Czasem mam doły, które wynikają z tego, że po prostu zapominam. Taka już nasza ludzka przypadłość: mamy pamięć i u niektórych jest lepsza, a u niektórych gorsza, ale zawsze płata figle. Na szczęście umiem pisać, więc mogę sobie przypomnieć, co jest dla mnie w życiu ważne.

Postanowiłam podzielić się z Tobą tymi zapiskami. To myśli, które są ze mną w dużej mierze, od kiedy tylko przyszłam na świat, zwłaszcza gdy piszę o byciu oryginalną. Ale część z nich przypłynęła do mnie w trakcie ostatniego roku. Ciebie również zachęcam do zanotowania kilku rzeczy, jakie są dla Ciebie ważne. O ludziach wokół, o tym, kim jesteś. Nie musisz do tego celu zakładać bloga (choć uważam, że taki wpis byłby dobrym początkiem blogowej przygody), wystarczy zeszyt i długopis. Warto sobie przeczytać takie notatki, gdy czujesz się źle, nieswojo, smutno lub lękliwie. Bo dobro i pewność siebie jest w nas, tylko czasami wystarczy przypomnieć sobie o tym, by móc już po chwili przenosić góry.

Nazywam się Emilia Teofila Nowak.

To nie są tylko dwa imiona i najpopularniejsze nazwisko w Polsce. 

Emilii jest dużo, Nowaków jeszcze więcej. Ale Emilia Teofila Nowak jest jedna, jedyna na całym świecie. Przynajmniej w tym uniwersum.

Przez 27 lat radzę sobie już na tym ziemskim grajdołku.

Raz lepiej, raz gorzej, ale własnymi siłami tudzież z pomocą Wszechświata, wykaraskałam się z naprawdę niezłych opałów. Przetrwałam wielkie wichury. Dałam się złamać wiele razy, ale doszłam do siebie. Zawsze w końcu dochodzę do siebie. 

Każde złe doświadczenie to dla mnie lekcja. 

Zło, które mnie dotyka, czasem wydarza się, bo czegoś nie dopilnowałam w przeszłości. Może milczałam, kiedy powinnam była się wypowiedzieć. Może nie zareagowałam, kiedy powinnam. Może nie pomyślałam i powiedziałam o kimś coś przykrego. Może przyczyna była we mnie. Jeśli tak, za nauczkę trzeba być wdzięcznym.

Jeśli nie mogę doszukać się błędu w sobie, przestaję szukać. 

Czasem złe rzeczy po prostu się dzieją, no i trudno. Trzeba to przeczekać, bo po burzy zawsze wychodzi słońce. A nawet w jej trakcie można zobaczyć tęczę! To, że na jednym froncie coś jest nie tak, nie znaczy, że całe moje życie jest do kitu. 

Nigdy nie jestem sama.

Mam rodziców, do których mogę zawsze się zwrócić, wspaniałego partnera życiowego, który jest nie tylko moją miłością, ale i najlepszym przyjacielem, a wreszcie i kochane przyjaciółki, na które zawsze mogę liczyć. Kocham Kosmos i czuję, że on też mnie kocha. 

Nie żyję tylko po to, by zarabiać pieniądze lub pławić się w splendorze.

Dlatego nie chcę donikąd pędzić. Chcę cieszyć się z tego, co mam, w towarzystwie ludzi, którzy są dookoła. Mam już wszystko, czego mi potrzeba. Jestem zdrowa, mam dach nad głową oraz pasję, dzięki której mogę się utrzymać. 

Jest tylko jeden kierunek, w jakim pragnę podążać: dobro. 

Choć to bardzo trudne, bo wymaga życia w stanie nieprzerwanej uważności, pragnę być lepszym człowiekiem. Lepszym dla siebie, dla ludzi, których spotykam oraz całego świata. Przede wszystkim nie krzywdzić. I dbać o siebie, bo tylko ja potrafię to zrobić najwłaściwiej. A bez zaopiekowanej siebie nie będę w stanie zaopiekować się innymi. 

Czas istnieje dla mnie. 

Jest moim największym sprzymierzeńcem. Mogę go planować i rozciągać tak, jak tylko tego potrzebuję. Ma mi ułatwiać życie, to narzędzie, by wiedzieć, kiedy mam się z kim zobaczyć albo czy to już pora na deser, a nie stresować i ciemiężyć. Jest też bardzo cenny, dlatego trzeba się z nim obchodzić szczerze i delikatnie. Jeśli coś zaplanowałam w danym terminie, wykonuję to bez opóźnień. I jeśli chcę zdążyć, zawsze zdążę. 

Ludzie, których spotykam, nie są źli. 

Czasem są bardzo zranieni, wtedy gryzą, niczym dzikie zwierzęta. Nie mam obowiązku pomagać każdemu z nich, zwłaszcza, gdy mnie krzywdzą, nawet nieświadomie. Warto jednak okazywać życzliwość każdemu, ponieważ w pewnym sensie wszyscy tworzymy jedność. Dlatego kiedy uśmiecham się do sprzedawczyni w sklepie, uśmiecham się też do siebie. A jeśli krzyczę na taksówkarza, to na siebie krzyczę. 

Nie jestem tą samą osobą, którą byłam wczoraj czy rok temu.

Czasem osoby wyrabiają sobie zdanie na nasz temat z powodu wspomnień o nas. Ale to przeszłość. Każdego dnia, każdej minuty możemy zaczynać od nowa. Nie możemy pozwolić, by obraz z naszej przeszłości oraz nieprawdziwe przekonania ludzi na nasz temat udaremniły nam dobre życie. Każdy ma prawo do popełnienia błędu. Każdy ma prawo go naprawić i uzyskać przebaczenie. 

Najgorsza rada, którą słyszałam, to nie wyróżniaj się.

Bo wszyscy chcą się wyróżnić, więc wyróżniając się, jesteś taka, jak wszyscy. To nieprawda. Tylko postępując inaczej jesteś w stanie wprowadzić zmiany. A zmiany są dobre. Nic nie trwa wiecznie, więc im częściej dokonują się w naszym życiu remamenty, tym lepiej. Czasem to trudne, ale przecież jeśli coś przychodzi nam zbyt łatwo, nie jest zbyt wartościowe. 

Nie muszę być z siebie dumna.

Jestem z siebie bardzo zadowolona, cieszę się ze swoich osiągnięć. Ale duma dla mnie oznacza pychę. Jestem świadoma swoich zalet i umiejętności, staram się nabywać też nowe. Jeśli coś mi wyjdzie, mam prawo skakać pod sufit, ale nie muszę informować całego świata o tym, jaka jestem zajebista. Bo każdy jest, na swój sposób. 

I to znaczy, że nie ma ludzi gorszych czy lepszych.

Są ludzie, z którymi nie będę się dogadywać, bo mamy inne zainteresowania czy irytują mnie ich nawyki. I zapewne z wzajemnością! Ale jeśli ktoś ma odrębne ode mnie poglądy, np. je mięso, to nie znaczy, że nie będę z taką osobą rozmawiać czy wyzywać od głupka. Dialog jest istotny właśnie wtedy, kiedy ludzie są od siebie diametralnie różni. Tylko wtedy jesteśmy w stanie się czegoś nowego od siebie nauczyć!

Moje ego boli, kiedy dowiaduje się, że ktoś mnie nie lubi. 

Tak już mam, bo jestem sangwiniczką i czuję, że to niesprawiedliwe, w końcu ja siebie wreszcie polubiłam, więc czemu inni nie mogą? Ale taki stan trwa tylko chwilę. Nie każdy musi każdego lubić. I to jest okej tak długo, jak się szanujemy i nie podkładamy sobie świń. Bo świnki są słodkie. Trzeba je głaskać zamiast komuś podkładać. Chyba że do głaskania właśnie. 

W danym momencie jestem tak dobra, jak tylko potrafię najbardziej.

Zareagowałam tak, bo tak potrafiłam, tak czułam, tak chciałam. Nie mogłam zachować się inaczej, bo nie. Dlatego nie ma sensu rozdrapywać ran z przeszłości, a natrętne myśli przed spaniem mogą jechać na plażę zrobić wielkie bajlando, byle daleko ode mnie. Akysz! 

To, co uwiera lub to, czego pragnę, to są chyba te same rzeczy. 

Jeszcze do końca nie wiem, o co tu chodzi, ale jak do tego dojdę, to Was poinformuję. Obie te rzeczy, smuteczki i chcenia, notuję w pamiętniku. Pamięć jest zawodna, papier nigdy nie zapomina. Dlatego jeśli jakieś zjawisko powtarza się na przestrzeni lat, dostrzegam wreszcie schemat. A schematy nie są dobre. Oznaczają zastój. A lepiej działać ze świeżym umysłem, kreatywnie, wyznaczając własne ścieżki i przekraczając utarte schematy. 

Czuję się źle?

Wystarczy, że pooddycham. Najwyraźniej zapomniałam, jakie to przyjemne. 

A jeśli Wy chcecie mi poprawić humor, Wasze polubienie na Facebooku na pewno się do tego przyczyni.

Żałuję czasami, że wcześniej nie doszłam do podobnych wniosków, ale… zdecydowanie lepiej późno niż wcale! Zresztą, może wówczas moja debiutancka książka, Piromani, nigdy by nie powstała? Może w ogóle nie miałabym wtedy o czym pisać? Wszystko w końcu jakoś się układa, a z pozornego zła może płynąć dużo dobrego. Znacie chyba ten słynny cytat z Fausta, prawda?

Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.

Mówiąc prościej, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nawet, jeśli nie widać tego na pierwszy rzut oka.

Pamiętaj o tym, dobra? A jak nie, to sobie zapisz, koniecznie.

Twoja

Jak jem, kiedy piszę? Felieton o papu wczoraj i dziś

Jak znaleźć własny złoty środek? O uważności oraz słuchaniu swojego ciała opowiada Hanna Hippler!

Moja miłość, czyli ile zyskałam dzięki książkom i dlaczego literatura to życie?