ania

Anne with an e – czyli jaka jest nowa Ania z Zielonego Wzgórza?

Zachodzi duże prawdopodobieństwo, że gdybym nie przeczytała w podstawówce Ani z Zielonego Wzgórza, a później nie dokarmiała się ekranizacjami emitowanymi z fantastyczną Megan Follows, nie miałabym tyle determinacji, by zostać pisarką. Po obejrzeniu nowego serialu Netfliksa Anne with an e, trzymam kciuki, by każda dziewczynka, która obejrzy choć kilka odcinków, dzięki nowej Ani zyskała przekonanie, że jest silna i poradzi sobie z przeciwnościami, tak jak rudowłosa bohaterka.

Początkowo miałam trudności z oceną serialu. Dobry czy zły? Pierwsze odcinki w zasadzie pokrywały się z tym, co mogliśmy widzieć w filmie Ania z Zielonego Wzgórza z 1985 roku i wyczytać w książce autorstwa Lucy Maud Montgomery. Później zaś wątki zupełnie odbiegły od znanej mi fabuły i nie mogłam się do tego przyzwyczaić. Nie mogąc uporać się z tym dysonansem, stwierdziłam, że trzeba spojrzeć na to dzieło w sposób zupełnie oderwany od wcześniejszych wersji. I przyjmując takie stanowisko, mogę stwierdzić, iż jestem zachwycona!

Podobnie jak Ciocię Ebi, dzięki której zabrałam się wreszcie za oglądanie serialu, zauroczyły mnie przepiękne pejzaże z Wyspy Księcia Edwarda. Cóż, im starsza jestem, tym podatniejsza na naturę, jak widać. Jeszcze lepszy był dobór aktorów oraz niezwykle wysoki poziom gry, jaką zaprezentowali. I choć Amybeth McNulty w roli Ani odwala najcięższą robotę, moją ulubienicą stała się przeurocza Kyla Matthews, wcielająca się w słodką, naiwną Ruby. Muzyka, dialogi, kostiumy i scenografia (dosyć nowoczesna) również bardzo przypadły mi do gustu. Ale to wcale nie świadczy o wielkości tej serii.

Otóż mimo że akcja toczy się na początku XX wieku, serial jest stworzony pod współczesnego odbiorcę i przekazuje mu oprócz rozrywki sporo nauki. Dlatego cudownie oglądać go całą rodziną. Jak w moim przypadku. (Kiedy zobaczyłam łzy na policzkach mojego taty, sama już od dawna zalana łzami, wiedziałam, że nowa Ania to dobry towar). Nie jest to w żadnej mierze rzecz płytka. Nigdy do tej pory nie spotkałam się z tak głębokim portretem psychologicznym głównej bohaterki, trzynastoletniej dziewczynki, która nie radzi sobie z emocjami z powodu rozmaitych traum, jakich doznała we wczesnym dzieciństwie. Każde zachowanie Ani zostało inteligentnie wytłumaczone z ostrym napomnieniem dla rodziców, by dbali i uważali na swoje dzieci, bo żaden wybuch gniewu i żadna łza nie zachodzi bez przyczyny.

Anne with an e uczy też młodszego odbiorcę lub przypomina starszemu, jak ważna jest praca, wytrwałość w dążeniu do celu i otwarty umysł. Problemy nie są po to, by rozpaczać, tylko po to, by je rozwiązać. Cieszę się, że skoro takiego podejścia nie uświadczymy na lekcjach wychowawczych w szkole, możemy je znaleźć w tak mądrych serialach. Dobre i to.

Nade wszystko cenne jest jednak zobrazowanie życia rodzinnego. Ania, Maryla i Mateusz spotykają się wspólnie z ciężką codziennością. Kąśliwe uwagi małego, stereotypowego społeczeństwa, niespełnione marzenia i miłości, choroby, trudna sytuacja finansowa… Życie nie jest kolorowe. Życie to nie bajka. Ale da się je znieść, jeśli ma się kochających bliskich i dużą dozę wyobraźni.

Czy serial wobec tego ma jakiekolwiek wady?

Tak. Sprowadzenie ciężkiej pracy na wsi do wykonywania jednej czynności: przerzucania siana widłami. Bardziej mnie to jednak rozbawiło niż zniesmaczyło, więc nie wpłynie to za bardzo na moją końcową ocenę.

Nalegam, byście obejrzeli ten serial z młodszymi widzami (dziećmi? rodzeństwem?) i porozmawiali z nimi o kilku odcinkach. Jestem przekonana, że będzie to czas spędzony miło i owocnie. Szczerze polecam!

8/10

9 myśli na temat “Anne with an e – czyli jaka jest nowa Ania z Zielonego Wzgórza?

  1. Mam taka wielka ochote go obejrzec. Ale po pierwsze brak czasu a po drugie nie wiem gdzie go obejrzec procz netfliksa. Znasz jakas strone gdzie mozna go obejrzec.
    Super post
    Pozdrawiam

  2. Też mnie rozbawiło, że w sumie jedyną pracą było przerzucanie siana haha ;). Ale ogólnie byłam serialem zachwycona. Ta Ania w przeciwieństwie do poprzedniej rzeczywiście była „skiny and ugly” ;)). Lubiłam też że była jaka niesamowicie energiczna, głośna i impulsywna. Niby tamta też taka była, ale tutaj było wszystko bardziej wyraziste. I Mateusz <3 Absolutnie wspaniały!

    Pozdrowionka,
    Smiley Project

  3. Chodzi za mną od kilku dni 🙂 Z pewnością obejrzę. Ciekawi mnie jak będę odbierała ichnie problemy, po tych wszystkich serialach, gdzie akcje są zagmatwane, wielowymiarowe. Myślę, że podejdę z sentymentem – na tym sianie się rozczulę 🙂 Bo dziś inaczej wygląda życie, a co za tym idzie – powieści, seriale…

  4. Annie with an E to najlepszy serial jaki oglądałam od BARDZO dawna. Tyle emocji, a w dodatku przepiękne zdjęcia i świetna fabuła (a także jej modyfikacje). Co interesujące, książki jako tako nie polubiłam. Nie polubiłam też tej ekranizacji z 80-tego roku. Ale ta Ania… ta Ania jest dla mnie prawdziwa i autentyczna, widzę w niej kogoś więcej, niż naszkicowaną postać. Nie mogę doczekać się kolejnych sezonów!

    Serdeczności!

Dodaj komentarz