6 sposobów, jak radzić sobie z krytyką

Powszechnie wiadomo, że nie radzę sobie z krytyką, zwłaszcza konstruktywną. Poniżej przedstawiam Wam 6 sposobów, dzięki którym próbowałam poradzić sobie z różnymi opiniami ludzi: na temat mojej osobowości, twórczości czy dupy.

1. Jedz. (Pij! Żuj).
Objadanie się Kinder Bueno, kanapkami z Nutellą, pierogami ruskimi, chałwą, brownie, naleśnikami z serem… Czymkolwiek (najlepiej wszystkim!), by wypełnić najpierw pustkę w sercu, a później muszlę klozetową.
Na skutki nie trzeba było długo czekać. Ludzie dalej wygłaszali niezbyt przyjemne komentarze pod moim adresem, a do tego pojawiła się nadwaga, przyczyna kolejnej fali krytyki. W ten sposób wymyśliłam toksyczne perpetuum mobile. Mimo tego uważam, że strzelenie czegoś słodkiego, najlepiej gorzkiej czekolady, zawierającej 70% miazgi kakaowej, może pomóc. Wcale tak bardzo nie tuczy, jeśli nie wkłada się jej kilogramami do żołądka, a dostarcza energii do radzenia sobie z problemami. Poprawia też humor, ponieważ po jej zjedzeniu w mózgu wzrasta poziom serotoniny i endorfin.
2. Uciekaj!
Jeśli jestem w czymś mistrzem, to bez wątpienia w uciekaniu od problemów. Kiedy dowiedziałam się, że jeden z kolegów za moimi plecami powiedział, że mam obrzydliwie wielką dupę, jedynym słusznym rozwiązaniem wydało mi się ukrycie w pokoju i owinięcie depresyjnym kocykiem.
Wszyscy chcą, by im mówiono, co mają robić, żeby przeskoczyć problemy. Ich się nie da przeskoczyć, droga pani. Z nimi trzeba stanąć w szranki, je trzeba pokonać, żeby nie wróciły i nie odezwały się za kilka miesięcy czy lat czkawką.
~Doktor Freud, Piromani
(Nie ma to jak stosować autocytaty, beka, beka, hue, hue).
Upływ czasu nie rozwiąże problemów, tylko je spotęguje. Ale, znowu, w odpowiednich proporcjach spędzenie samotnie czasu może być całkiem niezłym lekarstwem, o ile przemyślimy swoje zachowanie, słowa, jakie padły pod naszym adresem i zastanowimy się, co zrobić, by więcej nie zostały już wypowiedziane. Najczęściej oznacza to pożegnanie się z depresyjnym kocykiem, stanięcie w pozie superbohatera, niczym Amelia Shepherd w Chirurgach przed wykonaniem najważniejszej operacji w swoim życiu i uwierzenie w swoje siły, a dokładniej: w siłę do przeprowadzenia zmian.
3. Wyprzyj się!
Można nie widzieć swoich wad. I można celowo przymykać na nie oczy. Tego zdecydowanie nie polecam, w żadnej mierze.
4. Ustosunkuj się do krytyki.
Przyjmij ją do siebie i na przyszłość zrób lepiej.

5.Nie przyjmuj do siebie krytyki…
… i nie postępuj zgodnie z życzeniami innych. Twoja wizja jest najlepsza!

Z dwoma ostatnimi punktami jest taki problem, że bardzo trudno jest powiedzieć, kto ma rację: my sami czy inni, ci, którzy
a) są na tyle bezczelni, że śmią nas oceniać,
b) znajdują się w naszym najbliższym otoczeniu, więc łatwo im wytknąć nasze niedoskonałości.

Na szczęście jest Mateusz Grzesiak, który otwarcie mówi, którą krytyką się przejmować, a którą najlepiej olać. Proszę bardzo.

W skrócie: problemem nie jest to, że przejmujemy się czyjąś opinią, tylko to, czyje zdanie jest dla nas ważne. Ludzie zawsze będą rozmawiać o innych ludziach, zwłaszcza, gdy sami nie są zbyt ciekawymi postaciami. Im ciekawszy jesteś, tym więcej opinii pojawi się na Twój temat. A Ty zawsze będziesz się przejmować, o ile nie jesteś psychopatą. Albo kompletnym dupkiem, który nie widzi niczego prócz czubka własnego nosa (albo kutasa, też się zdarza).

Dlatego, jeśli piszesz, bierz do siebie krytykę tych, którzy bardzo dużo czytają. I to tekstów podobnych gatunkowo do Twojej twórczości. Ewentualnie innych pisarzy ze środowiska, jeśli są Twoimi bliskimi przyjaciółmi i wiesz, że Cię nie okłamią. Niestety, paradoksalnie dosyć traumatycznym odkryciem jest fakt, iż zawsze znajdą się ludzie, którzy będą Cię lizać po tyłku, a Ty nigdy nie będziesz tak dobry, by na to zasłużyć, nieważne, czy nazywasz się John Irving, czy Stephen King. Nigdy nie będziesz tak dobry, by nie móc stać się lepszym! Zawsze znajdą się też ludzie zazdrośni oraz bezwzględni hejterzy, często ukryci pod pozorami całkiem bliskiego kolegi. Dlatego teraz powiem Ci coś, co trudno przechodzi mi przez gardło, a tylko nieco łatwiej przez klawiaturę, lecz jest to święta prawda: słuchaj opinii rodziców na Twój temat, zwłaszcza, jeśli jest wysoce krytyczna. W 99% przypadków będzie prawdziwa. Mojej mamy nie posłucham w kwestii literatury, bo kobieta zwyczajnie się nie zna na współczesnej literaturze polskiej, ale ma dobre wyczucie, jeśli chodzi o moją fizjonomię, więc jeśli mi mówi, że moja dupa jest za duża – ma rację. I jej zdanie wezmę pod uwagę o wiele bardziej niż zdanie kolegi. Przede wszystkim dlatego, że zostało mi to powiedziane prosto w twarz i przez osobę, dla której jestem najważniejsza. Oczywiście, większość rodziców ma tendencję do głaskania swoich dzieci po główkach i niezauważania ich wad, więc jeśli już mówią, że coś jest nie tak – wiedz, że naprawdę tak się dzieje!

Mówią daj pan spokój, Pezet spaprał rap w tym roku
Jego album zbił mnie z tropu, coś tam, gdzieś tam w rytmie popu
Powiem Ci coś mordo tak, by ci utkwiło w głowie
Jeśli ktoś coś spieprzył, to na bank był tamten drugi człowiek
A założę się, że i tak masz mój nowy track w iPodzie
~Pezet i Jimek, Nie muszę wracać
Im większy sukces odnosisz, tym większa krytyka, zwłaszcza ta bezpodstawna. Nawet Pezet się z nią spotyka. Nie wierzę, że dla poparcia swojego argumentu wyciągam rap… Cóż, tekst rewelacyjny i bit też bardzo przyjemny, więc nawet taka antyfanka hip-hopu, jak ja, musi docenić tę zgrabną kompozycję – zresztą, sami zobaczcie.
Jesteś człowiekiem, więc popełniasz błędy. Urodziłeś się niedoskonały i niedoskonały umrzesz. Mimo tego miej poczucie własnej wartości. Pomyśl, ile już osiągnąłeś, a ile jeszcze dopiero możesz! Pamiętaj przede wszystkim, by iść naprzód i nie tracić zbyt dużo czasu na roztrząsanie swoich pomyłek. Zdarzają się każdemu, nawet największym mistrzom. Jeśli nie przewrócimy się na swojej drodze, nie będziemy potrafili się podnieść.
Bywasz piekącym jadem trollów
Na internetowym forum
Vivat Polonia frustrata! Vivat Dąs Psychopata!
Jam nieudacznik grafoman i śmieć
Tylko tu możesz być bogiem – na wszystkich podnosisz nogę
Załatwiasz te sprawę jak pies
Kto z tego napięcia
pierdolnie ze szczęścia?
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja
~Strachy na lachy, Żyję w kraju

To też trochę kwestia narodowości, jak śpiewa Grabaż. Niestety, gnojono nas przez tyle lat, że teraz, gdy Niemiec nie pluje nam w twarz, sami czujemy nieprzepartą pokusę do obrzucania się błotem. Nie chodzi o to, by tworzyć kółeczko wzajemnej adoracji i przybijać piąteczki za każdym razem, gdy dokonało się jakiejś błahostki, takiej jak wstanie rano z łóżka. (Choć, jeśli się ma depresję, jest to wielki wyczyn i nie należy się tylko piąteczka, ale i buziak w czółko), tylko o większe docenienie się nawzajem. Może jednak nie wszyscy chcą nas zrobić w chuja?
Najlepszą radą wydaje mi się…
6. robienie.
Kilku rzeczy, żeby sprawdzić, co nam najlepiej wychodzi. A nawet, gdy już odkryjemy, co to takiego, nie poprzestawajmy na tym. Skupmy się na dyscyplinie, w której faktycznie nam najlepiej, ale zawsze twórzmy coś nowego. Nigdy nie jest za późno na odkrycie w sobie ogromnego talentu, a życie jest tylko jedno (no, może nie, ale póki co cierpię niedobór informacji w tej kwestii). 
Nigdy też nie rezygnujmy z tego, co sprawia nam przyjemność, nawet, jeśli inni nie mają o tym zbyt pozytywnej opinii. I nawet jeśli mają rację. W końcu jeśli lubisz śpiewać, śpiewaj. Fałszujesz? Drzyj się pod prysznicem. Lubisz pisać opowiadania pornograficzne o wampirach? Pisz dalej, ale nie wysyłaj tego znajomym, albo, co gorsza, wydawnictwom. Warto od czasu do czasu zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie, nie oczekując reakcji innych. 
A jeśli chodzi o pozostałe rzeczy? Zawsze próbujmy być jak najdoskonalsi, z pożytkiem dla siebie i innych. 
Nie bądźmy egoistami – dajmy światu to, co w nas najlepsze.
Mam nadzieję, że moje 6 sposobów, jak radzić sobie z krytyką, odkryce dzięki coachingowi, życiowej prawdzie niesionej przez hip-hop i potwierdzonych latami doświadczenia, na coś się Wam przyda. Jeśli macie swoje – dajcie znać w komentarzach. Opowiedzcie, jak reagujecie na krytykę, może wspólnie wpadniemy na jeszcze kilka niezłych pomysłów.

15 myśli na temat “6 sposobów, jak radzić sobie z krytyką

  1. "Pezet? Gdzie jest Pezet? Gdzie jest Pezet z płyt z Noonem? Dziś miewa przebłyski, ale ja tego nie kupuję" – Junes "Złote czasy"

    Ja paradoksalnie mam chyba większy problem z przyjmowaniem komplementów niż krytyki.

  2. UCIEKAJ <3 Tak to zdecydowanie moje ulubione, generalnie sekonduję wszystko to, co napisałaś na temat radzenia sobie z krytyką. Uważam też, że napisałaś coś niezwykle ważnego, a co ciężko Ci przyszło przyznać, mianowicie: "słuchaj opinii rodziców na Twój temat" i za co Ci naprawdę bardzo dziękuję. Akurat zanim wstawiłaś post byłam w sytuacji, w której przyjaciele mówili coś innego, a moja mama mówiła coś innego. Kiedy przedstawiłam sprawę obu stronom, oczekiwałam innej odpowiedzi od przyjaciół, a odpowiedź od mamy dostałam taką, którą chciałam usłyszeć od przyjaciół. Sprawa tyczyła się oczywiście ścieżki potencjalnej przyszłej kariery. O tyle, o ile byłam strasznie rozdarta między jedną opinio-krytyką, a drugą, o tyle ta wzmianka u Ciebie przeważyła szalkę na korzyść mamy. I uważam, że byłam w błędzie, ignorując jej zdanie przez tak długi czas. Więc Ci dziękuję jeszcze raz. Mała wzmianka w poście, ale — jak widzisz — zmieniająca życie.

    Buziaki

  3. O proszę! Mama często potrafi doradzić, ale przede wszystkim trzeba mieć również własny rozum! Cieszę się, że udało Ci się podjąć decyzję. (Choć istnieje spora szansa, że przyszłość ją zweryfikuje i bardzo możliwe, że w końcu ją zmienisz).
    Bardzo dziękuję za miłe słowa i fajnie, że post się choć troszkę przydał. : )

  4. Pewnie, że czas wszystko zweryfikuje, ale na ten moment dobrze jest czuć wewnętrzny spokój. Duży komfort, oj tak. Myślę, że w blogowaniu to jest piękne: piszesz post z własnymi przemyśleniami, a nigdy nie wiesz komu możesz tym pomóc. Kilka zdań, a jak potrafią diametralnie wszystko zmienić!

    Pozdrawiam Cię serdecznie! 🙂

Dodaj komentarz