Processed with VSCO with c1 preset

Wojciech Kuczok – Czarna

Kiedy wracałyśmy z Warszawskich Targów Książki, kisząc się w przedziale pociągu telepiącego się w żółwim tempie do Poznania, próbowałam spać. Agata zaś czytała Czarną Wojciecha Kuczoka. Za każdym razem, gdy otworzyłam oczy, Agata dalej czytała. A tuż przed dotarciem na dworzec, Agata zamknęła książkę i powiedziała, że jest jej bardzo przykro. Agata wykazuje się często ogromnym hartem ducha. Po raz kolejny to zrozumiałam, kiedy po lekturze Czarnej nie mogłam przez długie minuty dojść do siebie, wyjąc w poduszkę.

Ludzie są niesprawiedliwi. Zwłaszcza ci, którzy wierzą w dobro i zło, że świat jest albo biały, albo czarny, a uważając, że pomagają, krzywdzą najdotkliwiej. Ale może od początku.

Czarna to niewielka mieścina na wschodzie Polski, gdzie wszyscy się znają. Jeremi, właściciel zakładu stolarskiego, wdaje się z romans z nauczycielką swojego syna, Pawełka. Maria, bo tak ma na imię główna bohaterka, zakochuje się bez pamięci w Jeremim, który cały czas pozostaje w związku małżeńskim. Kiedy tajemnica ich relacji wychodzi na jaw, społeczność Czarnej rozpoczyna swoją krucjatę.

Fabuła książki jest stosunkowo prosta. Zostaje przedstawiona za pośrednictwem krótkich rozdziałów z perspektyw różnych bohaterów. Czasem są to lapidarne dialogi, innym razem monologi, które rozrastają się na kilka stron. Kuczok we wspaniały sposób odmalował pejzaż psychologiczny całego miasta na przykładzie kilku postaci. Sposób, w jaki opisuje emocje targające Marysią jest tak wiarygodny, że przez pewien czas zastanawiałam się, czy autor nie jest przypadkiem tak naprawdę trzydziestoparoletnią kobietą uwikłaną w romans z lokalnym przedsiębiorcą. Ale wszystko wskazuje na to, że jest po prostu wybitnym pisarzem. Po raz pierwszy chyba w twórczości współczesnych polskich prozaików tak bardzo rzuciły mi się w oczy zabiegi językowe. Język Kuczoka jest tak plastyczny, iż sam dźwięk słów w zdaniach, gdyby był oderwany od ich znaczenia, oddawałby z całym przekonaniem atmosferę danej sytuacji.

Lekturę czyta się zatrważająco szybko. Jedna przeprawa TLK pociągiem z Wawy do Poznania i już. Ale temat poruszony w książce, tak naprawdę z wiadomych przyczyn będącym chyba największym tabu oraz przekazanie wypływających z niego konsekwencji, pozostanie w głowie i sercu czytelnika na bardzo, bardzo długo.

Bo jak to się dzieje, że jedna osoba może kochać tak bardzo, że to uczucie nie mieści się już w niej wcale a wcale, a druga osoba po prostu tego nie widzieć, albo gorzej: widzieć i nie chcieć?

Albo dlaczego ludzie tak uparcie stoją przy koncepcji dobra i zła?

Albo czemu natura tak niesprawiedliwie potraktowała kobiety, które fizycznie szybciej usychają niż mężczyźni?

czanra2

Czarna nie jest w mojej opinii kryminałem, tylko tragedią kobiety, która dała się porobić mężczyźnie. Opowieścią o nieskończonej kobiecej miłości i targających mężczyzną popędach. O potrzebie sycenia się pięknej i bliskością drugiej osobie, o pragnieniu bycia zrozumianym, lecz również o niszczącej sile braku komunikacji.

10/10

Bo ta książka jest prosta jak życie i w ten sam sposób po prostu zatrważająca.

 

Dodaj komentarz