10 pułapek, które czyhają na Ciebie w wydawnictwie usługowym (vanity press)

10 pułapek, które czyhają na Ciebie w wydawnictwie usługowym (vanity press)

Nie ma nic złego w korzystaniu z usług wydawniczych, co więcej, uważam, że jest to całkiem porządna droga debiutu literackiego. Wydawnictwa typu vanity press są w naszym kraju bardzo popularne, ale jeszcze popularniejsze jest niezadowolenie ich klientów. Część z Was pisze do mnie z pytaniem: co robić?, rozgoryczona i rozczarowana kontaktem z poprzednim wydawcą.

Kluczem do porozumienia między autorem a wydawcą nie są bowiem pertraktacje. Za pośrednictwem reklam oraz w czasie, kiedy autor wstępnie kontaktuje się z wydawnictwem, jego przedstawiciel stara się uwieść kandydata na klienta. Czasem niekoniecznie wyjawi całą prawdę, a specjalnie o czymś nie powie, kiedy indziej obieca za dużo, a zrealizuje za mało… To oczywiście zachowanie bardzo nieprofesjonalne i nie mające po drodze z etyką. Agresywna konkurencja między tymi wydawnictwami zmusza je jednak do pojedynkowania się między sobą, a sprzedaż rządzi się swoimi prawami…

Wielu z Was pyta mnie o najlepsze w kraju wydawnictwo usługowe. Powiem otwarcie, że nie znam idealnego. Każde ma jakieś mankamenty. Nawet Fabryka Dygresji… bo, jak się okazuje, pod szyldem Fabryki jeszcze w tym roku zostanie wydana osobliwa książka. Od razu mówię: nie moja, choć autorka, dziwnym zbiegiem okoliczności, również ma na imię… Emilia! Zupełnie nie planowałam działalności wydawniczej i tak naprawdę określiłabym moją usługę raczej mentorowaniem w samodzielnym wydawaniu książki. Ale stało się, a projekt jest tak zacny, że dołożę wszystkich sił, by został należycie wypromowany. Do meritum: dopiero podpisuję umowy z hurtownikami i muszę zaplanować posprzątanie garażu, by przemienić go w magazyn… Jak widzicie, każdy ma swoje za uszami.

Najgorsza jest jednak nieuczciwość.

Prawdziwym kluczem do porozumienia między autorem a wydawcą jest więc umowa, w której zostaną opisane wszystkie warunki wydania książki. I nie tylko! Bo co dalej z wydrukowaną książką będzie się działo, również musi zostać opisane szczegółowo w takim dokumencie. Uważajcie na nie, gdyż wydawca stara się jak najlepiej zabezpieczyć przed Waszymi pretensjami. Na co powinniście zatem zwrócić szczególnie uwagę?

1. Promocja

Jak wiecie, to mój konik. Uwielbiam marketing książki, choć uważam, że jest bardzo pracochłonny i kosztowny. Absolutnie nie dziwię się więc, że wydawnictwa usługowe nie mają ochoty pomagać autorowi w promocji jego książki i spychają na niego odpowiedzialność. Ale bardzo Was proszę, nie dajcie sobie wmówić, że recenzja Waszej książki zamieszczona na 5 blogach oraz udostępnienie postu na Facebooku to wartościowa oferta! Uważajcie, bo ostatnio dostałam wiadomość z jednego z takich wydawnictw, że wysłanie jednej wiadomości przez ich newsletter to usługa warta ok. 4 tys. zł z powodu rozległej bazy klientów. Nonsens goni nonsens, zwłaszcza w przypadku promocji. Jeśli Wasz wydawca kręci nosem w tej kwestii, nie powinniście się dziwić, to normalna sytuacja. Sprawdźcie tylko, czy za jakieś drobiażdżki nie wyłudza od Was dodatkowych pieniędzy.

2. Magazynowanie

Tak, tak, wielkie sprzątanie garażu dopiero przede mną. Dobrze, że go mam tuż obok domu! Niektóre wydawnictwa nie mają takiego komfortu i często zmuszone są płacić duże pieniądze za wynajęcie magazynu. Przechowywanie książki jest sporym problemem dla wydawcy, zwłaszcza usługowego, bo skoro nie promuje on książek, to jakim cudem mają się sprzedać…? Zalegają więc tylko na półkach i obrastają kurzem. Albo, co więcej, trzeba je przerzucać z miejsce na miejsce i nadwyrężać kręgosłup, by jakoś zapanować nad pogłębiającym się chaosem… W końcu co chwila dochodzą nowe niesprzedawalne tytuły!

3. Dystrybucja

Bardzo wiele wydawców pisze, że współpracuje z hurtowniami. I jest to prawda – umowy o współpracę są podpisane! Ale jak ta współpraca wygląda? Tego nie wie nikt. Zdradzę Wam moje hobby, jest trochę wstydliwe, ale co mi tam, i tak niektórzy już mówią, że jestem dziwna. Otóż kiedy odwiedzam nową księgarnię, lubię zapytać o kilka książek wydawnictw, za którymi nie przepadam, by utwierdzić się w przekonaniu, że dalej oszukują swoich klientów i mogę ich dalej nie lubić. Na stronach www piszą, że dystrybuują książki do księgarń, ale w istocie można je kupić tylko i wyłącznie w ich własnych księgarniach internetowych.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo sprzedając książkę bez pośrednika, czyli hurtowni, wydawca może włożyć więcej monet do własnej kieszeni, nie dzieląc się z nikim. Hurtownie zaś życzą sobie 50% rabatu od ceny detalicznej (drukowanej z tyłu okładki). Jeśli więc wydawca decyduje się przyjąć cenę 34,90 zł hurtownia otrzyma książkę za 17,45 zł.

Częściowo rozumiem takich wydawców, ale dlaczego nie powiedzieć tego klientowi wprost? Nie robimy dystrybucji hurtowej, bo nam się to nie opłaca, Tobie też, drogi autorze. Ale nie powiemy Ci o tym, bo wtedy zażądasz wyższego honorarium. A, racja, właśnie sama sobie odpowiedziałam na to pytanie.

4. Opóźnienia

Zdarzają się, a i owszem! I ja właśnie siedzę nad redakcją, którą miałam oddać mojemu autorowi dwa tygodnie temu. I wiecie co? Mnie samej cholernie to przeszkadza, ale tak to jest, kiedy się nie podpisuje umowy. Dlatego od teraz na każdą usługę zawieram z klientem umowę, w której przewidziane są sankcje za opóźnienia, by zmotywować się do lepszego rozplanowania czasu na pracę. I Wam również polecam zawarcie takiego opisu w umowie z wydawcą! Jeśli się spóźni z wykonaniem usługi, niech zwróci część kosztów. Chyba, że spóźni się z Waszej winy… (Bo na przykład macie zbyt dużo uwag w trakcie korekty autorskiej). Wtedy Wy również powinniście ponieść dodatkowe koszty, żeby było sprawiedliwie.

5. Ceny

Niestety, wydawnictwa usługowe narzucają gigantyczne marże na wykonywane czynności. Piszą, że jest tanio, a w istocie można by i tak dużo taniej! Dlaczego? Bo muszą utrzymać pracowników, którzy są odpowiedzialni za pozyskanie nowych zleceń, biuro, magazyn, zapłacić podatki (ach, jak ja tego nie cierpię!), a tu jeszcze jakiś wyjazd na targi książki, a tu trzeba na nową inwestycję odłożyć…

6. Redakcja

Często jest albo niewidzialna, albo trzeba za nią dodatkowo słono zapłacić. I wiecie co? I bardzo dobrze. W tym jednym aspekcie lepiej wyłożyć worek pieniędzy i mieć dobrze zredagowaną książkę, nić szczędzić kasy i potem chować głowę w piasek, gdy blogerzy, czytelnicy i inni redaktorzy zaczną wytykać błędy. Sprawdźcie, co się działo w ostatnio wydanej książce Zadie Smith. Jak widać, nawet wydawnictwa tradycyjne oszczędzają na redakcji…

Wszystko o redakcji książki!

7. Kiepska jakość druku

Wydawca usługowy lubi się chwalić, że ma zaufane, tanie drukarnie, i że dopilnowuje jakości druku. Tak, lubi się chwalić, dobrze to ujęłam. A co za tym idzie? Cóż, nie wiele. Jakoś nie widzę, by większość wydawców pędziła w środku nocy do drukarni, by sprawdzić, czy maszyny tną prosto okładki. Widziałam naprawdę wiele wpadek w druku i to każdego chyba rodzaju. Od pomieszanych stron, przez kiepską jakość zdjęć po braki literek ą w całym tekście. Ale nie da się wszystkiego upilnować, kiedy produkuje się książki taśmowo i jest jednym z klientów w firmie, która wydaje 20, 50, 100 i więcej tytułów rocznie! Nauczona takim doświadczeniem, postanowiłam, że jeśli będę pomagać wydawać książki moim autorom, to naprawdę w niewielkiej ilości. Jedna lub dwie rocznie naprawdę w zupełności wystarczą. Chyba, że moja firma kiedyś się rozrośnie, ale na razie tego nie mam w planach.

Jaki nakład ma mieć moja książka? Ile drukować egzemplarzy?

8. Okładka, która odstraszy czytelnika

Z góry przepraszam za to, na co właśnie patrzycie, ale nie mogłam się powstrzymać.

Tę okładkę bym w Paintcie lepszą zrobiła. Najgorsze jest to, że nie wiem, czy to tomik poezji, czy powieść, czy zbiór erotycznych grafik. Tytuł powinien delikatnie to sugerować.

 

Ta okładka to chyba nawet w Paintcie nie była robiona, tylko w Wordzie ’95…

Tutaj mamy do czynienia z tomikiem poetyckim. Ale jak mają się liście do naszego kraju? Nie mam pojęcia. Może Polska potrzebuje walnięcia z liścia? A może wydawca?

Ja rozumiem: autor ma swoją wizję na okładkę i trzeba ją uszanować. Ale świętym obowiązkiem każdego wydawcy jest służyć mu radą. I gdy widzi się, że autor popełnia głupotę, strzela sobie w kolano (tak jest zazwyczaj, dziwnym trafem autor w 90% zawsze wybiera ten najbrzydszy projekt albo najdalszy od marketingu), trzeba się ze wszystkich sił postarać mu to wyperswadować. A przede wszystkim dostarczyć mu dobre projekty, a nie takie… Hm. Wyjątkowo zabrakło mi epitetu. No, śliczności powyżej, prawda?

Przepraszam, mam nadzieję, że graficy i autorzy nie poczują się zbyt dotknięci moimi słowami. Tak, byłam brutalna, nie ukrywam. Potraktujcie to jednak jako mobilizację do czynienia lepszych okładek.

9. Zła marka

Znam blogerów, dziennikarzy czy artystów, którzy słysząc o danym wydawnictwie, nie chcą dotknąć nawet kijem od szczotki ich książek! I z góry skreślają tytuły, które zostały opublikowane pod nielubianym przez nich szyldem. Nie uważam, żeby to było fair. Wiadomo, książka książce nie równa, ale ostrzegam Was po prostu: sprawdźcie reputację danego wydawnictwa, zanim się z nim zwiążecie, bo możecie mieć bardzo pod górkę! Popytajcie innych autorów, czy są zadowoleni albo po prostu zróbcie research w Internecie czy grupach tematycznych na Facebooku. (Przy okazji, zapraszam do moich wspaniałych dziewczyn w grupie Kobiety piszą).

10. Brak honorarium lub ogromne opóźnienie w jego wypłacaniu

Czy znacie piosenkę Kultu Muj wydafca jest złodziejem? Podejrzewam, że gdyby nie wstyd, większość autorów wydających usługowo zaczęłaby chodzić po mieście, nieustannie nucąc tenże utwór. Jedno z wydawnictw typu vanity press obiecuje w swoim newsletterze i na stronie www, że dzięki wydaniu książki razem z nimi, autor stanie się milionerem, bo to najlepsza inwestycja. Bardzo chciało mi się z tego na początku śmiać, ale potem aż łezka mi się w oku zakręciła, bo to wierutne kłamstwo. W moim ostatnim (i pierwszym) podcaście, którego możecie posłuchać TU, opowiadałam, że wydawnictwa mają czelność podsuwać ludziom idiotyczne pomysły, by brali kredyty na wydanie książek. Ale jak to później spłacą, skoro wydawca nie raczy wypłacać honorarium? Załamanie nerwowe gotowe.

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Całkiem sporo tych wszystkich pułapek w wydawnictwach usługowych, a ja nawet nie jestem pewna, czy wspomniałam o wszystkich. To, że publikujecie swoją książkę w ramach vanity press, zwłaszcza, jeśli jest ona Waszym debiutem, nie musi kończyć się klęską i zgrzytaniem zębami przez wiele lat na samą myśl o wydawcy. Przeciwnie, Wasza wspólna przygoda może się potoczyć bardzo korzystnie, o ile uzgodnisz wszystkie szczegóły współpracy tak, by zostały spisane w umowie wydawniczej. Wydawnictwa usługowe mają też mnóstwo zalet, ale o tym w kolejnym wpisie… Nie przegap go i polub mój fanpage, by być na bieżąco!

Pamiętaj, że zawsze możesz skontaktować się ze mną pod adresem mailowym fabrykadygresji@gmail.com!
A jeśli trafiłeś na nieuczciwego wydawcę i chcesz podzielić się swoim doświadczeniem w komentarzu, by ustrzec innych, nie krępuj się.

To chyba tyle na dziś!
Twoja

Recenzja książki przed wydaniem? Od tego należy zacząć!

Twoja najskuteczniejsza forma promocji książki. Opowieść, która sprzedaje opowieść!

Twoja najskuteczniejsza forma promocji książki. Opowieść, która sprzedaje opowieść!

Wiele razy wystawialiśmy się z książkami. To na targach, to na festiwalach podróżniczych, czasem przed spotkaniami autorskimi. Ludzie zaglądali do nas, uśmiechali się niepewnie, pomacali jedną lub dwie okładki, po czym odchodzili, a w kasetce dalej było pusto. Dopóki się nie odezwaliśmy. Czy słyszała pani może o Kazimierzu Nowaku? To pytanie nie tylko zaczynało żywiołową dyskusję lub porywającą opowieść. To pytanie sprzedawało książkę.

Tak, Kazimierz Nowak i jego książki były wyjątkowymi produktami sprzedażowymi. Podróżnik, reportażysta, fotograf. Jedni mówią, że bohater, drudzy, że egoista, bo porzucił żonę i dzieci dla podążania za przygodą. O człowieku, który przeprawił się przed II wojną światową przez całą Afrykę – rowerem, wielbłądem, łodzią i pieszo – można opowiadać godzinami. A każda taka historia jest tylko ułamkiem tego, co znajduje się w jego książkach.

Postać podróżnika, a przynajmniej legenda o niej, sprzedawała trzy tomy listów z Afryki do żony i reportaże, docenione przez Ryszarda Kapuścińskiego dopiero po latach od wydania.

Ty zaś bądź spokojny. Nie musisz zapuszczać długiej brody i udawać się na tułaczkę, by zaciekawić czytelnika Twoich książek. Choć ważne, by Twój wizerunek był spójny, ale o tym następnym razem.

Czy wiesz, dlaczego kupuję daną książkę?

Robię to niezwykle rzadko. Większość interesujących mnie nowości otrzymuję od wydawców w zamian za kilka słów na ich temat. Zdarza się jednak, jak w przypadku książki Michała Szafrańskiego, że szukam interesującego mnie tytułu w różnych sklepach i nie spocznę, póki go nie nabędę. Jak to się dzieje? Skąd ta determinacja?

O Michale Szafrańskim i jego blogu, jakoszczedzacpieniadze.pl, słyszałam wielokrotnie. A tu coś we vlogach Krzysztofa Gonciarza, a tu coś w prasie się pojawiało, no i oczywiście w branży, bo Szafrański i jego Finansowy Ninja udowadnili, że w Polsce można zrobić selfpublishing i odnieść dzięki niemu potężny sukces.

Wiadomości o blogerze docierały do mnie z różnych stron, ale dopóki moja przyjaciółka, Jagoda, nie kupiła jego książki i nie włożyła mi jej w ręce, bym ją przejrzała, nie pokusiłabym się sama o zakup.

Musiałam przejrzeć lekturę praktycznie strona po stronie, by stwierdzić, że to dzieło wartościowe i warte, uwaga, każdej wydanej złotówki. Że nieważne, czy będzie kosztować 20 zł w Biedronce, 40 zł w Empiku czy 120 zł w jakiejś specjalistycznej księgarni. Chcę ją mieć. Ponieważ niesie dla mnie wartość, a przy okazji jest przepięknie wydana.

Jagoda kupiła tę książkę zaś dlatego, że obserwowała Szafrańskiego od bardzo dawna i kiedy udostępnił na swoim Facebooku informację o zrzucie Zaufania, czyli waluty przyszłości do Biedronek, popędziła do marketu niemal natychmiast. Mojej przyjaciółce wystarczył wizerunek budowany przez autora książki na swoim blogu, w podcastach oraz w mediach. Ja natomiast potrzebowałam czegoś więcej: polecenia z ust zaufanej osoby.

Czyli podobnie jak odwiedzający nasze stoisko na targach książki. Być może nie słyszeli o Kazimierzu Nowaku, być może nie ufali nam, sprzedawcom. Ale historia przez nas przedstawiona była ciekawa i na tyle wiarygodna, by pokusić się o kupno książki.

Polecenie dźwignią handlu?

W marketingu wielopoziomowym, czyli firmach rodzaju MLM, parających się dystrybucją kosmetyków, owszem. Od słowa do słowa pozyskiwani są nowi klienci podczas prezentacji marketingowych albo zwykłych spotkań towarzyskich. Poczta pantoflowa w tym przypadku działa wybitnie dobrze. Ale popularne jest też zamawianie próbek, by zainteresowany produktem mógł przetestować, czy faktycznie warto wyłożyć niemałą sumę pieniędzy na nowy zestaw detergentów do czyszczenia toalety.

Zajmując się sprzedażą książek, zaczyna się od tego, że najpierw autor sam poleca swoją książkę, otaczając jej stworzenie dobrą historią. Taką, która weźmie ludzi za serce i nawet, jeśli nie kupią książki (bo np. po prostu nie lubią czytać albo nie interesuje ich tematyka), będą przekazywać historię dalej, aż trafi do odpowiednich uszu, czyli uszu idealnego odbiorcy.

Autor napisał książkę. Informuje w mediach społecznościowych, że będzie ją wydawał. Historię jej powstawania udostępnia poprzez nagrane wideo np. na YouTube albo spotkaniu autorskim, gdy książka jest już wydrukowana. Ci ze spotkania autorskiego ją kupują, bo faktycznie są zaciekawieni, a wizerunek pisarza przypadł im do gustu. Ale co dalej?

Co zrobić, żeby informacja poszła dalej w świat?

Jest bowiem pewien szkopuł.

Historia, nawet najlepsza, musi być przekazywana z ust do ust, by nie umarła.

Na dobrych spotkaniach autorskich pisarz potrafi zrobić prawdziwe show. Im większa osobowość i kontakt z gościem, tym wyższa sprzedaż. Gdy widz wyjdzie z takiego spotkania, niezależnie, z książką czy bez niej, o ile wieczorek autorski przypadnie mu do gustu, będzie o nim opowiadał. Wszystkim, kogo zobaczy w ciągu najbliższych kilku dni. Ale książka powinna się sprzedawać nie kilka dni, a miesięcy, lat, a nawet dekad!

Dlatego książka potrzebuje reklam. By przypominać cały czas o swoim istnieniu, nieść dalej namiastkę historii, którą uzupełni człowiek i przekazywać będzie ją dalej, na okrągło, z ust do ust.

O ile zatem opowieść zaczyna sprzedaż, a zakup z polecenia ją kończy, o tyle to, co pomiędzy, jest również bardzo istotne. Jeśli oczywiście mówimy o sprzedaży książki na dużą skalę.

Jaka jest nieoczywista funkcja historii?

Bo to, że musi być autentyczna i osobista, chyba wiemy. Dla mniejszego już grona osób jest również oczywiste, że historia musi pokazywać cel wydania książki wyższy niż realizacja własnego marzenia. Dobrze będzie, gdy zawrze również pewną nutkę tajemnicy. Coś, czego czytelnik dowie się dopiero z lektury.

I teraz coś, co może być nieoczywiste.

Czytelnik musi poczuć, że ta książka została napisana właśnie dla niego.

Dobra historia sprzedający książkę będzie zawierała w sobie uzasadnienie jej opublikowania. I nie może to być tak trywialna pobudka jak: chciałem, to wydałem. Albo: pisanie to moja największa pasja, więc wydanie książki to spełnienie moich marzeń. A co to czytelnika w ogóle obchodzi, o ile nie jest twoim partnerem, kochankiem lub matką?

Pamiętaj, że każdy, kto chce coś kupić, ma różnorakie obiekcje. W przypadku zakupu książki odpada obiekcja cenowa. Egzemplarz Twojej powieści może kosztować nawet 70 zł, o ile w swojej historii powiesz czytelnikowi, co lektura zmieni w jego życiu na plus.

Podam Ci pierwszy lepszy przykład, czyli samą siebie.

Pisałam Piromanów przez trzy miesiące, dzień w dzień, bez wytchnienia.

Odkładałam na bok wszystkie inne sprawy, które były ważne, ale nie aż tak, jak książka. Dlaczego? Bo nie dość, że pisanie działało na mnie uzdrawiająco (w ten sposób porządkowałam własne życie), to wiedziałam, że ten tekst, bogaty w moje przemyślenia, pomoże innym ludziom w podobnej sytuacji. Cierpiącym na nastroje depresyjne lub depresje, nie widzącym wyjścia, nie potrafiącym odnaleźć się w codzienności. Którzy są skołowani, bo cały czas ktoś od nich czegoś wymaga, a sami nie pamiętają już, dlaczego robią to, co robią. Główna bohaterka chce od życia bardzo dużo. Chce skończyć studia, pragnie być dobrą córką, zapewnić sobie godną przyszłość i nie zawieść swoich przyjaciół. Ponad wszystko jednak pragnie zostać pisarką. Ale kiedy na jej barki spada za dużo obowiązków, dziewczyna traci kontrolę nie tylko nad rzeczywistością, ale i nad sobą samą.

Tak. Wchodzenie w dorosłość to bolesny proces.

Historia dwudziestoletniej Lidki to z jednej strony antyprzykład, bo pokazuje, jak stracić grunt pod nogami, ale z drugiej strony dziewczyna jest też wzorem do naśladowania, ponieważ po kawałeczku próbuje odbudować swoją rzeczywistość, decydując się na pomoc psychologiczną.

Czy ta historia urzeknie każdego? Nie. Ale trafi do odpowiedniego grona. Do mojego docelowego odbiorcy.

Dobra historia nie nadrobi braków książki

Niestety pozostają dwie obiekcje, których nie rozwieje najlepsza nawet historia. O ile cena przestaje być istotna, gdy ktoś już się przekona, że naprawdę chce kupić książkę, o tyle znów może zacząć grać rolę gdy czytelnik zobaczy, że książka jest… źle wydana.

Większości czytelników to nie przeszkadza, ale spora ich grupa zna się na rzeczy i nie wolno jej lekceważyć. Zbyt mała czcionka? Zwisy w łamaniu na co piątej stronie? Literówka na okładce? Albo szkaradna okładka? To rzeczy, które potrafią przepłoszyć zainteresowanego.

Część czytelników ma również awersję do pewnych wydawców. Nie można ich za to obwiniać, książka książce nie równa i to samo tyczy się firm wydawniczych. Znam blogerów, którzy nie recenzują tytułów, jakie wychodzą z logotypami wydawnictw usługowych. Znam dziennikarzy, którzy nawet nie chcą słyszeć o takich książkach. Część czytelników nie chce poznać twórczości selfpublisherskiej. Czy to dobrze, tak zamykać się w swoich szufladach? Oczywiście, że nie! Ale podziały istnieją, również na rynku wydawniczym.

Co zrobić, by nie zamknąć sobie drogi do części czytelników?

Sprawdź opinie o firmie, z którą chcesz współpracować. Bądź pewien, że ma dobry wizerunek w mediach. A jeśli jesteś selfpublisherem, konsultuj się z profesjonalistami, by Twoja książka nie miała żadnego uchybienia.

Na koniec zapytam: jaka jest Twoja historia i co chcesz powiedzieć światu, publikując swoją książkę?

Mam nadzieję, że dzisiejsza garstka rad z zakresu marketingu książki będzie dla Ciebie wartościowa.

Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz skorzystać z usług, pisz śmiało na fabrykadygresji@gmail.com

Twoja

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

Dlaczego pisarz powinien mieć swoją stronę internetową?

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Wydaję książkę. Czy i do czego potrzebuję patrona medialnego?

 

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki?

Weź kredyt? Pożycz od rodziny? Przecież to najgorsze wskazówki, o jakich w życiu słyszałam! A do właśnie takich działań zachęcają nieuczciwi wydawcy z sektora usługowego. Głupota czy bezczelność?

Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy otworzyłam nowy newsletter od jednego z wydawnictw i zobaczyłam takie skandaliczne porady. Zaczęłam pisać na ten temat wpis, ale kiedy zobaczyłam, że mam już 10 stron w edytorze tekstu… Postanowiłam nagrać dla Was podcast.

Oprócz tego, że nabijam się troszkę z tego jednego konkretnego wydawcy i tłumaczę Wam jego właściwe intencje, staram się również przekazać Wam najistotniejszą wiedzę o tematyce w finansowania własnej książki.

Z podcastu pt. Skąd wziąć pieniądze na wydanie książki? dowiecie się zatem:

  • jakie są nieuczciwe praktyki wydawców usługowych względem redakcji i marketingu książki,
  • jak wygląda dystrybucja w większości wydawnictw subsydiowanych,
  • jak przygotować ofertę dla sponsora, by pomógł sfinansować wydanie książki,
  • co konkretnie zaproponować sponsorowi w zamian za pieniądze,
  • kiedy selfpublishing jest lepszy od wydania w firmie vanity,
  • dlaczego w niektórych zawodach wydanie książki jest po prostu potrzebne,
  • jakie niebezpieczeństwa czają się w crowdfundingu (finansowaniu społecznościowym),
  • jak przygotować projekt do zbiórki pieniędzy na platformie crowdfundingowej,
  • i wiele innych.

Pojawiają się też wzmianki o elfach w różowych lateksowych rajtuzach, więc nie liczcie na suche informacje. Obok konkretów będzie też można się troszkę pośmiać.

Liczę na Wasz feedback.

Pamiętajcie, że w każdej chwili możecie skontaktować się ze mną pod adresem fabrykadygresji@gmail.com

Chętnie pomogę i doradzę, jeśli chodzi o strategię działania w zakresie wydawania i marketingu książki.

Zapraszam też do działu usług i obserwowania mnie na Facebooku.

I to chyba tyle na dziś.

Uściski!

Wasza

 

 

 

 

 

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

 

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Twoje pierwsze narzędzie do promocji książki. Pressbook – z niego będziesz korzystać najczęściej!

Pressbook dla niektórych może brzmieć tajemniczo. Zawiera słowo book, więc chyba oczywiste, że jest związany z książką. Ale jak wygląda? Do czego służy i jak go mądrze wykorzystać?

Na początek trzy słówka o semantyce. Choć nie studiowałam filologii angielskiej, pressbook oznacza po prostu swego rodzaju książkę dla prasy. To materiał marketingowy na temat nowej wystawy obrazów, festiwalu filmowego, animacji czy książki. Ogółem: jakiegoś nowego dzieła, które należy wypromować. Zbiór takich informacji w mniej lub bardziej ciekawej formie graficznej to właśnie pressbook. Wysyła się dziennikarzom, blogerom oraz innym osobom, mogącym polecić dany utwór czy wydarzenie.

Ale press to w języku angielskim również… naciśnij. Podejrzewam, że angielska nazwa prasy również wiąże się z wywieraniem nacisku, w końcu od tego są media. Kreują opinię odbiorców poprzez umiejętnie podawane fakty. Pressbook powinien być według mnie taką formą przedstawiania informacji o książce, by jego odbiorca nie tylko zapragnął przeczytać tekst.

Chodzi o to, by już po zapoznaniu się z pressbookiem dziennikarz czy bloger wiedział, że książka jest rewelacyjna i warto o niej opowiedzieć szerszemu audytorium!

Jakie są praktyki dużych wydawnictw tradycyjnych?

Wydawnictwo Znak robi pressbooki o objętości jednej strony A4. Umieszcza okładkę książki, zdjęcie autorki, informację o premierze, blurb i wybrany cytat ze wstępu. Taki pressbook mieści się w załączniku e-maila, który zawiera o wiele więcej treści oraz jako dodatek do wysłanego egzemplarza recenzenckiego. Bardzo podobnie działa mnóstwo innych wydawnictw, m. in. Sine Qua Non. Co prawda przykładają się dużo mniej od Znaku, jeśli chodzi o formę graficzną, ale podają inne cenne informacje, np. osoby kontaktowe dla mediów, ich maile i telefony czy bardziej szczegółowy biogram autora.

Jak działają wydawnictwa usługowe?

Niestety, wydawnictwa usługowe nie wykonują pressbooków. Jeżeli już wydarza się święto lasu, to wysyłają kilka pospiesznie skleconych maili z okładką i opisem książki. Raczej jednak potrzebują zainteresowania prasy wokół swoich książek. Dlaczego? W niektórych przypadkach wyszłoby, że w tekście roi się od błędów i dziennikarz na pewno nie omieszkałby tego wytknąć w swoim tekście. To przykre, ale naprawdę dużo wydawców vanity nie dba o poprawność językową swoich książek. Ponadto wydawnictwo działające na zasadach subsydiowania zarabiają w momencie wpłaty autora za usługi, czyli korektę, skład, itd… W misji tak działającej firmy nie jest wpisana sprzedaż książki, bo wydawca zgarnął już swoje do kieszeni, a że marketing to kosztowna i pracochłonna sprawa… Niech się autor w to bawi.

Dlaczego pressbook jest aż tak ważny?

Ponieważ wysyła się go jeszcze przed premierą książki do mediów (telewizja, radio, prasa), blogerów oraz osób opiniotwórczych, które mogą polecić czytelnikom książkę. Mogą, ale nie muszą. Grunt to przekonanie ich o tym, że warto, jeszcze przed tym, jak przeczytają książkę! Muszą bowiem wyrazić chęć otrzymania egzemplarza recenzenckiego.

Na samym początku mojej pracy w wydawnictwie (już prawie cztery lata temu) zrobiliśmy beznadziejną wtopę. Ówczesny przełożony kazał mi przejść się do Empiku, zapoznać się z rubrykami kulturalnymi w czasopismach i znaleźć osoby odpowiedzialne za polecanie książek. Potem wysyłaliśmy bardzo drogą w produkcji książkę (twarda, szyta oprawa i druk w niewielkim nakładzie) na adres redakcji, dopisując jedynie imię i nazwisko nieznanej nam osoby. Dziennikarz mógł otrzymać tę książkę, która dołączyła do stosu nigdy nie otwartych przez niego przesyłek. Nawet, jeśli rozpakował podarunek, to co z tego? Może ten konkretny tytuł w ogóle nie był w jego guście?

Wtedy po prostu nie wiedzieliśmy tego, co jest całkiem oczywiste.

Chodzi o bezpośredni kontakt z dziennikarzem lub influencerem. Jeśli masz choćby maila do takiej osoby, jesteś w stanie dobrze się zaprezentować. Przesyłasz starannie przygotowanego pressbooka i pytasz wprost, czy osoba podjęłaby się opowiedzenia o książce w swoich mediach? Czy w ogóle jest zainteresowana współpracą w zamian za egzemplarz recenzencki? A może chce czegoś więcej, jak np. w przypadku patronatu?

Wydaję książkę. Czy i do czego potrzebuję patrona medialnego?

Jeśli znasz jakiegoś dziennikarza bardzo dobrze, wystarczy, że szepniesz mu słówko przy kawie. Ale jeśli próbujesz dostać się do kogoś, z kim nie miałeś wcześniej do czynienia, pressbook to niezastąpione narzędzie do jak najlepszego przedstawienia swojego utworu. I samego siebie! Jeśli będzie dobrze przygotowany, zdecydowanie zwiększa szanse na to, że dziennikarze napiszą o Twojej książce w czasopismach, a blogerzy na swoich www.

Pressbooka wysyła się również do hurtowni, bibliotek, księgarń i domów kultury! To narzędzie, które pomaga w promocji i sprzedaży na każdym etapie życia książki. 

Księgarnia, którą zaintrygował mail z pressbookiem, zamówi egzemplarze z hurtowni. Hurtownia zamówi od wydawcy więcej egzemplarzy, bo będzie wiedziała, że księgarnie również się zainteresują, więc lepiej się zaopatrzyć, póki czas. Biblioteki muszą dowiedzieć się o nowości książkowej, więc po otrzymaniu efektownego pressbooka mogą zaprosić autora na spotkanie autorskie i zaoferować mu wynagrodzenie, to samo domy kultury.

Jak przygotować pressbook, który powali na kolana?

Przyda się trochę umiejętności graficznych. Znajomość Adobe InDesigna, Photoshopa czy chociażby Corela mile widziana! Jeśli nie masz takich umiejętności, to dobry moment do nauki, poproszenia znajomego albo specjalisty.

Twój pressbook powinien zawierać najważniejsze informacje o książce i jej autorze. Być przejrzysty oraz atrakcyjny graficznie, by wyróżniał się spośród tuzinów innych materiałów prasowych.

Pressbook powinien prezentować wszystko, co najważniejsze:

  • okładkę książki,
  • tytuł, imię i nazwisko (bądź pseudonim) autora,
  • datę premiery,
  • biogram autora,
  • podstawowe informacje o książce – o czym traktuje, do kogo jest skierowana,
  • osobę kontaktową, jej adres e-mail i nr telefonu (w sprawie wywiadów lub spotkań autorskich).

Naprawdę świetnie, gdy dodatkowo pressbook zawierać będzie:

  • szczegóły publikacji (rodzaj oprawy, cenę detaliczną, nr ISBN czy liczbę stron – w końcu lepiej wiedzieć, ile czasu trzeba przeznaczyć na lekturę, prawda?),
  • logotypy patronów medialnych (zwiększają wiarygodność autora – skoro ktoś objął patronat, to musi być dobra książka),
  • fragment książki lub chociaż kilka cytatów,
  • blurby znanych osób, które już zdążyły wypowiedzieć się o książce,
  • informacje o poprzednich publikacjach autora lub zdjęcia z poprzednich spotkań autorskich.

To nieprawda, że pressbook musi być skondensowany na jednej stronie. Może mieć ich więcej i tworzyć faktycznie reklamową książeczkę o nowym tytule. Ba, można go nawet wydrukować i rozdawać na targach książki lub innych imprezach, co też czyni Wydawnictwo Poznańskie. Ale wiadomo, by najważniejsze informacje zostały umieszczone na samym początku. Mamy naprawdę kilka sekund, by zaciekawić odbiorcę, zanim postanowi przeczytać innego e-maila!

Pressbook, który wykonywałam dla Dobiesława Koniecznego, autora Krótkiego wstępu do Apokalipsy, liczył aż 8 stron, z czego każda traktowała o czymś innym, dzięki czemu udało nam się zachować przejrzystość przy dosyć sporej liczbie informacji oraz zdjęć autora.

Pozwolę sobie przytoczyć opinię autora oraz jego żony, Agnieszki Koniecznej, na temat realizacji pressbooka:

Polecamy fabrykadygresji.pl i twórczą, profesjonalną pracę Pani Emilii.
Stworzony przez Panią Emilię pressbook jest wizytówką książki, świetną reklamą, która już na siebie pracuje.
Kontakt z Panią Emilią niezwykle ciepły, inspirujący. Daleko wykraczający poza standardowy schemat kupujący-sprzedający.
Profesjonalne podejście do pracy oraz elastyczność w kwestii twórczych zmian, pozwala kontynuować naszą współpracę w przyszłości.
Ale to dopiero początek cyklu o marketingu książki. Pressbook jest bowiem podstawowym narzędziem, z którego korzysta się najczęściej, ale nie jedynym. Jeśli jesteście zainteresowani tym tematem albo szczególnie jakimś zagadnieniem, np. organizacją spotkań autorskich w bibliotekach, kontaktem z prasą czy np. jak prowadzić stronę książki czy autora na Facebooku, dajcie znać. Np. na Facebooku, zachęcam do polubienia!

Pamiętajcie: jeśli potrzebujecie kogoś do ogarnięcia marketingu Waszej książki, jesteście w idealnym miejscu. Sprawdźcie pakiety w promocyjnych cenach i zapiszcie się na newsletter, by otrzymywać zniżki!

Ile kosztuje wydanie książki? Ile można zarobić na książce?

Przygotowałam dla Ciebie specjalny kalkulator, który powie Ci, ile rzeczywiście powinieneś zapłacić za wydanie swojej książki. Kalkulator pozwoli Ci zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych!
Dodatkowo opracowałam harmonogram wydania książki, który pokaże Ci, jakie czynności trzeba wykonać i ile mogą one potrwać.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
Ponadto przygotowałam kalkulator zysków, dzięki któremu zobaczysz, ile zarobisz na sprzedaży książki współpracując z hurtownią, a ile sprzedając książkę samodzielnie!
Wszystko w prostej formule dzięki tabelkom Excela! Wystarczy, że podasz swój e-mail, a kalkulator i dodatki trafią na Twoją skrzynkę.
* pola wymagane
/ ( mm / dd )
Jestem też do Waszej dyspozycji mailowej pod fabrykadygresji@gmail.com.
I to chyba wszystko na dziś!
Trzymajcie się!
Wasza
PS
Może pomocne okażą się również poniższe artykuły? Sprawdź!
Ile można zarobić na wydaniu książki?

Ile można zarobić na wydaniu książki?

Słyszałam, jak ludzie śmiali się, że wydanie książki to inwestycja, która nigdy się nie zwraca. A ci, którzy wkładają kasę w publikację swoich tekstów, to frajerzy. Bo opłaca się tylko wtedy, jak ktoś w ciebie zainwestuje, najlepiej duży wydawca. Ale to nieprawda! Jeśli masz głowę na karku, możesz zarobić już na swojej pierwszej książce.

Do obliczeń przydatny jest mi kalkulator, który sama sporządziłam na bazie średnich stawek redaktorów, korektorów i innych podwykonawców. Oszacowałam je przez 3,5 roku mojej pracy w wydawnictwie. Podane tam ceny druku są również aktualne, więc… polecam gorąco używanie kalkulatorka. Możesz sprawdzić nie tylko, ile pieniędzy zainwestujesz w swoją książkę, ale również ile zarobisz na jej wydaniu.

(więcej…)