Im starsza się robię, tym więcej reportaży czytam. Życzyłabym sobie trafiać tylko na tak dobrze napisane, jak Ameryka.pl. Opowieści o Polakach w USA autorstwa Doroty Malesy. Każdy z nich jest historią jednego człowieka, emigranta z Polski. To dziesięć różnych spojrzeń na Amerykę, z których można wyciągnąć spójny obraz państwa leżącego daleko za oceanem, a jednocześnie tak bliskiego sercom naszych rodaków.

To wielka sztuka napisać coś w sposób bardzo prosty. Tak, by odbiorca poczuł to, co jest pomiędzy słowami. Emocję bohatera reportażu. Albo popatrzył na świat przez chwilę jego oczami. Przez chwilę żył cudzym wspomnieniem. Trzeba się uczyć pisać wiele lat, a czasem to i tak nie wystarcza. Dorota Malesa ma jednak najwidoczniej prawdziwy dar do tworzenia takich tekstów. Gdyby zamienić samogłoski w nazwisku dziennikarki, mielibyśmy do czynienia z Dorotą Melasą i to bardzo miłe skojarzenie – wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać od tego komentarza… Ale Amerykę.pl jest tak smaczna jak pierwszorzędna melasa właśnie.

Bywa słodka, np. wtedy, kiedy Emil Varda z Lublina spełnia w USA swój American Dream. Wiele lat temu przepłynął ocean z jednym plecakiem. Teraz jego restaurację odwiedza m.in. Sarah Jessica Parker czy Anna Wintour. Zanim jednak czytelnik Ameryki.pl dotrze do jego historii, pozna inne, również te bolesne. Np. o Sebku, który, choć bardzo dobrze mu się żyje w USA, nie może znaleźć ukochanej, bo chciałby Polkę, ale te niestety nie są nim zainteresowane. Albo o Dorocie, której jeden z synów poszedł do amerykańskiego wojska i już nie wrócił…

Zabita głowa jest zabitą głową. Zabite serce to jest lód. Tam u mnie w środku teraz jest lód. Tam jest skała i ja nie wiem, czy ona kiedykolwiek skruszeje.

Wiecie, polecam Wam wszystkim lekturę Ameryki.pl dlatego, że można się dowiedzieć mnóstwa rzeczy o Stanach. O losach Polaków na przestrzeni kilkudziesięciu lat, którzy zaczęli tam tworzyć tam tak naprawdę własne, pokręcone państwo. Przypominające jakąś dziwną wieś z lat dziewięćdziesiątych, rozpiętą pomiędzy strzelistymi wieżowcami i jeszcze wyższymi niż one pragnieniami, pożądaniami, marzeniami… Nigdy wcześniej nie miałam jeszcze do czynienia z lekturą, która tak obrazowo przybliżyłaby mi świat amerykańskiej Polonii.

Ale to wcale nie jest główny powód, dla którego powinniście przeczytać książkę Doroty Malesy.

Z tych opowieści można się nauczyć naprawdę dobrze pisać.

Historia bohatera nie musi być długa, by wywierała piorunujące wrażenie. Nie musi zawierać w sobie pięknych konstrukcji językowych. Wystarczy, że będą celne. Każdy reportaż zawiera w sobie pełną gamę uczuć. Strach, smutek, radość, humor, satysfakcja, ból, tęsknota… To wszystko tam jest. Życie, jak widać, pisze najlepsze scenariusze.

Ameryka.pl to książka o ludziach i dla ludzi. Mówi o życiu za oceanem i o tym, jak żyć, jak patrzeć na świat, będąc tutaj, w Polsce. Myślisz, że masz w życiu ciężko? A pomyśl sobie, co musi czuć kobieta, której mąż umarł, bo poślizgnął się w wannie, z której wyjęłaś wycieraczkę antypoślizgową dosłownie kilka minut wcześniej.

Albo inaczej.

Pomyśl sobie, co by było, gdybyś nagle znalazł się w świecie, w którym nie znasz nikogo. Żadnego człowieka. Języka nawet. Nie masz nic. Ale masz charakter i przez lata harujesz bardzo ciężko. Czy tam, daleko za oceanem, masz większe szanse na spełnienie swojego marzenia o byciu kimś?

Myślę, że lektura w każdym czytelniku wywoła inną reakcję. Coś między: Och, rzucam wszystko i lecę, Ameryka jest super a Łeee, ci ludzie to popaprańcy, i po co tam jechać, żeby się tak męczyć? Ale Ameryka.pl nikogo nie pozostawi bez refleksji nad żadnym aspektem życia, czy to w kwestiach prywatnych, czy zawodowych…

Bohaterowie reportaży dają celne wskazówki, jak radzić sobie z życiem osobistym, jak walczyć o spełnianie marzeń i jak radzić sobie z odrzuceniem czy bólem po stracie…

Książkę polecają sami Martyna Wojciechowska i Piotr Kraśko. Ja mogę tylko potwierdzić: no jest fajowa, a jak się chcecie wybrać do Ameryki, to już obligatoryjnie powinniście ją przeczytać. Lektura Ameryki.pl powinna być wręcz wymogiem w momencie, kiedy składa się wniosek o przyznanie wizy! Premiera książki 27 lutego, można zamawiać ją TUTAJ, a w międzyczasie odwiedźcie też bloga Doroty Melasy. Nie tylko dlatego, że ma odjazdowy tytuł: 50 Shades of States. Dlatego, że warto.

Za kolejną wyborną lekturę dziękuję Wydawnictwu Znak.

Kochani, jeśli znacie inne reportaże o Ameryce, no a już zwłaszcza o stanie Nowy Jork czy Alaska, to podsyłajcie mi namiary, dobra?

Trzymajcie się!

Wasza