Już ponad rok temu pisałam, jak bardzo boję się starości. Od tego czasu nic się nie zmieniło, może tylko pomogłam kolejnym pięciu staruszkom wnieść torbę do tramwaju. Potem przeczytałam Rdzę Jakuba Małeckiego, w której poznajemy waleczną, twardą babcię Tośkę, a teraz skończyłam lekturę Krótkiej wymiany ognia Zyty Rudzkiej, traktującej o końcówce życia delikatnej poetki Romy. I co z tą moją gerontofobią? Osłabła czy wręcz przeciwnie?

Najpierw dowiedzmy się, o czym w ogóle opowiada Krótka wymiana ognia.

O starej babie, która przed chwilą była młoda. O kobiecie, która przypomina sobie, że miała marzenia i ambicje, że kochała całą sobą, i to jeszcze przed chwilą. A teraz ma zmarszczki, stosy piguł na nocnym stoliku i kłopoty z zasypianiem. Roma jest sławną poetką. (Szczęściara, udało jej się wejść na piedestał liryczny w tym kraju, pogratulować sukcesu, chociaż kiedyś chyba było to łatwiejsze niż teraz). Jest matką, ale córka od niej uciekła. (Pogratulować córce odwagi, ja na przykład z tchórzostwa bym tego nie zrobiła). Jest rozwódką, bo kochała swojego męża, ale on wolał inną. (Nie ma czego gratulować mężowi, tak się zdarza, trudno). Była córką, a jej matka uczyniła Romę taką, jaką opisała ją Zyta Rudzka.

Processed with VSCO with c1 preset

Wracam do miasta, do mieszkania, do zatyczek do uszu, proszków na sen, czopków na hemoroidy, tych wszystkich insygniów mowy detronizacyjnej, złożonych na krzyż w szafce nocnej.

Śmierć zbliża się sporymi krokami, więc Roma wspomina całe życie i postanawia odszukać córkę. W międzyczasie stwierdza, że być może spotka się z jednym z młodszych wielbicieli na małe co nieco. I tak, mam na myśli deser, ale nie chodzi o jedzenie.

W kwestii głównej bohaterki znalazłam na lubimyczytac.pl taki oto komentarz:

mariolka

Śmiem się nie zgodzić, bo bohatera literackiego ocenia się tak łatwo jak żywą osobę. I uważam, że wymaga to bardzo niewiele wysiłku. A zachowanie głównej bohaterki powinno nam dostarczyć raczej bodźca nie do kolejnej oceny, a przemyślenia własnej życiowej sytuacji. Czy my zawsze jesteśmy zdecydowani? Czy potrafimy być zawsze fair? I co z miłością? To co, można kochać tylko jedną osobę, a świat jest czarno-biały? Czy kiedy wybije ostatnia godzina naszego życia, będziemy mogli się nazwać bohaterami epoki? Nie sądzę. Raczej będzie nam zdecydowanie bliżej do starych idiotów.

Kwestia języka jest taka, że podobało mi się sprawne zastosowanie przez Zytę Rudzką regionalizmów, zwłaszcza w monologach matki Romy. I zgodzę się, że tekst przekazywał bardzo dużo emocji, acz nie oryginalny język go przekazał. Po prostu opisane wydarzenia. Bo język jest sprawny, współczesny, elastyczny, ale nie szokuje specjalnie. Czytało się szybko i całkiem przyjemnie.

Gdybym nie czytała wcześniej Rdzy, pewnie Krótka wymiana ognia by mną wstrząsnęła. A tak tylko wkurwiła. Ponieważ jestem przekonana, że za kilka chwil otworzę oczy i będę stara. I nie przestanę wówczas być kobietą. Będę pożądać, tak jak Roma, z serca wylewać się będzie niespożytkowana miłość, a to już o krok od zawału.

Co innego w głowie miała. Miała strach, miała miłość, miała kiełbie we łbie.

Dlatego pomimo tego, że Krótka wymiana ognia jest książką piękną, zarówno zewnętrznie – maleńki, skromny acz gustowny egzemplarz – jak i wewnętrznie – bo forma tekstowa jest naprawdę bardzo dobrze wykrojona, to nie darzę jej sympatią. Pogłębiła zdecydowanie mój lęk przed starością. Życie jest cholernie ciężkie. Przerażajace. Bycie kobietą ma w siebie wpisane ogromne cierpienie.

Źle mi ze sobą. Ciężko. Ale mam w sobie decyzję.

Zyta Rudzka

To może nie warto czytać Krótkiej wymiany ognia? Po co się dołować?

Wręcz przeciwnie. Dobrze jest czasami pożyć problemami innych ludzi, a potem zamknąć książkę i uświadomić sobie, że to tylko fikcja. Warto wtedy pokontemplować siebie. Po to jest moim zdaniem ta ładnie napisana, krótka książka, powieść rzeczka. By zastanowić się nad ulotnością swojego życia. By zrozumieć, że jego koniec nie jest końcem całkowitym.

Myślałam: po takiej zimie wiosny nie będzie. A była.

Wiele w Krótkiej wymianie ognia pięknych zdań. Ale mnie najbardziej spodobało się to powyższe. Śmiejcie się, że proste, banalne, wcale nie jakieś artystyczne. Ale w prostocie siła.

Za możliwość recenzji bardzo dziękuję

 WAB--logo_100px_72dpi