Prosisz swojego faceta, żeby kupił ci kolejną kieckę, a kiedy mówi, że masz jedenaście innych i nie potrzebujesz nowej, mówisz: ale mi żydzisz! Może jesteś fanką albo fanem żarcików o Żydach, co oznaczałoby, że dokładnie wiesz, czym są żydopłot oraz żydrandol… Ale co tak naprawdę wiesz o współczesnym życiu młodych Żydów? Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, jak Izraelczycy reagują na jakąkolwiek plotkę dotyczącą zagrożenia kraju lub jakie ptaki można zaobserwować za oknem w Tel Awiwie? Dzięki lekturze zbioru opowiadań Leore Dayana Ludzie wolą tonąć w morzu, możesz poznać odpowiedzi na te pytania oraz zyskać dużo, dużo więcej. Tak naprawdę młodzi ludzie, nieważne w jakiej części świata się znajdują, mogą mieć naprawdę zbliżone do siebie problemy i przemyślenia. 
Książka Ludzie wolą tonąć w morzu stanowiła dla mnie bardzo odświeżającą lekturę. Nieco surrealistyczne, choć silnie zakorzenione we współczesnej rzeczywistości opowiadania, opowiadają o przyjaźni, samotności, miłości i zmaganiach starego pokolenia z nowym. Nie ma tu wcale za dużo polityki, a wzmianki obyczajowe na temat izraelskiej codzienności z pewnością dodają sporo smaczku złaknionym odkrywania nowych kulturalnych przestrzeni. Swoisty absurd potrafił wywoływać co chwila uśmiech na mojej twarzy podczas czytania książki. Czułam wtedy, że znam skądś te dziwne, pogrążone w bólu istnienia rozmyślania, wirującą w powietrzu metafizykę i umiejętność śmiania się do rozpuku z powodu dogłębnego smutku. 
Leore Dayan, źródło:
penn.co.il/en/author/dayan/
Opowiadania Leore Dayana bardzo różnią się od siebie, ale z każdego krótkiego tekstu można naprawdę mnóstwo wyciągnąć. Rozważania o wyższości wind nad schodami ruchomymi prowadzi do rozmyślania o przepaści pokoleniowej oraz zastanawieniu się nad tym, czy postęp techniczny nie wpływa na zwiększoną śmiertelność wśród nastolatków. Opowiadanie zbudowane na kłamstwie jednego z bohaterów może być zaskakującą groteską na strach, który towarzyszy nieustannie Żydom, a zabawa w chowanego dwójki zakochanych ukazać prawdziwe oblicze miłości. Ostatni utwór, tytułowy, Ludzie wolą tonąć w morzu, rozgrywa się w zakładzie psychiatrycznym i wspaniale pokazuje kryzys tożsamościowy młodego człowieka, zbyt zdrowego na funkcjonowanie w otoczeniu chorych psychicznie, lecz nie mogącego poradzić sobie wśród osób, którym nikt nie przykleił łatki wariata. Czyż nie tak często się właśnie czujemy? 
Lekkie pióro Leore Dayana, niewysublimowana tematyka, lecz absolutnie oryginalne jej ujęcie, sprawiają, że książka może nie wszystkich zachwycić. Rozwiązania opowiadań, pozornie pozbawione sensu, przypominają mi nieco utwory Michela Fabera ze zbioru Bliźnięta Fahrenheit. Śmiem więc twierdzić, że jeśli lubisz Fabera, to i Dayan przypadnie Ci do gustu. Z wielką chęcią poznam jednak Twoją opinię na temat, więc, jeśli masz chętkę, napisz w komentarzu o swoich odczuciach. Dla mnie? 
8/10