13 myśli o pisaniu po skończeniu drugiej książki

13 myśli o pisaniu po skończeniu drugiej książki

Skończyłam pisać drugą powieść. Chciałabym dziś podzielić się z Wami moimi odczuciami. Za długo chyba byłam w zamknięciu i w sumie nie mam z kim o tym pogadać, więc, no co, piszę, nie? Bo może przeczytacie. I okaże się, że macie podobnie, więc przytulimy się, poklepiemy po główkach i dalej będzie już lżej. To co? Start.

1.

Patos podczas tworzenia literatury jest obecny tylko i wyłącznie w świecie wewnętrznym pisarza. Z zewnątrz to praca jeszcze bardziej prozaiczna i nudna niż wszystkie inne. Siedzi się przy biurku, klepie w klawiaturę kilka godzin dziennie, a po wszystkim idzie się umyć, bo jak akcja dynamicznie posuwa się naprzód, to można się przy okazji nieźle napocić. Wymyśla się życie nieistniejącym ludziom, którzy zaistnieją dopiero w głowie innych osób, kiedy książka trafi do rąk czytelników. Nie ma w tym nic wzniosłego, więc bycie dumnym ze skończonej książki jest totalnie nieuzasadnione.

2.

Jestem nieuzasadnienie dumna z samej siebie.

3.

Napisałam książkę o młodej kobiecie (znowu), która walczy z przeciwnościami (znowu). Nie ma w tym nic odkrywczego. Nic nowego nie dam rady wnieść do literatury, kunsztem słowa też raczej się nie popisałam, nie tym razem. Ale napisałam, znaczy skończyłam, dokonało się, amen. Nie odpuściłam. Dotrwałam do końca. Zaczęłam, a potem zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by dotrzeć do mety i się udało. Dla mnie, drżącej ze strachu przed zacieśnianiem więzi, uciekającej przed miłościami, rzucającej kursy angielskiego tuż przed egzaminami, byłby to spory sukces. Ale ja już nie jestem taką osobą, jak wcześniej. Zmieniłam się i książka mi to pokazała. Myślę, że wreszcie zrozumiałam, czym jest konsekwencja. Bardzo podoba mi się to słowo, mogę się zaprzyjaźnić z jego desygnatem i sprawić, by wrosło w portret mój jako osoby. Może już się to stało?

4.

Dwie skończone powieści to znacznie lepiej niż jedna.

5.

Nie potrafię chodzić do pracy i pisać. Rzuciłam w marcu etat, w maju zaczęłam pracę nad nową powieścią i w październiku mam skończoną książkę. W międzyczasie zajmowałam się blogiem i projektami zleconymi przez klientów (redagowanie, szkolenia, konsultacje, materiały marketingowe, no, usługi). Podróżowałam. Wydaje się, że pisałam książkę pół roku, ale faktycznie ślęczałam nad tekstem zaledwie 30 dni i to nie więcej niż po 8 godzin. Po prostu nie byłam póki co pisać codziennie, bo dużo się działo, trzeba było się jakoś utrzymać na powierzchni finansowej, ale mogłabym. Naprawdę gdyby moje życie miało tak wyglądać, że sobie siedzę i piszę dzień w dzień, to nie miałabym nic przeciwko. Na 90%.

6.

Stałam się pustelnikiem. Odcięłam się od naprawdę wszystkich poza ukochanym i rodzicami. Przyjaciele zostali poinformowani o tym, by mi nie zawracać dupy, bo jak skończę książkę, to się z nimi spotkam. Problem w tym, że nie czuję teraz potrzeby, żeby się z nimi widzieć, jakkolwiek brutalnie to zabrzmi. No bo przez ostatnie dni działo się sporo, ale tylko w mojej głowie i w edytorze tekstu. Czyli nie tak naprawdę. O czym będziemy ze sobą rozmawiać? Czy potrafię w ogóle to jeszcze robić?

7.

Tęsknię za ludźmi. Tak, powyższy akapit może mówić coś innego, nikt nie mówił, że nie można odczuwać naraz dwóch sprzecznych ze sobą emocji. Za imprezami do rana, za tańcami, za tym słodko-otępiającym wpływem alkoholu, za śmiechami, wygłupami…

8.

… i nie cierpię alkoholu oraz kładzenia się spać późno. W trakcie pisania narzuciłam sobie dyscyplinę (niekoniecznie z własnej woli) i przyzwyczaiłam się do niej. Chodzę spać koło dwudziestej drugiej, żeby móc wstać w okolicach szóstej rano. Po napisaniu arkusza wydawniczego lub wykonaniu obowiązków, idę biegać lub ćwiczę. Nie jem paskudztw i nie piję wstrętnego alkoholu, po którym tak źle się czuję. Rajcuje mnie taka rutyna.

9.

Napisanie książki to dopiero początek pracy nad nią. Teraz będzie leżeć przez miesiąc nietykana. Potem znów do niej zasiądę i zacznę redagować. Następnie wyślę tekst zaufanym osobom, by wypowiedziały się na jego temat. Jeśli pojawią się z ich strony istotne uwagi, naniosę je na tekst. W gruncie rzeczy chodzi mi jednak o pompowanie ego (wow, Emilka, ale to jest rewelacyjne). Pisarze i pisarki to bardzo próżne gnojki i gnojkinie. Potem zgłoszę się tam, gdzie miałam zgłosić i będę czekać cierpliwie, w szeregu, z pokorą, ale i świadomością własnej wartości.

10.

Dla rozluźnienia popiszę trochę opowiadań, a potem siądę do pracy nad kolejną powieścią. Pomysłów mam co nie miara. Tylko że mi jakoś tak smutno. Nie wiem, z czego to wynika. Zakończył się pewien etat w moim życiu. Tak, jak zapowiedziałam wszystkim i tak, jak doskonale wiedziałam, że będzie. A może nie wierzyła, że dam radę? Powinnam być zatem mile rozczarowana, a jest mi przykro. Czuję się troszkę jakbym porzucała dobrych przyjaciół. Bohaterów, o których pisałam. Ale oni są przecież wymyśleni, więc czy wymyślam to, że jest mi smutno?

11.

Powinnam pisać krótsze książki, jak np. Jakub Małecki. Szybciej by to szło. Po co mi taka mnogość wątków?

12.

Geniusz. Głęboko ukryty, ale jest, gdzieś tam. We mnie. Wyszło dokładnie tak, jak obliczyłam. Założyłam sobie konkretną liczbę znaków ze spacjami no i nawet odchodząc od planu zdarzeń na końcu, wyszło tak, jak obliczyłam. A już myślałam, że cierpię na dyskalkulię, i nagle coś takiego! Największy sukces organizacyjny mojego życia, tak sądzę. Matematyka jest super i kocham proporcje (ale tego akurat nauczył mnie tata w domu, w szkole takich mądrości nie uświadczyłam).

13.

Słonia naprawdę da się zjeść w całości, tyle że kawałek po kawałku. I do tego sprowadza się pisanie powieści. Do ucztowania po. Nie ma to jak się najeść w dobrej restauracji, kiedy się czuje, że wykonało się dobrą pracę nad jeszcze lepiej rokującym projektem.

Wasza

 

Publikacja książki w wydawnictwie usługowym – zalety!

Publikacja książki w wydawnictwie usługowym – zalety!

Wydawnictwa vanity (usługowe) budzą sporo kontrowersji. Autorzy, którzy nie potrafią uzbierać pieniędzy na opublikowanie swojego debiutu w tym typie wydawania, nie szczędzą złośliwości dla twórców, którzy postanowili w siebie zainwestować. Z kolei istnieje sporo firm usługowych, w których jakość pozostawia wiele do życzenia. Jestem przekonana, że wydanie książki usługowo jest bardzo dobrym pomysłem na debiut literacki. Dla kogo i dlaczego?

Pochodzący z języka angielskiego termin vanity press oznacza wydawcę, który żeruje na próżności autora. Wie, że pisarz jest w stanie zapłacić, by wreszcie wydać swoje teksty i zaspokoić tym samym swoje ego. Jest w tym sporo prawdy, ale nie oszukujmy się. Pisarze w większości są próżnymi istotami. Polski rynek wydawniczy, wykreowany przez dużych, tradycyjnych wydawców, nie ułatwia debiutu osobom z nieznanym nazwiskiem, które nie wiedzą, jak się zaprezentować. Dlaczego więc nie skorzystać z usługi, a przy tym zdobyć trochę doświadczenia w branży wydawniczej?

Uważam, że wydawanie książki usługowo jest dobre dla osób, które dysponują kilkoma tysiącami złotych i nie mają czasu na wgłębianie się w koordynowanie procesu wydawniczego. Dzięki debiutowi możesz bowiem później śmiało z podniesioną głową do wydawcy tradycyjnego z następną książką i z dumą powiedzieć: ja już nie jestem pierwszym lepszym chłystkiem, co to mu się marzy wydanie książki. Jestem autorem po publikacji. Miałem spotkania autorskie. A kolejna książka jest jeszcze lepsza. Voila!

Jakie mogą być zalety publikowania książki w wydawnictwie usługowym? (Mogą, ponieważ nie muszą, o czym pisałam w poście o wadach wydawnictw usługowych.

10 pułapek, które czyhają na Ciebie w wydawnictwie usługowym (vanity press)

Trzeba najpierw dowiedzieć się, czy dana firma faktycznie jest w stanie nam zaoferować takie warunki. Najlepiej spytać autorów, którzy mieli już styczność z danym wydawnictwem. Jeśli ich nie znasz, możesz poszukać w Internecie, m.in. w grupie Kobiety piszą, do której serdecznie zapraszam wszystkie twórczynie).

1. Szybkość

Trzy miesiące, cztery, a czasami tylko dwa. Wszystko w zależności od długości tekstu oraz preferencji autora. Wydawnictwo usługowe jest w stanie przychylić się do zrealizowania potrzeb autora a propos terminu. Vanity press to bardzo elastyczna forma wydawania. Jeśli więc nie masz zamiaru dłużej czekać na odpowiedź wydawcy tradycyjnego, wydawnictwo usługowe wyjdzie Ci naprzeciw. To idealna forma publikacji dla każdego niecierpliwca!

2. Wpływ na proces wydawniczy

Chcesz mieć własną okładkę? Nie ma sprawy. Masz wizję, jak powinna wyglądać każda strona z początkiem nowego rozdziału? Podziel się nią z redaktorem, na pewno zostanie uszanowana. Nie zgadzasz się na skrócenie swojego tekstu w trakcie redakcji? Masz do tego prawo i będzie ono respektowane. Klient nasz pan!

3. Sprzedaż

Sporo wydawnictw usługowych ma własne księgarenki internetowe. Współpracuje również z dużymi hurtowniami, sprzedającymi książki przez Internet w atrakcyjnych cenach. Zdarza się również, że książki dystrybuowane są przez punkty stacjonarne, więc istnieje szansa, że trafisz kiedyś na swoją książkę na półce księgarskiej.

4. Autorska beztroska

To wydawca zajmuje się znalezieniem korektorów, łamaczy i grafików. Stara się zapewnić magazynowanie i system rozliczeń. Jedno z wydawnictw ma nawet prosty panel, w którym możesz się zalogować i w dowolnym momencie wypłacić honorarium. Twoje zadanie sprowadza się tylko do tego, że akceptujesz zmiany albo nie, a potem trzymasz w rękach swoją książkę.

No. Tylko co z promocją?

Autorzy wydający książkę w wydawnictwie usługowym są moją największą grupą klientów. Zapraszam zatem do zapoznania się z pakietami marketingowymi.

Wiem, było krótko, ale mam nadzieję, że treściwie. Gdybyście mieli jakieś pytania, zapraszam pod adres fabrykadygresji@gmail.com

Udanego tygodnia!

Wasza

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Napisałam książkę i co dalej?

 

 

 

Budowanie wizerunku autora. Trzy rzeczy, o których musisz pamiętać!

Budowanie wizerunku autora. Trzy rzeczy, o których musisz pamiętać!

Po co? Bo ludzie uwielbiają szufladkować. Nawet jeśli Ty nie chcesz być zdefiniowany w kilku tylko słowach, Twoja książka i tak będzie. Choćby po to, by trafić w odpowiednie miejsce na księgarskiej półce. Twój wizerunek autora, jasny w przekazie, będzie wielką podporą w działalności marketingowej. Nie tylko dla kolejnych tytułów Twojego autorstwa, ale i dalszej karierze.

Która z pisaniem może się wiązać, ale niekoniecznie. Najlepszym przykładem będzie Szczepan Twardoch. Człowiek bardzo inteligentny, pracowity oraz… szczupły, przynajmniej teraz. Nikt, kto przeczytał Króla czy Dracha, nie odmówi mu wirtuozerii pióra. Ale 20 kilogramów temu nie zostałby ambasadorem marki Mercedes-Benz. Z całą pewnością nie wystąpiłby również w reklamie Raiffeisen Polbanku. Pierwszym, o czym musisz pamiętać w swojej pisarskiej karierze, jest zatem

Wizerunek,

który zauroczy audytorium. Otworzy Ci drogę nie tylko do większej sprzedaży Twojej książki (ponieważ tak, najchętniej czytam książki sprawdzonych już twórców i twórczyń; Krzysztof Varga, Ignacy Karpowicz, Jakub Żulczyk…), ale i na inne współprace. Reklamowe lub biznesowe.

Czy chodzi o to, żeby się sprzedać?

Oczywiście, że tak. Pisząc, kreujemy nie tylko teksty, ale i swój obraz, jako ich autora. Możemy stworzyć postać, która będzie nam bardzo bliska, albo ulepić ją od nowa i dla publiki przyjąć wygodną maskę. Roger Federer na korcie jest dostojnym, opanowanym księciem tenisa. Okazuje się jednak, że w życiu osobistym szybko ulega emocjom i łatwo wytrącić go z równowagi. To naturalne, że przybieramy pozy. Ważne, by czuć się z nimi dobrze w danej sytuacji.

I by się wyróżnić. Na tyle, by od razu zostać zapamiętanym i wywołać u czytelnika dobre skojarzenia. Przykład?

Sylwia Chutnik: różowa grzywka, literatura feministyczna. Katarzyna Bonda? Królowa polskiego kryminału! Piękne suknie, które faktycznie mogłaby nosić prawdziwa monarhini i długie jasne włosy to zdecydowanie jej atrybuty. Remigiusz Mróz? Dżentelmeński garnitur, który śmiało mógłby zostać założony przez prawników, o jakich pisze w swoich powieściach kryminalnych.

A Ty? Jakich atrybutów mógłbyś użyć, by przez własny wizerunek promować swoje książki?

Zaufanie

Kiedy Michał Witkowski wykreował postać Miss Gizzi, blogerki modowej, po czym zaczął pokazywać się na ściankach, zdecydowanie przysporzyło mu to popularności. Ale pewnego razu jego kreacja stała się zbyt kontrowersyjna. Nakrycie głowy Miss Gizzy urozmaicała ozdoba do złudzenia przypominająca symbol SS-manów. Część publiki natychmiast się od niego odwróciła i obficie zmieszała z błotem w Internecie. (Nawet ja. Ale ja wróciłam do grona oddanych wielbicieli prozy Michaśki oraz umiarkowanych fanów samego twórcy). Wydawca zawiesił prace nad kolejną książką. Było bardzo, bardzo źle. Witkowski zaszalał, zapominając, że dużo skuteczniejsze od kontrowersji jest… zaufanie.

Jeśli reprezentujesz swoją postawą szereg wartości, mówisz o nich i jesteś ich pewien, to w szybkim czasie zbierze się wokół Ciebie spora społeczność. By ją powiększać musisz wypuszczać co jakiś czas kolejne książki i udzielać się w mediach, również (a raczej przede wszystkim) społecznościowych. Eksperymenty są mile widziane, ale… Wiesz, jak to było, kiedy Linkin Park wypuścił płytę A Thousand Suns w 2010 roku? Rzesza wielbicieli odeszła, obrażona, że ich ulubiony zespół śmiał iść w zgodzie z trendami, zamiast konserwatywnie grać rock-metal. Dołączyli jednak do nich nowi fani. Luka się wypełniła, zespół się rozwijał…

Ty również powinieneś się rozwijać. Zarówno, jeśli chodzi o twórczość, jak i własny wizerunek. Wszyscy się zmieniamy. Ale trzeba trzymać się pewnych zasad, tak jak w życiu. By ludzie trzymali za Ciebie kciuki i nie mogli doczekać się wydania kolejnej książki, nie możesz ich zawieść ani szokować. Musisz być pewną firmą!

Troska

o czytelnika, a jakże. W swoich pisarskich ambicjach, nie zapomnij, że bez czytelnika tak naprawdę nie jesteś autorem. By Twoja proza żyła, potrzebuje mieć odbiorców, inaczej stanowi tylko stosy zadrukowanych kartek. A zatem – kontaktuj się ze swoimi fanami. Media społecznościowe, wynalazek naszej epoki, jest do tego idealnym narzędziem, ale nie tylko. Wyjdź ze swojej skorupy i pójdź do biblioteki, by dowiedzieć się, jak pomóc lokalnej społeczności czytelników. Ty dasz od siebie coś dobrego, swój czas i zaangażowanie, a ludzie to natychmiast docenią. Informuj swoich fanów o tym, co się u Ciebie dzieje. Nawet, jeśli nie możesz porozmawiać ze wszystkimi, oni i tak będą dzięki temu czuli się bliżej Ciebie! A gdy przychodzą targi książki, dawaj się poznać osobiście. Zagaduj swoich czytelników, nie czekaj na kolejne pytania od nich. Czy wiesz, jak będzie im miło, gdy zapytasz o samopoczucie osoby, która przyszła do Ciebie po autograf?

Myślę, że pierwsza lekcja z budowania wizerunku już za nami. Gdybyście mieli jakiekolwiek pytania, piszcie śmiało na fabrykadygresji@gmail.com.

Udanego weekendu!

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Inne rady marketingowe dla autorów:

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Napisałam książkę i co dalej?

Twoja najskuteczniejsza forma promocji książki. Opowieść, która sprzedaje opowieść!

 

 

Dlaczego pisarz powinien mieć swoją stronę internetową?

Dlaczego pisarz powinien mieć swoją stronę internetową?

Pisarze to dziwne istoty. Naprawdę. Gdybym miała wskazać najdziwniejsze istoty na naszym już i tak dziwnym świecie, wskazałabym pisarzy. Niech schowają się kosmici, Yeti, a nawet teściowe. Pisarze są gorsi.

Z jakiegoś tylko im znanego powodu twierdzą, że najlepsze, co mogą zrobić, to ukryć się w swojej pieczarze (jaskini; nie mam na myśli dużej pieczarki), jeść pierogi, spalać w kilka godzin paczkę Marlboro (koniecznie czerwonych) i udawać przed światem, że nie istnieją. Gdyby do tego jeszcze dodać ukrywanie rozbieganych oczu pod tłustą grzywką, szklankę taniej whisky w dłoni i brudny kardigan, niedbale zarzucony na ramiona, to wyszedłby nam idealny obraz pisarza. Pisarza, który myśli, że jeśli napisze dzieło na swoim wysłużonym MacBook’u sprzed dziesięciu lat i zniknie ponownie, by zaszyć się w swojej strefie komfortu, to osiągnie wcale niemały sukces, a ludzie będą tworzyć mapy i zaznaczać miejsce jego pobytu (jakoś w końcu trzeba do niego trafić) i od samego rana ustawiać się w kolejce po autografy, niczym po buty Kanye Westa.

No, nie będzie tak.

Po pierwsze dlatego, że bez promocji dzieło nie będzie miało wystarczającej siły przebicia.

Po drugie — nikt nie mówił, że bycie pisarzem jest łatwe. Trzeba się postarać i wyjść do czytelników, no sorry. Pisarzu! Przyszłym musisz pokazać, że w ogóle istniejesz, obecnym, że dalej umiesz całkiem dobrze pisać, a tym, którzy już Cię nie czytają możesz pokazać środkowy palec. Jako pisarz powinieneś wiedzieć, ile jesteś wart. A jesteś wart wiele, więc jedyne, czym możesz (i powinieneś) się przejmować, to sposób, w jaki przyciągnąć do siebie więcej czytelników.

Pisarze z reguły są dosyć skromni. Zupełnie tego nie rozumiem, bo ludzie tak niesamowici, tak inteligentni, z tak ogromną wyobraźnią, powinni być dumni z tego, kim są. Drogi pisarzu, bądź z siebie dumny. Zainwestuj w stronę internetową.

Zainwestuj. To takie poważne słowo. Brzmi trochę jakbym chciała zmusić Cię do postawienia całego życiowego dorobku, włącznie z rodziną, na jakiegoś losowego konia wyścigowego.

Witryna internetowa Johna irvinga www.john-irving.com

Miałam na myśli tylko i wyłącznie to, że dzięki stronie internetowej zyskasz. Żyjemy w tak wspaniałych czasach, że nie musisz robić jej sam! To znaczy wątpię, że sto lat temu pisarze tworzyli sobie strony sami… albo że w ogóle je tworzyli, ale dzięki fantastycznej technologii i ludziach, którzy nigdy nie śpią, dziś masz okazję po prostu zlecić zrobienie strony internetowej. Będzie wyglądała dokładnie tak, jak sobie zażyczysz. A jeśli akurat nie masz głowy do myślenia o tym, jak powinna wyglądać, to spokojnie. Nie musisz nad tym myśleć. Ty jesteś od pisania. Strona zrobi się sama. Bez Twojego udziału. I dalej będzie piękna.

Hank Moody mógłby powiedzieć, że nie potrzebuje do pisania (i niepisania) żadnej strony internetowej. I to byłaby prawda. Kto wie, kim jest Hank Moody? Wiesz, prawda? No właśnie. A kto wie, kim Ty jesteś? Ty potrzebujesz strony i promocji. Jak tylko już ogarniemy tę sprawę, to będziesz miał święty spokój i będziesz mógł delektować się tą pyszną whisky, którą chciałbyś trzymać w dłoni. Tymczasem, nie stać Cię na tą whisky. Nawet na zwykłą wódkę Cię ledwo stać, nie wspominając o wizycie u fryzjera, ale pamiętaj – pisarz to geniusz i on nie jest od tego, żeby wyglądać!

Jestem świetnym przykładem tego, o czym mówię, bo nie mam swojej strony, która promowałaby moje książki i kasy oczywiście też nie mam, choć to akurat pojęcie względne. Od dawna mój standard życia zależy od ilości posiadanej gotówki. Czasem próbuję przeżyć za 500 zł dziennie, a czasem za 12 groszy. Częściej jednak za 12 groszy. Nikt mnie nie zna i nie osiągnęłam sukcesu. Może dlatego, że w sumie nie jestem pisarzem, więc możesz zapomnieć, że przeczytałeś ten akapit. Albo nie zapominaj, bo tak będzie wyglądało Twoje życie jak wrócisz do swojej pieczary i nie zlecisz wykonania strony internetowej.

Internet jest dziś jednym z najlepszych narzędzi do promowania. Wszystko, co jest dobre (choć są przykłady również obrzydliwie złych rzeczy), bez problemu się sprzeda. To tutaj dzieje się wszystko. Tutaj możesz sprzedać swojego syna, kupić żonę (kto by chciał) i tutaj również możesz przyciągnąć do siebie ludzi.

W dzisiejszych czasach pisarze muszą wychodzić do ludzi, dać się poznać, pokazać, jakimi są mądrymi głowami albo zadufanymi w sobie snobami. Tutaj możesz znaleźć społeczność, która będzie Cię nosić na rękach za to, że jesteś geniuszem. Bo jesteś geniuszem. I musisz być tego pewien.

Życie wiele ludzi przeniosło się do internetu. Dla Ciebie to idealna okazja, żeby działać, bo uwierz – nigdy nie było tak prosto dotrzeć do czytelnika. Twoim zadaniem jest tylko napisać coś dobrego. A jeśli nie dobrego, to przynajmniej takiego, żeby czytelnik nie chciał wydłubać sobie oczu. Jeśli będziesz posiadał stronę internetową – promocja w dużej mierze zrobi się za Ciebie. Czytelnik musi widzieć, że jego ukochany autor, to żywa osoba. Pokazywanie się w mediach to podstawa. Nikt nie każe Ci ogarniać zasad funkcjonowania Snapchata, ale strona internetowa to must have.

W dobie internetu łatwiej jest znaleźć to, co nas interesuje. Ba, łatwiej jest znaleźć nawet to, co nas nie interesuje. Na strony internetowe największych blogerów potrafi wejść nawet 150 tysięcy użytkowników miesięcznie, którzy generują nawet pół miliona odsłon. Oczywiście, to są ludzie (mowa o blogerach), którzy pracowali nad swoją marką i treściami, które zamieszczają, przez długi czas. Nic nie przychodzi do nas samo, na wszystko musimy zapracować, ale wszystko jest do zrobienia. I tego powinieneś być świadom.

Potrzebujesz swojej strony, bo kontakt z czytelnikami jest bezcenny. Potrzebujesz swojej strony, bo da Ci popularność. Potrzebujesz swojej strony, bo dzięki niej trafi na Ciebie dużo więcej osób, które zobaczą Cię pierwszy raz i zostaną już na zawsze. Dobra strona internetowa da Ci promocję i pomoże w zarabianiu większych pieniędzy. Sprawi, że staniesz się rozpoznawalną marką.

Za przykład dam Stephena Kinga. Kiedy słyszę gdzieś jego nazwisko, które jak widzisz może również oznaczać po angielsku króla, a przy takiej odmianie jak wyżej, nawet damskie imię, to najpierw myślę o Stephenie. On ma swoją stronę, chociaż ludzie w jego wieku czasem nawet nie wiedzą, czym jest internet. Wątpię, żeby docelowo chodziło mu o zdobycie jeszcze większej popularności, ale wydaje mi się, że zależy mu na kontakcie z czytelnikiem.

Zrób sobie ciepłej kawy, zapal papierosa i udaj się w podróż po internecie. Pozwiedzaj strony przeróżnych pisarzy, zobacz, co na nich zamieszczają, jak dbają o swoją markę i o własną stronę. Zobacz, jakie błędy popełniają, jakich nie i wyciągnij wnioski. Sam musisz się przekonać, że warto posiadać swoją wizytówkę w internecie. 

PS

Chcesz mieć własną witrynę, która przedstawi czytelnikom Twoją postać i twórczość? Pisz na fabrykadygresji@gmail.com!
Tymczasem… Może zainteresują Cię poniższe wpisy?

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Wydaję książkę. Czy i do czego potrzebuję patrona medialnego?

Stephen King – Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

 

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Weź kredyt? Pożycz od rodziny? Przecież to najgorsze wskazówki, o jakich w życiu słyszałam! A do właśnie takich działań zachęcają nieuczciwi wydawcy z sektora usługowego. Głupota czy bezczelność?

Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy otworzyłam nowy newsletter od jednego z wydawnictw i zobaczyłam takie skandaliczne porady. Zaczęłam pisać na ten temat wpis, ale kiedy zobaczyłam, że mam już 10 stron w edytorze tekstu… Postanowiłam nagrać dla Was podcast.

Oprócz tego, że nabijam się troszkę z tego jednego konkretnego wydawcy i tłumaczę Wam jego właściwe intencje, staram się również przekazać Wam najistotniejszą wiedzę o tematyce w finansowania własnej książki.

Z podcastu pt. Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki? dowiecie się zatem:

  • jakie są nieuczciwe praktyki wydawców usługowych względem redakcji i marketingu książki,
  • jak wygląda dystrybucja w większości wydawnictw subsydiowanych,
  • jak przygotować ofertę dla sponsora, by pomógł sfinansować wydanie książki,
  • co konkretnie zaproponować sponsorowi w zamian za pieniądze,
  • kiedy selfpublishing jest lepszy od wydania w firmie vanity,
  • dlaczego w niektórych zawodach wydanie książki jest po prostu potrzebne,
  • jakie niebezpieczeństwa czają się w crowdfundingu (finansowaniu społecznościowym),
  • jak przygotować projekt do zbiórki pieniędzy na platformie crowdfundingowej,
  • i wiele innych.

Pojawiają się też wzmianki o elfach w różowych lateksowych rajtuzach, więc nie liczcie na suche informacje. Obok konkretów będzie też można się troszkę pośmiać.

Liczę na Wasz feedback.

Pamiętajcie, że w każdej chwili możecie skontaktować się ze mną pod adresem fabrykadygresji@gmail.com

Chętnie pomogę i doradzę, jeśli chodzi o strategię działania w zakresie wydawania i marketingu książki.

Zapraszam też do działu usług i obserwowania mnie na Facebooku.

I to chyba tyle na dziś.

Uściski!

Wasza

 

 

 

 

 

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

 

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Pressbook dla niektórych może brzmieć tajemniczo. Zawiera słowo book, więc chyba oczywiste, że jest związany z książką. Ale jak wygląda? Do czego służy i jak go mądrze wykorzystać?

Na początek trzy słówka o semantyce. Choć nie studiowałam filologii angielskiej, pressbook oznacza po prostu swego rodzaju książkę dla prasy. To materiał marketingowy na temat nowej wystawy obrazów, festiwalu filmowego, animacji czy książki. Ogółem: jakiegoś nowego dzieła, które należy wypromować. Zbiór takich informacji w mniej lub bardziej ciekawej formie graficznej to właśnie pressbook. Wysyła się dziennikarzom, blogerom oraz innym osobom, mogącym polecić dany utwór czy wydarzenie.

Ale press to w języku angielskim również… naciśnij. Podejrzewam, że angielska nazwa prasy również wiąże się z wywieraniem nacisku, w końcu od tego są media. Kreują opinię odbiorców poprzez umiejętnie podawane fakty. Pressbook powinien być według mnie taką formą przedstawiania informacji o książce, by jego odbiorca nie tylko zapragnął przeczytać tekst.

Chodzi o to, by już po zapoznaniu się z pressbookiem dziennikarz czy bloger wiedział, że książka jest rewelacyjna i warto o niej opowiedzieć szerszemu audytorium!

Jakie są praktyki dużych wydawnictw tradycyjnych?

Wydawnictwo Znak robi pressbooki o objętości jednej strony A4. Umieszcza okładkę książki, zdjęcie autorki, informację o premierze, blurb i wybrany cytat ze wstępu. Taki pressbook mieści się w załączniku e-maila, który zawiera o wiele więcej treści oraz jako dodatek do wysłanego egzemplarza recenzenckiego. Bardzo podobnie działa mnóstwo innych wydawnictw, m. in. Sine Qua Non. Co prawda przykładają się dużo mniej od Znaku, jeśli chodzi o formę graficzną, ale podają inne cenne informacje, np. osoby kontaktowe dla mediów, ich maile i telefony czy bardziej szczegółowy biogram autora.

Jak działają wydawnictwa usługowe?

Niestety, wydawnictwa usługowe nie wykonują pressbooków. Jeżeli już wydarza się święto lasu, to wysyłają kilka pospiesznie skleconych maili z okładką i opisem książki. Raczej jednak potrzebują zainteresowania prasy wokół swoich książek. Dlaczego? W niektórych przypadkach wyszłoby, że w tekście roi się od błędów i dziennikarz na pewno nie omieszkałby tego wytknąć w swoim tekście. To przykre, ale naprawdę dużo wydawców vanity nie dba o poprawność językową swoich książek. Ponadto wydawnictwo działające na zasadach subsydiowania zarabiają w momencie wpłaty autora za usługi, czyli korektę, skład, itd… W misji tak działającej firmy nie jest wpisana sprzedaż książki, bo wydawca zgarnął już swoje do kieszeni, a że marketing to kosztowna i pracochłonna sprawa… Niech się autor w to bawi.

Dlaczego pressbook jest aż tak ważny?

Ponieważ wysyła się go jeszcze przed premierą książki do mediów (telewizja, radio, prasa), blogerów oraz osób opiniotwórczych, które mogą polecić czytelnikom książkę. Mogą, ale nie muszą. Grunt to przekonanie ich o tym, że warto, jeszcze przed tym, jak przeczytają książkę! Muszą bowiem wyrazić chęć otrzymania egzemplarza recenzenckiego.

Na samym początku mojej pracy w wydawnictwie (już prawie cztery lata temu) zrobiliśmy beznadziejną wtopę. Ówczesny przełożony kazał mi przejść się do Empiku, zapoznać się z rubrykami kulturalnymi w czasopismach i znaleźć osoby odpowiedzialne za polecanie książek. Potem wysyłaliśmy bardzo drogą w produkcji książkę (twarda, szyta oprawa i druk w niewielkim nakładzie) na adres redakcji, dopisując jedynie imię i nazwisko nieznanej nam osoby. Dziennikarz mógł otrzymać tę książkę, która dołączyła do stosu nigdy nie otwartych przez niego przesyłek. Nawet, jeśli rozpakował podarunek, to co z tego? Może ten konkretny tytuł w ogóle nie był w jego guście?

Wtedy po prostu nie wiedzieliśmy tego, co jest całkiem oczywiste.

Chodzi o bezpośredni kontakt z dziennikarzem lub influencerem. Jeśli masz choćby maila do takiej osoby, jesteś w stanie dobrze się zaprezentować. Przesyłasz starannie przygotowanego pressbooka i pytasz wprost, czy osoba podjęłaby się opowiedzenia o książce w swoich mediach? Czy w ogóle jest zainteresowana współpracą w zamian za egzemplarz recenzencki? A może chce czegoś więcej, jak np. w przypadku patronatu?

Wydaję książkę. Czy i do czego potrzebuję patrona medialnego?

Jeśli znasz jakiegoś dziennikarza bardzo dobrze, wystarczy, że szepniesz mu słówko przy kawie. Ale jeśli próbujesz dostać się do kogoś, z kim nie miałeś wcześniej do czynienia, pressbook to niezastąpione narzędzie do jak najlepszego przedstawienia swojego utworu. I samego siebie! Jeśli będzie dobrze przygotowany, zdecydowanie zwiększa szanse na to, że dziennikarze napiszą o Twojej książce w czasopismach, a blogerzy na swoich www.

Pressbooka wysyła się również do hurtowni, bibliotek, księgarń i domów kultury! To narzędzie, które pomaga w promocji i sprzedaży na każdym etapie życia książki. 

Księgarnia, którą zaintrygował mail z pressbookiem, zamówi egzemplarze z hurtowni. Hurtownia zamówi od wydawcy więcej egzemplarzy, bo będzie wiedziała, że księgarnie również się zainteresują, więc lepiej się zaopatrzyć, póki czas. Biblioteki muszą dowiedzieć się o nowości książkowej, więc po otrzymaniu efektownego pressbooka mogą zaprosić autora na spotkanie autorskie i zaoferować mu wynagrodzenie, to samo domy kultury.

Jak przygotować pressbook, który powali na kolana?

Przyda się trochę umiejętności graficznych. Znajomość Adobe InDesigna, Photoshopa czy chociażby Corela mile widziana! Jeśli nie masz takich umiejętności, to dobry moment do nauki, poproszenia znajomego albo specjalisty.

Twój pressbook powinien zawierać najważniejsze informacje o książce i jej autorze. Być przejrzysty oraz atrakcyjny graficznie, by wyróżniał się spośród tuzinów innych materiałów prasowych.

Pressbook powinien prezentować wszystko, co najważniejsze:

  • okładkę książki,
  • tytuł, imię i nazwisko (bądź pseudonim) autora,
  • datę premiery,
  • biogram autora,
  • podstawowe informacje o książce – o czym traktuje, do kogo jest skierowana,
  • osobę kontaktową, jej adres e-mail i nr telefonu (w sprawie wywiadów lub spotkań autorskich).

Naprawdę świetnie, gdy dodatkowo pressbook zawierać będzie:

  • szczegóły publikacji (rodzaj oprawy, cenę detaliczną, nr ISBN czy liczbę stron – w końcu lepiej wiedzieć, ile czasu trzeba przeznaczyć na lekturę, prawda?),
  • logotypy patronów medialnych (zwiększają wiarygodność autora – skoro ktoś objął patronat, to musi być dobra książka),
  • fragment książki lub chociaż kilka cytatów,
  • blurby znanych osób, które już zdążyły wypowiedzieć się o książce,
  • informacje o poprzednich publikacjach autora lub zdjęcia z poprzednich spotkań autorskich.

To nieprawda, że pressbook musi być skondensowany na jednej stronie. Może mieć ich więcej i tworzyć faktycznie reklamową książeczkę o nowym tytule. Ba, można go nawet wydrukować i rozdawać na targach książki lub innych imprezach, co też czyni Wydawnictwo Poznańskie. Ale wiadomo, by najważniejsze informacje zostały umieszczone na samym początku. Mamy naprawdę kilka sekund, by zaciekawić odbiorcę, zanim postanowi przeczytać innego e-maila!

Pressbook, który wykonywałam dla Dobiesława Koniecznego, autora Krótkiego wstępu do Apokalipsy, liczył aż 8 stron, z czego każda traktowała o czymś innym, dzięki czemu udało nam się zachować przejrzystość przy dosyć sporej liczbie informacji oraz zdjęć autora.

Pozwolę sobie przytoczyć opinię autora oraz jego żony, Agnieszki Koniecznej, na temat realizacji pressbooka:

Polecamy fabrykadygresji.pl i twórczą, profesjonalną pracę Pani Emilii.
Stworzony przez Panią Emilię pressbook jest wizytówką książki, świetną reklamą, która już na siebie pracuje.
Kontakt z Panią Emilią niezwykle ciepły, inspirujący. Daleko wykraczający poza standardowy schemat kupujący-sprzedający.
Profesjonalne podejście do pracy oraz elastyczność w kwestii twórczych zmian, pozwala kontynuować naszą współpracę w przyszłości.
Ale to dopiero początek cyklu o marketingu książki. Pressbook jest bowiem podstawowym narzędziem, z którego korzysta się najczęściej, ale nie jedynym. Jeśli jesteście zainteresowani tym tematem albo szczególnie jakimś zagadnieniem, np. organizacją spotkań autorskich w bibliotekach, kontaktem z prasą czy np. jak prowadzić stronę książki czy autora na Facebooku, dajcie znać. Np. na Facebooku, zachęcam do polubienia!

Pamiętajcie: jeśli potrzebujecie kogoś do ogarnięcia marketingu Waszej książki, jesteście w idealnym miejscu. Sprawdźcie pakiety w promocyjnych cenach i zapiszcie się na newsletter, by otrzymywać zniżki!

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )
Jestem też do Waszej dyspozycji mailowej pod fabrykadygresji@gmail.com.
I to chyba wszystko na dziś!
Trzymajcie się!
Wasza
PS
Może pomocne okażą się również poniższe artykuły? Sprawdź!