odczuć, jakie wówczas nimi targały? Kiedyś wychodziłam z założenia, że dobry pisarz potrafi władać słowem tak sprawnie, iż opisze wszystko bez większego problemu. A jednak nie. Zdarzają się momenty, które uniemożliwiają jakąkolwiek werbalizację. 
Na wyobraźni nie trzeba zatem wcale zawsze polegać. Jeśli możemy sobie w jakiś sposób pomóc przy pisaniu, dlaczego mamy tego nie robić? Idźmy w miejsce podobne do tego, w jakim znajdzie się niebawem jeden z naszych bohaterów. Spróbujmy poczuć to, co on, widząc to, co on może zobaczyć, słysząc to, co on może usłyszeć, i tak dalej. Bądźmy przez chwilę naszymi bohaterami, co niektórym przychodzi z zaskakującą łatwością, zaś nad czym inni muszą nieco bardziej popracować. 
Dobra fikcja ma naprawdę dużo wspólnego z rzeczywistością. 
Dlatego wyprawiłam się ponownie na Jeżyce, obejrzałam kilka budynków i stwierdziłam, że nie będę zbyt poważnie zmieniać opisu, jaki zawarłam w książce. Przecież bójka nie zawsze musi się toczyć w obskórnej kamienicy, po której klatkach schodowych pomykają szczury, zostawiając za sobą smugi krwi, ponieważ poraniły się szkłem z rozbitych butelek po denaturacie. Może to bpomysłóyć totalnie przeciętny, jednorodzinny dom o starannie otynkowanych ścianach, przy wysprzątanej ulicy. (A tak naprawdę nie pamiętam już do końca, gdzie toczy się ta bójka na Jeżycach, jak znajdziecie ten moment w Piromanach, to możecie mi przypomnieć). W końcu pod latarnią bywa najciemniej. 
Przaśna kamienica z solidnym muralem. Poznań taki piękny! Autor: Taktowyglada. Źródło: miss-mary-quite-contrary.tumblr.com/
Powyższe 5 pomysłów na stworzenie dobrego opisu miejsca niestety nie wystarczy, by zachwycić czytelników. Niektórzy mają głęboko gdzieś jakiekolwiek opisy, nawet te najbardziej poetyckie, bo liczą  się dla nich wartka akcja lub wyraziste kreacje bohaterów. Warto to sobie uświadomić. Co jeszcze warto?
By szlifować swój warsztat. Ćwiczenie czyni mistrza. Poza tym, jak radzi Stephen King, czytaj cztery godziny dziennie i pisz cztery godziny dziennie. A jeśli nie, to chociaż co najmniej tyle, ile piszesz. To naprawdę działa. Nie po to, by podłapywać zgrabniejsze sformułowania od sławnych pisarzy, ani, co gorsza, powielać! Po to, by zobaczyć, jak to robią inni i wybrać ścieżkę, jaka najbardziej będzie Ci odpowiadać. Oraz zyskać inspirację. Ponadto, jeśli więcej piszesz niż czytasz, to jesteś zakałą w świecie literatury i mam nadzieję, że gdy kiedykolwiek ktoś opublikuje Twoje wątpliwej wartości dzieło, nikt go nie przeczyta. 

Ludzie, c’mon, pisanie książki zacznijcie od przeczytania kilku!

Jedna myśl na temat “5 pomysłów na stworzenie dobrego opisu miejsca

  1. Tegoroczna wiosna smakowała chlebem wypiekanym o poranku.
    Całkiem niezły zabieg, by opisać wiosnę na wsi, czyż nie?
    Oczywiście, jeżeli chcemy wykazać sie przed czytelnikiem naszym brakiem wiedzy na temat wsi.

Dodaj komentarz