Budowanie wizerunku autora. Trzy rzeczy, o których musisz pamiętać!

Budowanie wizerunku autora. Trzy rzeczy, o których musisz pamiętać!

Po co? Bo ludzie uwielbiają szufladkować. Nawet jeśli Ty nie chcesz być zdefiniowany w kilku tylko słowach, Twoja książka i tak będzie. Choćby po to, by trafić w odpowiednie miejsce na księgarskiej półce. Twój wizerunek autora, jasny w przekazie, będzie wielką podporą w działalności marketingowej. Nie tylko dla kolejnych tytułów Twojego autorstwa, ale i dalszej karierze.

Która z pisaniem może się wiązać, ale niekoniecznie. Najlepszym przykładem będzie Szczepan Twardoch. Człowiek bardzo inteligentny, pracowity oraz… szczupły, przynajmniej teraz. Nikt, kto przeczytał Króla czy Dracha, nie odmówi mu wirtuozerii pióra. Ale 20 kilogramów temu nie zostałby ambasadorem marki Mercedes-Benz. Z całą pewnością nie wystąpiłby również w reklamie Raiffeisen Polbanku. Pierwszym, o czym musisz pamiętać w swojej pisarskiej karierze, jest zatem

Wizerunek,

który zauroczy audytorium. Otworzy Ci drogę nie tylko do większej sprzedaży Twojej książki (ponieważ tak, najchętniej czytam książki sprawdzonych już twórców i twórczyń; Krzysztof Varga, Ignacy Karpowicz, Jakub Żulczyk…), ale i na inne współprace. Reklamowe lub biznesowe.

Czy chodzi o to, żeby się sprzedać?

Oczywiście, że tak. Pisząc, kreujemy nie tylko teksty, ale i swój obraz, jako ich autora. Możemy stworzyć postać, która będzie nam bardzo bliska, albo ulepić ją od nowa i dla publiki przyjąć wygodną maskę. Roger Federer na korcie jest dostojnym, opanowanym księciem tenisa. Okazuje się jednak, że w życiu osobistym szybko ulega emocjom i łatwo wytrącić go z równowagi. To naturalne, że przybieramy pozy. Ważne, by czuć się z nimi dobrze w danej sytuacji.

I by się wyróżnić. Na tyle, by od razu zostać zapamiętanym i wywołać u czytelnika dobre skojarzenia. Przykład?

Sylwia Chutnik: różowa grzywka, literatura feministyczna. Katarzyna Bonda? Królowa polskiego kryminału! Piękne suknie, które faktycznie mogłaby nosić prawdziwa monarhini i długie jasne włosy to zdecydowanie jej atrybuty. Remigiusz Mróz? Dżentelmeński garnitur, który śmiało mógłby zostać założony przez prawników, o jakich pisze w swoich powieściach kryminalnych.

A Ty? Jakich atrybutów mógłbyś użyć, by przez własny wizerunek promować swoje książki?

Zaufanie

Kiedy Michał Witkowski wykreował postać Miss Gizzi, blogerki modowej, po czym zaczął pokazywać się na ściankach, zdecydowanie przysporzyło mu to popularności. Ale pewnego razu jego kreacja stała się zbyt kontrowersyjna. Nakrycie głowy Miss Gizzy urozmaicała ozdoba do złudzenia przypominająca symbol SS-manów. Część publiki natychmiast się od niego odwróciła i obficie zmieszała z błotem w Internecie. (Nawet ja. Ale ja wróciłam do grona oddanych wielbicieli prozy Michaśki oraz umiarkowanych fanów samego twórcy). Wydawca zawiesił prace nad kolejną książką. Było bardzo, bardzo źle. Witkowski zaszalał, zapominając, że dużo skuteczniejsze od kontrowersji jest… zaufanie.

Jeśli reprezentujesz swoją postawą szereg wartości, mówisz o nich i jesteś ich pewien, to w szybkim czasie zbierze się wokół Ciebie spora społeczność. By ją powiększać musisz wypuszczać co jakiś czas kolejne książki i udzielać się w mediach, również (a raczej przede wszystkim) społecznościowych. Eksperymenty są mile widziane, ale… Wiesz, jak to było, kiedy Linkin Park wypuścił płytę A Thousand Suns w 2010 roku? Rzesza wielbicieli odeszła, obrażona, że ich ulubiony zespół śmiał iść w zgodzie z trendami, zamiast konserwatywnie grać rock-metal. Dołączyli jednak do nich nowi fani. Luka się wypełniła, zespół się rozwijał…

Ty również powinieneś się rozwijać. Zarówno, jeśli chodzi o twórczość, jak i własny wizerunek. Wszyscy się zmieniamy. Ale trzeba trzymać się pewnych zasad, tak jak w życiu. By ludzie trzymali za Ciebie kciuki i nie mogli doczekać się wydania kolejnej książki, nie możesz ich zawieść ani szokować. Musisz być pewną firmą!

Troska

o czytelnika, a jakże. W swoich pisarskich ambicjach, nie zapomnij, że bez czytelnika tak naprawdę nie jesteś autorem. By Twoja proza żyła, potrzebuje mieć odbiorców, inaczej stanowi tylko stosy zadrukowanych kartek. A zatem – kontaktuj się ze swoimi fanami. Media społecznościowe, wynalazek naszej epoki, jest do tego idealnym narzędziem, ale nie tylko. Wyjdź ze swojej skorupy i pójdź do biblioteki, by dowiedzieć się, jak pomóc lokalnej społeczności czytelników. Ty dasz od siebie coś dobrego, swój czas i zaangażowanie, a ludzie to natychmiast docenią. Informuj swoich fanów o tym, co się u Ciebie dzieje. Nawet, jeśli nie możesz porozmawiać ze wszystkimi, oni i tak będą dzięki temu czuli się bliżej Ciebie! A gdy przychodzą targi książki, dawaj się poznać osobiście. Zagaduj swoich czytelników, nie czekaj na kolejne pytania od nich. Czy wiesz, jak będzie im miło, gdy zapytasz o samopoczucie osoby, która przyszła do Ciebie po autograf?

Myślę, że pierwsza lekcja z budowania wizerunku już za nami. Gdybyście mieli jakiekolwiek pytania, piszcie śmiało na fabrykadygresji@gmail.com.

Udanego weekendu!

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Inne rady marketingowe dla autorów:

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Napisałam książkę i co dalej?

Twoja najskuteczniejsza forma promocji książki. Opowieść, która sprzedaje opowieść!

 

 

10 pułapek, które czyhają na Ciebie w wydawnictwie usługowym (vanity press)

10 pułapek, które czyhają na Ciebie w wydawnictwie usługowym (vanity press)

Nie ma nic złego w korzystaniu z usług wydawniczych, co więcej, uważam, że jest to całkiem porządna droga debiutu literackiego. Wydawnictwa typu vanity press są w naszym kraju bardzo popularne, ale jeszcze popularniejsze jest niezadowolenie ich klientów. Część z Was pisze do mnie z pytaniem: co robić?, rozgoryczona i rozczarowana kontaktem z poprzednim wydawcą.

Kluczem do porozumienia między autorem a wydawcą nie są bowiem pertraktacje. Za pośrednictwem reklam oraz w czasie, kiedy autor wstępnie kontaktuje się z wydawnictwem, jego przedstawiciel stara się uwieść kandydata na klienta. Czasem niekoniecznie wyjawi całą prawdę, a specjalnie o czymś nie powie, kiedy indziej obieca za dużo, a zrealizuje za mało… To oczywiście zachowanie bardzo nieprofesjonalne i nie mające po drodze z etyką. Agresywna konkurencja między tymi wydawnictwami zmusza je jednak do pojedynkowania się między sobą, a sprzedaż rządzi się swoimi prawami…

Wielu z Was pyta mnie o najlepsze w kraju wydawnictwo usługowe. Powiem otwarcie, że nie znam idealnego. Każde ma jakieś mankamenty. Nawet Fabryka Dygresji… bo, jak się okazuje, pod szyldem Fabryki jeszcze w tym roku zostanie wydana osobliwa książka. Od razu mówię: nie moja, choć autorka, dziwnym zbiegiem okoliczności, również ma na imię… Emilia! Zupełnie nie planowałam działalności wydawniczej i tak naprawdę określiłabym moją usługę raczej mentorowaniem w samodzielnym wydawaniu książki. Ale stało się, a projekt jest tak zacny, że dołożę wszystkich sił, by został należycie wypromowany. Do meritum: dopiero podpisuję umowy z hurtownikami i muszę zaplanować posprzątanie garażu, by przemienić go w magazyn… Jak widzicie, każdy ma swoje za uszami.

Najgorsza jest jednak nieuczciwość.

Prawdziwym kluczem do porozumienia między autorem a wydawcą jest więc umowa, w której zostaną opisane wszystkie warunki wydania książki. I nie tylko! Bo co dalej z wydrukowaną książką będzie się działo, również musi zostać opisane szczegółowo w takim dokumencie. Uważajcie na nie, gdyż wydawca stara się jak najlepiej zabezpieczyć przed Waszymi pretensjami. Na co powinniście zatem zwrócić szczególnie uwagę?

1. Promocja

Jak wiecie, to mój konik. Uwielbiam marketing książki, choć uważam, że jest bardzo pracochłonny i kosztowny. Absolutnie nie dziwię się więc, że wydawnictwa usługowe nie mają ochoty pomagać autorowi w promocji jego książki i spychają na niego odpowiedzialność. Ale bardzo Was proszę, nie dajcie sobie wmówić, że recenzja Waszej książki zamieszczona na 5 blogach oraz udostępnienie postu na Facebooku to wartościowa oferta! Uważajcie, bo ostatnio dostałam wiadomość z jednego z takich wydawnictw, że wysłanie jednej wiadomości przez ich newsletter to usługa warta ok. 4 tys. zł z powodu rozległej bazy klientów. Nonsens goni nonsens, zwłaszcza w przypadku promocji. Jeśli Wasz wydawca kręci nosem w tej kwestii, nie powinniście się dziwić, to normalna sytuacja. Sprawdźcie tylko, czy za jakieś drobiażdżki nie wyłudza od Was dodatkowych pieniędzy.

2. Magazynowanie

Tak, tak, wielkie sprzątanie garażu dopiero przede mną. Dobrze, że go mam tuż obok domu! Niektóre wydawnictwa nie mają takiego komfortu i często zmuszone są płacić duże pieniądze za wynajęcie magazynu. Przechowywanie książki jest sporym problemem dla wydawcy, zwłaszcza usługowego, bo skoro nie promuje on książek, to jakim cudem mają się sprzedać…? Zalegają więc tylko na półkach i obrastają kurzem. Albo, co więcej, trzeba je przerzucać z miejsce na miejsce i nadwyrężać kręgosłup, by jakoś zapanować nad pogłębiającym się chaosem… W końcu co chwila dochodzą nowe niesprzedawalne tytuły!

3. Dystrybucja

Bardzo wiele wydawców pisze, że współpracuje z hurtowniami. I jest to prawda – umowy o współpracę są podpisane! Ale jak ta współpraca wygląda? Tego nie wie nikt. Zdradzę Wam moje hobby, jest trochę wstydliwe, ale co mi tam, i tak niektórzy już mówią, że jestem dziwna. Otóż kiedy odwiedzam nową księgarnię, lubię zapytać o kilka książek wydawnictw, za którymi nie przepadam, by utwierdzić się w przekonaniu, że dalej oszukują swoich klientów i mogę ich dalej nie lubić. Na stronach www piszą, że dystrybuują książki do księgarń, ale w istocie można je kupić tylko i wyłącznie w ich własnych księgarniach internetowych.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo sprzedając książkę bez pośrednika, czyli hurtowni, wydawca może włożyć więcej monet do własnej kieszeni, nie dzieląc się z nikim. Hurtownie zaś życzą sobie 50% rabatu od ceny detalicznej (drukowanej z tyłu okładki). Jeśli więc wydawca decyduje się przyjąć cenę 34,90 zł hurtownia otrzyma książkę za 17,45 zł.

Częściowo rozumiem takich wydawców, ale dlaczego nie powiedzieć tego klientowi wprost? Nie robimy dystrybucji hurtowej, bo nam się to nie opłaca, Tobie też, drogi autorze. Ale nie powiemy Ci o tym, bo wtedy zażądasz wyższego honorarium. A, racja, właśnie sama sobie odpowiedziałam na to pytanie.

4. Opóźnienia

Zdarzają się, a i owszem! I ja właśnie siedzę nad redakcją, którą miałam oddać mojemu autorowi dwa tygodnie temu. I wiecie co? Mnie samej cholernie to przeszkadza, ale tak to jest, kiedy się nie podpisuje umowy. Dlatego od teraz na każdą usługę zawieram z klientem umowę, w której przewidziane są sankcje za opóźnienia, by zmotywować się do lepszego rozplanowania czasu na pracę. I Wam również polecam zawarcie takiego opisu w umowie z wydawcą! Jeśli się spóźni z wykonaniem usługi, niech zwróci część kosztów. Chyba, że spóźni się z Waszej winy… (Bo na przykład macie zbyt dużo uwag w trakcie korekty autorskiej). Wtedy Wy również powinniście ponieść dodatkowe koszty, żeby było sprawiedliwie.

5. Ceny

Niestety, wydawnictwa usługowe narzucają gigantyczne marże na wykonywane czynności. Piszą, że jest tanio, a w istocie można by i tak dużo taniej! Dlaczego? Bo muszą utrzymać pracowników, którzy są odpowiedzialni za pozyskanie nowych zleceń, biuro, magazyn, zapłacić podatki (ach, jak ja tego nie cierpię!), a tu jeszcze jakiś wyjazd na targi książki, a tu trzeba na nową inwestycję odłożyć…

6. Redakcja

Często jest albo niewidzialna, albo trzeba za nią dodatkowo słono zapłacić. I wiecie co? I bardzo dobrze. W tym jednym aspekcie lepiej wyłożyć worek pieniędzy i mieć dobrze zredagowaną książkę, nić szczędzić kasy i potem chować głowę w piasek, gdy blogerzy, czytelnicy i inni redaktorzy zaczną wytykać błędy. Sprawdźcie, co się działo w ostatnio wydanej książce Zadie Smith. Jak widać, nawet wydawnictwa tradycyjne oszczędzają na redakcji…

Wszystko o redakcji książki!

7. Kiepska jakość druku

Wydawca usługowy lubi się chwalić, że ma zaufane, tanie drukarnie, i że dopilnowuje jakości druku. Tak, lubi się chwalić, dobrze to ujęłam. A co za tym idzie? Cóż, nie wiele. Jakoś nie widzę, by większość wydawców pędziła w środku nocy do drukarni, by sprawdzić, czy maszyny tną prosto okładki. Widziałam naprawdę wiele wpadek w druku i to każdego chyba rodzaju. Od pomieszanych stron, przez kiepską jakość zdjęć po braki literek ą w całym tekście. Ale nie da się wszystkiego upilnować, kiedy produkuje się książki taśmowo i jest jednym z klientów w firmie, która wydaje 20, 50, 100 i więcej tytułów rocznie! Nauczona takim doświadczeniem, postanowiłam, że jeśli będę pomagać wydawać książki moim autorom, to naprawdę w niewielkiej ilości. Jedna lub dwie rocznie naprawdę w zupełności wystarczą. Chyba, że moja firma kiedyś się rozrośnie, ale na razie tego nie mam w planach.

Jaki nakład ma mieć moja książka? Ile drukować egzemplarzy?

8. Okładka, która odstraszy czytelnika

Z góry przepraszam za to, na co właśnie patrzycie, ale nie mogłam się powstrzymać.

Tę okładkę bym w Paintcie lepszą zrobiła. Najgorsze jest to, że nie wiem, czy to tomik poezji, czy powieść, czy zbiór erotycznych grafik. Tytuł powinien delikatnie to sugerować.

 

Ta okładka to chyba nawet w Paintcie nie była robiona, tylko w Wordzie ’95…

Tutaj mamy do czynienia z tomikiem poetyckim. Ale jak mają się liście do naszego kraju? Nie mam pojęcia. Może Polska potrzebuje walnięcia z liścia? A może wydawca?

Ja rozumiem: autor ma swoją wizję na okładkę i trzeba ją uszanować. Ale świętym obowiązkiem każdego wydawcy jest służyć mu radą. I gdy widzi się, że autor popełnia głupotę, strzela sobie w kolano (tak jest zazwyczaj, dziwnym trafem autor w 90% zawsze wybiera ten najbrzydszy projekt albo najdalszy od marketingu), trzeba się ze wszystkich sił postarać mu to wyperswadować. A przede wszystkim dostarczyć mu dobre projekty, a nie takie… Hm. Wyjątkowo zabrakło mi epitetu. No, śliczności powyżej, prawda?

Przepraszam, mam nadzieję, że graficy i autorzy nie poczują się zbyt dotknięci moimi słowami. Tak, byłam brutalna, nie ukrywam. Potraktujcie to jednak jako mobilizację do czynienia lepszych okładek.

9. Zła marka

Znam blogerów, dziennikarzy czy artystów, którzy słysząc o danym wydawnictwie, nie chcą dotknąć nawet kijem od szczotki ich książek! I z góry skreślają tytuły, które zostały opublikowane pod nielubianym przez nich szyldem. Nie uważam, żeby to było fair. Wiadomo, książka książce nie równa, ale ostrzegam Was po prostu: sprawdźcie reputację danego wydawnictwa, zanim się z nim zwiążecie, bo możecie mieć bardzo pod górkę! Popytajcie innych autorów, czy są zadowoleni albo po prostu zróbcie research w Internecie czy grupach tematycznych na Facebooku. (Przy okazji, zapraszam do moich wspaniałych dziewczyn w grupie Kobiety piszą).

10. Brak honorarium lub ogromne opóźnienie w jego wypłacaniu

Czy znacie piosenkę Kultu Muj wydafca jest złodziejem? Podejrzewam, że gdyby nie wstyd, większość autorów wydających usługowo zaczęłaby chodzić po mieście, nieustannie nucąc tenże utwór. Jedno z wydawnictw typu vanity press obiecuje w swoim newsletterze i na stronie www, że dzięki wydaniu książki razem z nimi, autor stanie się milionerem, bo to najlepsza inwestycja. Bardzo chciało mi się z tego na początku śmiać, ale potem aż łezka mi się w oku zakręciła, bo to wierutne kłamstwo. W moim ostatnim (i pierwszym) podcaście, którego możecie posłuchać TU, opowiadałam, że wydawnictwa mają czelność podsuwać ludziom idiotyczne pomysły, by brali kredyty na wydanie książek. Ale jak to później spłacą, skoro wydawca nie raczy wypłacać honorarium? Załamanie nerwowe gotowe.

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Całkiem sporo tych wszystkich pułapek w wydawnictwach usługowych, a ja nawet nie jestem pewna, czy wspomniałam o wszystkich. To, że publikujecie swoją książkę w ramach vanity press, zwłaszcza, jeśli jest ona Waszym debiutem, nie musi kończyć się klęską i zgrzytaniem zębami przez wiele lat na samą myśl o wydawcy. Przeciwnie, Wasza wspólna przygoda może się potoczyć bardzo korzystnie, o ile uzgodnisz wszystkie szczegóły współpracy tak, by zostały spisane w umowie wydawniczej. Wydawnictwa usługowe mają też mnóstwo zalet, ale o tym w kolejnym wpisie… Nie przegap go i polub mój fanpage, by być na bieżąco!

Pamiętaj, że zawsze możesz skontaktować się ze mną pod adresem mailowym fabrykadygresji@gmail.com!
A jeśli trafiłeś na nieuczciwego wydawcę i chcesz podzielić się swoim doświadczeniem w komentarzu, by ustrzec innych, nie krępuj się.

To chyba tyle na dziś!
Twoja

Recenzja książki przed wydaniem? Od tego należy zacząć!

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Weź kredyt? Pożycz od rodziny? Przecież to najgorsze wskazówki, o jakich w życiu słyszałam! A do właśnie takich działań zachęcają nieuczciwi wydawcy z sektora usługowego. Głupota czy bezczelność?

Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy otworzyłam nowy newsletter od jednego z wydawnictw i zobaczyłam takie skandaliczne porady. Zaczęłam pisać na ten temat wpis, ale kiedy zobaczyłam, że mam już 10 stron w edytorze tekstu… Postanowiłam nagrać dla Was podcast.

Oprócz tego, że nabijam się troszkę z tego jednego konkretnego wydawcy i tłumaczę Wam jego właściwe intencje, staram się również przekazać Wam najistotniejszą wiedzę o tematyce w finansowania własnej książki.

Z podcastu pt. Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki? dowiecie się zatem:

  • jakie są nieuczciwe praktyki wydawców usługowych względem redakcji i marketingu książki,
  • jak wygląda dystrybucja w większości wydawnictw subsydiowanych,
  • jak przygotować ofertę dla sponsora, by pomógł sfinansować wydanie książki,
  • co konkretnie zaproponować sponsorowi w zamian za pieniądze,
  • kiedy selfpublishing jest lepszy od wydania w firmie vanity,
  • dlaczego w niektórych zawodach wydanie książki jest po prostu potrzebne,
  • jakie niebezpieczeństwa czają się w crowdfundingu (finansowaniu społecznościowym),
  • jak przygotować projekt do zbiórki pieniędzy na platformie crowdfundingowej,
  • i wiele innych.

Pojawiają się też wzmianki o elfach w różowych lateksowych rajtuzach, więc nie liczcie na suche informacje. Obok konkretów będzie też można się troszkę pośmiać.

Liczę na Wasz feedback.

Pamiętajcie, że w każdej chwili możecie skontaktować się ze mną pod adresem fabrykadygresji@gmail.com

Chętnie pomogę i doradzę, jeśli chodzi o strategię działania w zakresie wydawania i marketingu książki.

Zapraszam też do działu usług i obserwowania mnie na Facebooku.

I to chyba tyle na dziś.

Uściski!

Wasza

 

 

 

 

 

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

 

Ile można zarobić na wydaniu książki?

Ile można zarobić na wydaniu książki?

Słyszałam, jak ludzie śmiali się, że wydanie książki to inwestycja, która nigdy się nie zwraca. A ci, którzy wkładają kasę w publikację swoich tekstów, to frajerzy. Bo opłaca się tylko wtedy, jak ktoś w ciebie zainwestuje, najlepiej duży wydawca. Ale to nieprawda! Jeśli masz głowę na karku, możesz zarobić już na swojej pierwszej książce.

Do obliczeń przydatny jest mi kalkulator, który sama sporządziłam na bazie średnich stawek redaktorów, korektorów i innych podwykonawców. Oszacowałam je przez 3,5 roku mojej pracy w wydawnictwie. Podane tam ceny druku są również aktualne, więc… polecam gorąco używanie kalkulatorka. Możesz sprawdzić nie tylko, ile pieniędzy zainwestujesz w swoją książkę, ale również ile zarobisz na jej wydaniu.

(więcej…)

Jaki nakład ma mieć moja książka? Ile drukować egzemplarzy?

Jaki nakład ma mieć moja książka? Ile drukować egzemplarzy?

Wiadmo: tyle, żeby się opłacało! A jak to sprawdzić? Pozwól, że w kilku akapitach opowiem Ci, od czego uwarunkowane są nakłady książek i jak postąpiłabym, gdybym była na Twoim miejscu. Dzięki temu unikniesz zastawienia domu paczkami  lub wynajmowania specjalnego magazynu!

A uwierz mi, że bywa to problem. Jeśli książka nie ma odpowiedniego marketingu, bardzo trudno ją sprzedać. Samo wysłanie jej do księgarń nie gwarantuje sukcesu.

Czy masz gwarancję, że Twoja książka znajdzie się w szerokiej dystrybucji?

Prawdopodobnie tak, o ile sam podpisywałeś umowę z hurtownią lub wydawnictwem. Z tym drugim może być niestety problem… W umowach z wydawcami działającymi usługowo pojawia się wiele zawiłości i kruczków prawnych. Spotkałam się wielokrotnie z tym, że wydawca gwarantuje dystrybucję, ale w istocie książka jest dostępna tylko w Internecie… Jeżeli wiesz na 100%, że dystrybucja zadziała oraz masz przygotowany szereg działań promocyjnych o masowej skali rażenia, to nawet, jeśli jesteś debiutantem, powinieneś wydrukować 3 000 egzemplarzy.

To liczba najbardziej preferowanych przez małych wydawców. Dzięki temu druk jednego egzemplarza będzie dużo tańszy, niż gdybyś drukował np. 100 lub 200 egzemplarzy partiami. To główna zaleta druku offsetowego, czyli wysoko nakładowego, który zaczyna się od 1000 egzemplarzy. Koszty takiego nakładu mogą zaczynać się już od 4 tys. zł, w zależności oczywiście od objętości książki oraz rodzaju oprawy.

Jesteś debiutantem i nie stać Cię na promocję?

Wydrukuj zatem pięćdziesiąt egzemplarzy! Koszt jednostkowy będzie wyższy, ale możesz zamknąć się w kilkuset złotych za taki mały nakładzik. Oczywiście żadna hurtownia nie będzie zainteresowana sprzedażą takiej niewielkiej liczby (zamówienia z hurtowni zaczynają się od kilkuset egzemplarzy). Ale sam możesz wystawić książkę w sprzedaży na Allegro oraz zorganizować spotkanie autorskie, na którym sprzedawać będziesz książkę za 50 zł! Dzięki temu zarobisz na dodruk, czyli kolejną pulę egzemplarzy Twojej książki!

Wydajesz książkę z wieloma ilustracjami, w kolorze?

Koniecznie wydrukuj ponad tysiąc egzemplarzy. Co prawda w dobie druku cyfrowego przy wydaniu kilkuset egzemplarzy, ceny mogą być podobne, jak w przypadku druku książki kolorowej na offsecie, ale jakość… Jakość wciąż jest nieporównywalna. Surowiec, którego używają drukarki cyfrowe, to toner. A drukarnie offsetowe używają prawdziwych farb. Zdjęcia wyjdą w większym nakładzie po prostu fenomenalnie! Chyba, że nie zależy Ci na jakości, a wolisz zaoszczędzić kilka groszy.

O czym należy pamiętać, wybierając konkretny wariant druku?

O tym, że gdzieś musisz trzymać egzemplarze swojej książki. Sprawdź, czy Twój wydawca zapewnia Ci magazyn lub sam go załatw. Ponadto wiedz, że zawsze możesz zrobić dodruk, o ile będzie zapotrzebowanie na Twój tytuł. Wydruk w drukarni cyfrowej trwa od 7 do 21 dni, a w offsetowej – około 20 dni, w zależności od kolejek.

Jeśli chcesz zobaczyć, ile dokładnie będzie kosztować druk Twojej książki oraz proces jej przygotowania do druku, zapisz się na newsletter i odbierz specjalny kalkulator!

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Jeśli artykuł był dla Ciebie przydatny, zachęcam Cię, byś zaobserwował mnie na Facebooku. Możesz też sprawdzić posty poniżej! W przypadku pytań, śmiało pisz na fabrykadygresji@gmail.com

Polecam się!

Twoja

Recenzja książki przed wydaniem? Od tego należy zacząć!

Wszystko o redakcji książki!

Czy można nauczyć się pisania i jak to zrobić?

Jak promują się pisarze na Instagramie? 10 polskich kryminalistów!

Jak promują się pisarze na Instagramie? 10 polskich kryminalistów!

O tym, że Instagram to doskonałe narzędzie marketingowe do budowania swojej marki osobistej oraz powiększania społeczności, powinni już wszyscy wiedzieć. Ale jak to robić, będąc pisarzem? Przecież życie literata jest nudne: biurko, komputer, kawa… A może jednak wręcz przeciwnie? 10 polskich pisarzy kryminałów obala ten stereotyp! Sprawdź, jak promują się na Instagramie!

Ten tekst powstał głównie dla debiutujących autorów, którzy wahają się jeszcze co do prowadzenia mediów społecznościowych. Kochani, warto jest promować swoją markę osobistą. W ten sposób naprawdę możecie zbliżyć się do swoich czytelników i nawiązać z nimi bezpośrednie interakcje. Chyba dobrze poznawać ludzi zainteresowanych Waszymi tekstami? Dla mnie właśnie możliwość spotkań z czytelnikami jest jedną z najcenniejszych rzeczy w pisarstwie.

Poza tym rzadko piszę o kryminałach, bo nie jestem ich miłośniczką, ale wiem, że to jeden z ulubionych gatunków literackich. Postanowiłam zatem delikatnie ugryźć temat, od strony rozrywkowej, nie krytycznej. To co, zaczynamy top 10 polskich kryminalistów na Instagramie?

Katarzyna Bonda

Królowa polskiego kryminału: piękna i mądra niczym Atena. Urodzona w 1977, w swoim dorobku literackim ma już osiem powieści kryminalnych. Jest nauczycielką w Maszynie do pisania oraz autorką książki o tym samym tytule, wydanej przez Muzę. Aktualnie angażuje się w promocję finałowego tytułu z serii o Saszy Załuskiej. Z okazji premiery Czerwonego pająka zorganizowano na Bulwarach Wiślanych w Warszawie specjalną przestrzeń dla czytelników. Będą tam mogli zanurzyć się w świecie stworzonym przez Bondę i poczuć jak bohaterowie serii.

Oprócz zdjęć ze spotkań autorskich, festiwali literackich czy widoków z życia codziennego, Bonda dzieli się z fanami swoją pasją. Dobrze wpasowuje się w jej twórczość literacką, bo chodzi o… strzelanie. Aż sama nabrałam ochoty na taki sport!

Wojciech Chmielarz

Jakub Mortka, komisarz o nieco zabawnym, ale świetnie przyjętym przez czytelników nazwisku, jest bohaterem jednego z cykli kryminalnych Wojciecha Chmielarza. Choć osobiście nie przeczytałam jeszcze żadnej książki tego autora, niebawem zapewne nadrobię zaległości. Wydane ostatnio przez Marginesy Żmijowisko prezentuje się wprost epicko, a Instagram autora mówi nam, że jest mężczyzną sympatycznym, z poczuciem humoru oraz otwartym na ludzi. Nawet, jeśli nie jest tak w rzeczywistości, media społecznościowe zrobiły swoją robotę.

Gaja Grzegorzewska

Autorka cyklu kryminalnego o prywatnej detektyw, Julii Dobrowolskiej, prowadzi bardzo barwny profil na Instagramie. Zdjęcia wyróżniają się na tle pozostałych, publikowanych przez innych polskich twórców kryminałów. Widać na pierwszy rzut oka, że Grzegorzewska jest nieprzeciętną osobowością, której życie mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Autorka publikuje zdjęcia swoich malunków. Poleca książki, które warto przeczytać. Pozuje w artystycznych kreacjach i pokazuje, jak fajny dystans ma do siebie, fotografując się na przykład z maseczką na twarzy. Sprawia wrażenie ciekawej osoby, którą bardzo chce się poznać. A jak to zrobić? Najlepiej poprzez literaturę. Kto sięga po książkę Grzegorzewskiej, ręka w górę! A może są tu jacyś czytelnicy autorki? Dajcie znać, które utwory podobały Wam sie najbardziej!

Marta Guzowska

Witajcie! Tu Marta! #martaguzowska

Post udostępniony przez Marta Guzowska – Pisarka (@martaguzowska_pisarka)


Ta autorka z kolei widzi świat raczej biało-czarno, jeśli mamy wiedzę na jej temat czerpać z Instagramu. Marta Guzowska jest nie tylko pisarką, ale również archeolożką. Pewnie dlatego na jej profilu znajdziemy mnóstwo intrygujących zdjęć. Z codzienną fotografią przeplatają się takie ciekawostki jak chociażby starożytne ruiny czy… kupa dinozaura! Autorka Reguły nr 1, Chciwości czy Ślepego archeologa jest jednak oszczędna w ujawnianiu szczegółów ze swojego życia. Zdjęć jest mało, mimo że Guzowska zaczęła prowadzić Instagram ponad dwa lata temu. Nic w tym dziwnego. Prywatność to skarb, a dzięki tej postawie Guzowska jest naturalna i widać, że zamiast tracić czas na wrzucanie fotek, woli skupić się na ważniejszych czynnościach.

Remigiusz Mróz

czyli człowiek, który nie do końca zrozumiał wyzwanie 52 książki w roku i zamiast je czytać, po prostu je pisze… Mam nadzieję, że nie jest to zbyt krzywdzący żart. Remigiusza Mroza podziwiam za pracowitość i zorganizowanie jak mało kogo. Poza tym jest przesympatycznym twórcą, który potrafi zatroszczyć się o promocję swoich literackich dzieci. Jego Instagram nie jest co prawda zbytnio rozbudowany, ale… nie musi być. W końcu i bez tego Remigiusz Mróz ma tam ponad 18 tysięcy fanów! Czy za jego popularność odpowiada zdjęcie z przepiękną Agnieszką Dygant? Nie sądzę. Ten przykład udowadnia, że prowadzenie profilu na Instagramie jest ważnym zabiegiem marketingowym, ale tylko do pewnego etapu sławy. Później może być swobodnym dodatkiem.

Joanna Opiat-Bojarska

Szósty dzień zwiedzania. Dalej nie idę… Coke is all I need.

Post udostępniony przez Joanna Opiat-Bojarska (@opiatbojarska)

Musi być wielką miłośniczką Nowego Jorku. Mimo że akcja jej książek toczy się w rozmaitych polskich miastach (czytałam Niebezpieczną grę, której bohaterka, Aleksandra Wilk, z rodzinnego Poznania przenosi się na kilka dni do Łodzi), to na Instagramie goszczą ostatnio piękne miejskie widokówki z USA. Opiat-Bojarska pokazuje, że jest zwolenniczką aktywnego trybu życia. Pływanie i skoki ze spadochronu? Czemu nie! A do tego oczywiście informacje o wieczorkach autorskich, nowych książkach i spotkaniach z kolegami po fachu.

Katarzyna Puzyńska

Podczas prowadzenia swojego profilu zmieniła się z niepozornej myszki-okularnicy w kobietę z pazurem. Tatuaże i drapieżny image nie wyparły jednak tego, co najważniejsze: ukochanych zwierzaków, natury i, rzecz jasna, książek. A tych coraz więcej, ponieważ Puzyńska ma na swoim koncie już dziewięć powieści kryminalnych! Bardzo miło obserwować, z jaką wytrwałością prowadzi Instagram, a przede wszystkim rozwija się literacko i na polu osobistym. Z takich pisarek trzeba brać przykład!

Alek Rogoziński

Debiutował całkiem niedawno, bo w 2015 roku, ale jego Ukochany z piekła rodem zdobył pierwsze miejsce na liście bestsellerów Empiku! To chyba wyczyn, prawda? Pisarz często podkreśla, że uwielbia Madonnę. Z profilu na Instagramie dowiadujemy się… że musi bardzo lubić Instagram, bo mnóstwo tu fotek!  Sympatyczny uśmiech, chłopięca fryzura, czujny wzrok kryminalisty lustrujący nas zza prostokątnych szkieł okularów – Alek Rogoziński co chwila pozdrawia czytelników swoimi selfikami. Do tego mamy setki zdjęć z podróży oraz z wielbicielami. Wniosek z tego taki, że jeśli jesteście fanami i chcecie poprosić o wspólną fotę, odmowa raczej Was nie spotka.

Przemysław Semczuk

Dziennikarz, publicysta i twórca kryminałów opartych na faktach, jest przede wszystkim fanem… swojej rodziny. Pisarz promuje aktualnie Tak będzie prościej i publikuje na Instagramie zdjęcia, przedstawiające jego codzienność. Nie jest to raczej jego mocna strona, bo większość fotografii ma… zero polubień. Ale i prowadzenia Instagramu można się nauczyć! A z czasem nawet polubić. Profil Semczuka charakteryzują zabawne opisy zdjęć, dla których warto go obserwować. Poczucie humoru to faktycznie mocna strona pisarza, o czym mogłam przekonać się na warsztatach literackich z Maszyną do pisania. I tak, na zdjęciu powyżej możecie dostrzec również moją mordkę.

Marcin Wroński

Z tego, co słyszałam, bardzo dobry z niego pisarz, ale nie miałam jeszcze okazji się o tym przekonać. (Po prostu nie czytałam). Z profilu wyłania się postać urokliwego, nieco zagadkowego dżentelmena. U autora, który debiutował w roku mojego urodzenia (przypomnijmy: 1992), mało wszak zdjęć. Zatem, jak na kilka fotek, liczba 470 obserwujących jest całkiem dobrym wynikiem. I może właśnie ta tajemniczość zachęca bardziej do zetknięcia się z tym człowiekiem poprzez literaturę, którą stworzył? Hm, to chyba tylko moje subiektywne odczucie.

I głód.

Bo raz na jakiś czas wpada mi w ręce kryminał i jestem rozczarowana jego lekturą. A chciałabym przeczytać wreszcie dobry polski tekst ze zbrodnią w roli głównej. Proszę Was zatem o wskazówki w komentarzach. Za co się wziąć, by nie być po raz kolejny zbałamuconą przez błahą zagadkę i papierowych bohaterów? Emocji pragnę, emocji! Dajcie znać, dobra?

I jeśli podobał Wam się post, polubcie Fabrykę dygresji na Facebooku. A jeśli nie? Śmiało, piszcie, dlaczego!

 Przy okazji zapraszam jeszcze co czwartek o 19.00, właśnie tam, na Facebooka, bo będą live’y! I zaczynamy już jutro! Nie przegapcie!

Serdeczności, kochani!

Wasza