Bohater prawdziwy, cz. 6., ostatnia – Wprowadzenie postaci, czyli jak szybko spieprzyć całą powieść i odstraszyć czytelnika

Bohater prawdziwy, cz. 6., ostatnia – Wprowadzenie postaci, czyli jak szybko spieprzyć całą powieść i odstraszyć czytelnika

Nadeszła wiekopomna chwila. Zakończenie cyklu Bohater prawdziwy. Dziś odsłona szósta, ostatnia. Tym samym najważniejsza, od której być może powinnam zacząć, ale wierzę, że dzięki wcześniejszym postom z serii o Bohaterze prawdziwym zrozumiecie w pełni, co chcę Wam dzisiaj przekazać.

Czyli to, że bardzo łatwo możecie spierdolić swój tekst, jeśli zapomnicie o czytelniku.

Akcja książki nabiera rozpędu, kiedy wprowadzacie kolejnego bohatera. Gorąco apeluję, byście z każdej swojej postaci uczynili bohatera prawdziwego. Pełnowymiarową postać, która pozostanie w pamięci czytelnika na bardzo długi czas.

To, w jakich okolicznościach przedstawicie bohatera odbiorcy swojego tekstu, jest niezwykle istotne.

Kojarzycie serial Stranger Things? Mamy tam wzorowy przykład tego, jak scenografia wpływa na odbiór postaci przez widza, ale podświadomie. Zwróćcie uwagę na to, że depresja aktorki granej przez Winonę Ryder podkreślana jest przez mdłe, duszące aż, brudnożółte światło. Zaś im straszniejsze wydarzenia mają miejsce w przebiegu akcji, tym więcej cieni i ciemności w kolejnych odcinkach. Jaka lekcja z tego płynie?

Skuteczniej zadziałasz na psychikę czytelnika, nie będąc dosłownym. Nie musisz pisać, że Twój bohater choruje na depresję. Wystarczy, że opiszesz pokrywające się pleśnią naczynia w zlewozmywaku i fakt, iż postać nie pamięta, kiedy uśmiechnęła się po raz ostatni, co w zasadzie jest dla niej bez znaczenia. Wykorzystaj opis wnętrza lub zewnętrznej aury, by umiejętnie wprowadzić bohatera.

W kwestii jego imienia, nazwiska bądź pseudonimu

nie mam dla Ciebie żadnej wskazówki.

To żart. W kwestii pisania zawsze mam coś do powiedzenia.

Postawiłabym na coś, co łatwo zapadnie w pamięć. Nazwisko Scalinmandagoofer jest dosyć trudne do przeczytania, więc zupełnie nie wiem, jak czytelnik miałby je zapamiętać. Chyba że byłaby to ważna postać. Zobacz! Jeśli sporządzisz ciekawy rys charakterologiczny i nie schrzanisz trywialnym pisaniem swojej postaci, przestanie być istotne to, jak się nazywa, więc nie ma co tracić kolejnych godzin na wymyślanie pięknego imienia i nazwiska. Można przez całą książkę pisać o jakimś bohaterze per X i dopiero na etapie redakcji nadać mu mniej lub bardziej adekwatne pseudo.

Z kolei warto się zastanowić nad tym, by

wyeksponować przy wprowadzeniu postaci coś, co będzie się nam z nią nieodmiennie kojarzyć do końca książki.

Albo uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej bohatera prawdziwego, która zostanie ujawniona dopiero na koniec konkretnego wątku.

Wymyśliłam kiedyś, że główna bohaterka powieści, nad jaką aktualnie pracuję, zanim natknie się przypadkiem w mieście na swojego przyszłego ukochanego, będzie miała do czynienia z jagodami. Zatem kiedy znajdzie się w sklepie, kupując między innymi konfiturę jagodową, prędzej czy później zza którejś półki wyskoczy właśnie on. Później spotka się z nim w klubie Blueberry, a ich pierwszy raz być może odbędzie się w lesie, pośród jagodowych krzewów… Choć lepiej nie, z uwagi na kleszcze. No cóż, trzeba być nie tylko finezyjnym, ale i przede wszystkim praktycznym, jeśli chodzi o tworzenie prozy.

Największym grzechem u młodych lub starych, ale po prostu niezbyt zdolnych twórców,

jest banalne wprowadzanie postaci. Wysilcie się, zaklinam Was! Wymyślcie coś oryginalnego, to nie boli, a satysfakcjonuje. Nie musicie opisywać postaci od razu od twarzy, zwróćcie uwagę na jej ubrudzone buty albo wykwintną poszetkę. Przedstawcie ją czytelnikowi w dziwnej sytuacji. Niechże się tłumaczy z tego, że wyskakuje przez okno w stroju królika albo rzuca zgniłymi jajami w szybę auta. Czy to jest takie trudne?

Tymczasem, XXI wiek, polska literatura popularna:

Moja przyjaciółka, sprawczyni dzisiejszego wypadu, wisiała właśnie na szyi jakiegoś blondyna, wyglądającego na dwadzieścia trzy lata. 

(Jak można wyglądać na dokładnie 23 lata?! Dlaczego nie 22 albo 24?!Co to za różnica)?

Uśmiechnęłam się pod nosem. Michalinie z pewnością to nie przeszkadzało.

(Co miało jej nie przeszkadzać? Uśmiech kumpelki? Albo że ona wisi komuś cielskiem na szyi i przyprawia go o ból kręgosłupa czy wiek młodziana? Jeśli tak, to ile sprawczyni dzisiejszego wypadu miała lat? O kim jest ten akapit, do cholery)?!

Mimo iż zawsze byłam bardziej przebojowa

(znowu oderwanie uwagi od wprowadzanej postaci, skupienie na głównej bohaterce, fuj, w dodatku na cholerę ta bezpośredniość, fuj, fuj!),

to jednak ona stanowiła uosobienie męskich pragnień – niewysoka blondynka, z zadartym, małym nosem i niewinnymi niebieskimi oczami budziła w mężczyznach opiekuńcze instynkty.

Cóż za ohydny, banalny, powierzchowny wpis. Paulino Świst, autorko Prokuratora, prawniczką to Ty może jesteś, ale dobrą pisarką długo jeszcze nie. Nie martw się jednak, wszak i o wiele sławniejsze niż Ty, polskie autorki, również tak powierzchownie traktują swoich bohaterów.

Młody, pewnie dwudziestoletni mężczyzna wszedł do małego pokoiku, uginając się pod ciężką adamaszkową kołdrą i ogromną puchową poduchą. […] Bogusia zaśmiała się, patrząc z sympatią na chłopaka, bo od pierwszego wejrzenia wzbudzał przyjazne uczucia: jasne włosy, grzywka opadająca na orzechowe oczy, dołeczki w policzkach, gdy się uśmiechał. Stanowczo dało się go lubić.

Pozdrowienia dla Katarzyny Michalak i jej Sklepiku z niespodzianką.

Nie piszcie tak! Błagam Was! Na twarzy nie ma tylko oczu, ust i nosa! Włosy pozytywnych postaci nie muszą być jasne!

Weźmy zatem głębszy oddech i podelektujmy się fragmentem prozy mojego mistrza, wybitnego amerykańskiego powieściopisarza, Johna Irvinga.

Młody Kanadyjczyk, który nie mógł mieć więcej niż piętnaście lat, za długo się wahał. Jego stopy znieruchomiały na chwilę na kłodach dryfujących w dorzeczu powyżej zakrętu rzeki; zanim ktokolwiek zdążył chwycić jego wyciągniętą dłoń, znalazł się pod wodą. Jeden z drwali, próbując złapać długie włosy chłopaka, zanurzył rękę w lodowatej wodzie, gęstej prawie jak zupa. […] Chłopiec, znany jako Angel Pope z Toronto, zniknął bez śladu. 

I tyle go widzieli w Ostatniej Nocy w Twisted River. Ale bach! Od razu akcja, coś się dzieje! Młody chłopak, Kanadyjczyk, topi się! Ratunku! Kto złapie jego długie włosy? Kto uratuje biednego Angela Pope? Dlaczego, dlaczego przydarza mu się taka tragedia na samym początku książki? O co tu chodzi?!

Nie wiadomo. Ale żeby się dowiedzieć, będziemy czytać dalej. Tak się właśnie zaczynają najlepsze książki. Nie tylko amerykańskie. Sprawdźmy nasze rodzime podwórko.

Pierwsza książka, którą mam obok siebie, to Powidoki Piotra Strzeżysza. Nie powieść. Raczej szereg pocztówek literackich z długiej drogi. Ale i piękne, nasycone mnóstwem uczuć, choć oszczędne w słowach, epickie dzieło.

Geoff był nowy. […] Był to około pięćdziesięcioletni mężczyzna, bardzo szczupły, z dwiema rzadkimi kępkami siwych włosów i wielkimi, opadającymi na czubek nosa okularami. Siedział na wózku, mocno przechylony i przysypiał, albo tylko zdawał się przysypiać. Trudno było to dostrzec lub odgadnąć, bowiem szkła jego okularów pokrywała drobna siateczka, nadająca mu wygląd wielkiego owada […]. W lewej dłoni, czy też w dwóch sprawnych palcach, próbował utrzymać kubek z kawą, której wąska strużka ściekała po aluminiowej ściance na oparcie wózka.

Tak właśnie narrator poznaje mężczyznę, który później stanie się jednym z jego przyjaciół. Skojarzenie z owadem bardzo działa na wyobraźnię, prawda? Zmarszczki, siwe włosy, wózek inwalidzki, a ostatecznie niezdolność starego człowieka do utrzymania w ręce kubka z kawą. To przecież taka prozaiczna czynność. Wykonujemy ją kilka razy dziennie. W ogóle się nad nią nie zastanawiamy. I nagle Piotr Strzeżysz ukazuje niezwykłość swojego spotkania nie tylko ze starszą osobą, ale po prostu ze starością, za pomocą tak banalnego atrybutu, jakim jest kubek. Szok i niedowierzanie. Oraz wielki, wielki talent.

Chcesz stworzyć bohatera prawdziwego?

Obracaj się w środowisku ludzi prawdziwych, nie wydmuszek. Podpatruj ich codzienność. Odnajduj niezwykłość w prozaicznych zjawiskach. Wyszukuj cudownych rzeczy pośród szarej codzienności. Zapisuj. Czytaj jak najwięcej. I powracaj do notek o bohaterze prawdziwym. To cała moja wiedza na ten temat i mam nadzieję, że do czegoś Ci się przyda. Żywię nadzieję, że nasze kolejne książki – moje i Wasze – będą napisane dobrze i z wielkim szacunkiem do Czytelnika. To jest najważniejsze.

Podobał Ci się wpis? Nie zapomnij o uzupełnieniu kart pracy, które otrzymasz po zapisaniu się na newsletter. Będzie mi bardzo miło, jeśli wypowiedz się na temat cyklu Bohater prawdziwy. Czy chcesz więcej tego typu wpisów? Czy uważasz, że poszło mi nieźle? Może jednak tragicznie? Jeśli to pierwsze, zostaw lajka na Facebooku Fabryki dygresji i bądźmy w kontakcie! Jeśli to drugie, nie omieszkaj zamieścić swojej druzgoczącej opinii w komentarzu. Czekam z niecierpliwością!

Bohater prawdziwy, cz. 5 – Teraźniejszość postaci, czyli przechodzimy do trzeciego wymiaru

Bohater prawdziwy, cz. 5 – Teraźniejszość postaci, czyli przechodzimy do trzeciego wymiaru

Wszystkie informacje, które do tej pory zebrałeś na temat swojego bohatera prawdziwego, mogłeś po prostu spisać na kartce papieru. Było łatwo— siedziałeś przy biurku albo na łóżku i to, co przyszło Ci do głowy, po prostu notowałeś. Nie przeczę, że w ten sposób możesz zbudować bardzo dobrą postać, ale wklepując kolejne znaki do edytora tekstu czy, jeśli jesteś bardziej retro, wcierając tusz z długopisu w kolejne karteluszki, nie sprawisz, że Twoja postać ożyje.

Bohatera prawdziwego możesz zbudować tylko wtedy, kiedy ruszysz dupę, wyjdziesz z domu i zaczniesz myśleć oraz robić to, co on.

Wyrwij jego duszę z kartki i włóż w swoje ciało. Zacznij z nim żyć.

Sprawdź, jak wygląda dzień powszedni z życia Twojej postaci i postaraj się go przeżyć. Wnioski oczywiście zapisz w odpowiednim notesie bądź pliku, a wieczorem zajrzyj do arkusza ćwiczeniowego, który dla Ciebie przygotowałam.* Czy będziesz w stanie teraz odpowiedzieć na pytania ze stron 9-10?

Mój bohater prawdziwy jest studentką. Ponieważ akcja książki toczy się głównie w zimie, trudno jest jej się zwlec z łóżka na wczesne zajęcia. Mieszka w akademiku, daleko od domu, sama w pokoju, którego ściany ozdobione są wycinkami z prasy psychologicznej i literackiej. Dokucza jej zimno za oknem i samotność. Tęskni za swoim psem, który czeka na nią do wielu miesięcy w domu rodzinnym, ale z pozostałą częścią rodziny akurat nie bardzo chce jej się widzieć.

Przed zjedzeniem pełnoziarnistych naleśników odbywa szczegółową toaletę. Przynajmniej pół godziny spędza przy lustrze, by mieć idealny makijaż. Myśli wtedy o siłowni, na którą powinna wyprawić się popołudniu, o ile będzie w stanie, bo zajęcia na jej wydziale zapewne sprawią, że wszystkiego jej się odechce. Zamiast tego może obejrzy mecz tenisa z Lidią, najlepszą przyjaciółką, albo wspólnie z resztą paczki wybiorą się na ten marsz wsparcia dla Ukraińców. W radiu, które włączyła, właśnie trąbią znów na temat Majdanu…

Skup się. O czym Ty myślisz, idąc do pracy albo szkoły? Jakie są Twoje codziennie zwyczaje i w co zazwyczaj się ubierasz? Co słyszysz dookoła siebie, jadąc tramwajem bądź włączywszy radio samochodowe? Jaki jest do tego Twój stosunek?

Czy wchodząc do biura, jesteś spokojny, bo świetnie przygotowałeś się do kolejnego dnia, czy denerwujesz się, bo o czymś zapomniałeś? Na przykład o… zmówieniu modlitwy?

Jeśli Ty dużo myślisz z rana, to czy Twój bohater prawdziwy również?

Czy jeśli Ty, czekając na przystanku, analizujesz, dokąd spieszą się mijający Cię przechodnie i co wynika z ich grymasów twarzy, to czy Twój bohater prawdziwy ma w ogóle ochotę na takie zabawy?

Wynotuj swoje obserwacje dnia codziennego i zastanów się, czy Twoja postać zobaczyłaby, usłyszała, poczuła to samo. Dokonaj analizy i spróbuj opisać ten dzień w narracji pierwszoosobowej z perspektywy postaci. Później zaś – trzecioosobowej. Wtedy zobaczysz, która narracja bardziej pasuje do konceptu Twojej powieści. Nie ma co się zastanawiać, wystarczy sprawdzić i przetestować, które rozwiązanie jest dla Ciebie— i dla Twojego bohatera prawdziwego — najlepsze.

Jeśli dalej masz problem, podziel życie na sfery.

Praca i edukacja, hobby i czas wolny, dieta, duchowość…

Pamiętaj, by nie mówić o cechach i upodobaniach bohatera prawdziwego, tylko je przedstawiać.

Na czym polega różnica?

Nie musisz rozwodzić się nad tym, jak wielkim Twój bohater jest ateistą. Wystarczy, że na jego półce z książkami znajdzie się choćby Bóg urojony Richarda Dawkinsa, w niedzielę nie pobiegnie do kościoła, a swojej złamanej nogi nie będzie tłumaczyć karmą. Chociaż, co ja wiem, zupełnie nie znam się na ateizmie…

Inny przykład. Kiedy Twój bohater jest wkurzony, nie pisz, że jest wkurzony. Niech zmarszczy brwi, zazgrzyta zębami, zbije talerz, przeklnie i krzyknie. Jeśli jest weganinem, nie pisz, że jest weganinem. Po prostu nie zamęczaj czytelnika długimi akapitami na temat jego diety. O ile jego dieta jest istotna dla fabuły, możesz wspomnieć krótko, że na śniadanie zjadł zieleninę, której jest ogromnym miłośnikiem. Tudzież wyznawcą. Jedzenie też może być religią.

I ostatnia rada.

Jedyną osobą ważniejszą od Twojego bohatera prawdziwego jest Twój przyszły czytelnik.

Jeśli chcesz być czytanym i mieć szanse na odniesienie komercyjnego sukcesu, zapomnij o sobie. Myśl o tych, którzy ściągną z półki księgarskiej Twoją książkę, bo będą chcieli poznać fascynującą historię fenomenalnej postaci. Nigdy o nich nie zapominaj.

____________

*Formularz ćwiczeniowy otrzymasz po zapisaniu się na newsletter.

 

Bohater prawdziwy, cz. 4 – Teraźniejszość postaci, czyli jesteś średnią pięciu osób,

Bohater prawdziwy, cz. 4 – Teraźniejszość postaci, czyli jesteś średnią pięciu osób,

z którymi spędzasz najwięcej czasu

Może myślisz sobie, że jesteś ewenementem na światową skalę, niepowtarzalnym indywiduum, wolnym elektronem, jedynym w swoim rodzaju. Otóż nie. Jesteś dokładnie taki, jak inni. Jeśli czujesz się lepszy od niektórych, to znaczy, że tak naprawdę, w głębi serca, czujesz się gorszy. Różnimy się od siebie tak naprawdę pozornie. Może Cię nie cechować taka inteligencja, jak Stephena Hawkinga, ale założę się, że pobiegniesz dalej, niż on. Możesz nie być takim sportsmenem jak Piotr Żyła, ale przynajmniej da się słuchać tego, co mówisz i nie pękać przy tym ze śmiechu. Mamy tyle samo więcej niż inni i dokładnie tyle samo mniej. To, czy jesteśmy wartościowymi ludźmi, bierze się z tego, jak siebie postrzegamy, co chcemy w życiu osiągnąć i jak bardzo się do tego przykładamy. Większość naszych cech jest jednak mimowolnie zapożyczona od naszych bliskich.

To samo tyczy się Twojego bohatera prawdziwego.

Ok, jest wybitną jednostką z jakiegoś powodu, dlatego o nim piszesz, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Teksty literackie nie są prawdą obiektywną, tylko subiektywnym spojrzeniem autora na świat.

Twój bohater prawdziwy będzie interesujący, jeśli go takim uczynisz.

A możesz to zrobić również dzięki ludziom, jacy otaczają Twoją postać.

Wybierz pięciu ludzi, którzy mają wpływ na Twojego bohatera. Spotykają się z nim najczęściej i Twój bohater bierze najbardziej pod uwagę właśnie ich zdanie. Zastanawia się, co zrobiliby w sytuacji, w jakiej znalazł się on, gdy musi podjąć ważną decyzję. Co w tych ludziach jest takiego, że Twój bohater wybrał ich na swoich najbliższych? W jaki sposób są tak naprawdę powiązani? Czy łączy ich przyjaźń, miłość bądź namiętność? Czy ich relacja opiera się na zależności mistrz-uczeń? A może nieustannie ze sobą rywalizują? Są spokrewnieni czy spotkali się po raz pierwszy na pustyni Atacama podczas ucieczki przed stadem zombie? Jak wiele razem przeżyli i co aktualnie ze sobą mają wspólnego?

Na pewno sporo wspólnego z Twoim bohaterem prawdziwym mają jego rodzice.

Nawet, jeśli są chwilowo nieobecni. Lub też Twoja postać nigdy nie miała przyjemności ich poznać, jak choćby w Zanim cię znajdę bądź Świecie według Garpa Johna Irvinga. Wówczas nieobecność ta kładzie się cieniem na całym życiu bohatera. Tylko jakiego kształtu jest ten cień?

Relacje z rodzeństwem również intensywnie oddziałują na charakter postaci. Zazdrosna o atencję rodziców młodsza siostra, nadopiekuńczy starszy brat, a może dorastający w zakładzie psychiatrycznym brat nieokreślonej płci? Zastanów się, jak może wpłynąć na Twojego bohatera prawdziwego relacja z rodzeństwem. I jaki będzie, gdy skażesz go na bycie jedynakiem. Bo tak, różnice są kolosalne.

Odpowiedz sobie przy okazji jeszcze na trzy pytania.

Z kim Twój bohater, spośród ludzi znajdujących się w jego najbliższym otoczeniu, mógłby ukryć zwłoki? Kogo spytałby, czy w ogóle warto popełniać morderstwo? A kogo najchętniej by zamordował? Odnajdź największych sprzymierzeńców, do których Twoja postać może zwrócić się w strategicznych momentach fabuły oraz skonstruuj człowieka, który dostarczy Twojemu bohaterowi mnóstwo nieprzyjemności. Antagoniści zawsze są potrzebni w powieści, by napędzali akcję.

Tak naprawdę nie musisz skupiać się na swoich bohaterach pobocznych tak, jak na głównej postaci. Wystarczy, że opiszesz je w kilku zdaniach, jeśli fabuła nie jest wielowątkowa. Formularze, które Ci przesłałam przez autoresponder po zapisaniu się na mój newsletter (dziś omawialiśmy strony 7 i 8), pomogą Ci jednak w tym, by i bohaterowie poboczni nie byli papierowi, lecz stanowili wielobarwną ozdobę Twojego bohatera prawdziwego.

To nie koniec walki z teraźniejszością! Kolejna część w przyszłym tygodniu. Jeśli masz jakieś pytania, skontaktuj się ze mną przez fabrykadygresji@gmail.com i pamiętaj, żeby polubić Fabrykę dygresji na Facebooku!

 

 

Bohater prawdziwy, cz. 3 – Przyszłość postaci, czyli co nas kręci, co nas podnieca

Bohater prawdziwy, cz. 3 – Przyszłość postaci, czyli co nas kręci, co nas podnieca

Czytelnik dopiero wtedy zostanie bez reszty pochłonięty przez fabułę, kiedy zrozumie, czego chce i pragnie bohater. O ile pierwsze jest dosyć oczywiste, o tyle o drugim sam bohater może nie mieć bladego pojęcia. Ważne, by wiedział o tym narrator.

Zanim przejdziemy do szczegółowej analizy tego zagadnienia, chciałabym, byśmy wszyscy zrozumieli różnice między marzeniami, celami; naszymi świadomymi chceniami, a ukrytymi w podświadomości pragnieniami.

Marzenie to coś, co pozwala nam stać z łóżka rano, osładza czas bólu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to coś nieuchwytnego, być może trudnego do zrealizowania lub zupełnie niemożliwego. Albo się z tym godzimy, albo nie. I wówczas zamieniamy marzenie w cel.

Cel to z kolei ostatni, najwyższy stopień schodów, po których codziennie się wspinamy. Systematycznie, z determinacją, dążymy do jego osiągnięcia. Jeśli nie uwierzymy, że jest naprawdę do zrealizowania, nici z naszej wspinaczki.

Marzenia i cele mogą być w pełni przez nas zdefiniowane. Obmyślone na tysiąc jeden sposobów.

Ale w naszej psychice istnieją jeszcze pragnienia, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

To one sprawiają, dlaczego zachowujemy się w konkretnej sytuacji tak, a nie inaczej, być może nielogicznie, odstępując od naszych celów. Są różnymi namiętnościami, które ujawniają się w najmniej oczekiwanych momentach. Mogą w dużej mierze wynikać z naszych niedostatków z przeszłości, najczęściej z okresu dzieciństwa.

I dlatego, jeśli opuściliście poprzednią część poradnika, lepiej do niej powróćcie i skupcie się na dokładnym wypełnieniu formularza ćwiczeniowego. Bez uważnej analizy przeszłości Waszego bohatera prawdziwego będziecie mogli napisać prostą opowiastkę o jego jawnych celach i poszukiwaniach, wobec których oscylować będzie fabuła utworu. Jeśli jednak dojrzeliście na tyle, by zbudować ciekawszą fabułę, która porwie czytelnika bez reszty, musicie naprawdę się przyłożyć i zgłębić psychikę Waszej postaci bardziej, niż potrafi to ona sama. Musicie wiedzieć o swoim bohaterze prawdziwym po prostu wszystko.

Jeśli już macie to za sobą, możemy zaczynać.

Osoba bez marzeń jest tylko nędzną imitacją istoty człowieczej.

Osoba bez konkretnych celów łatwo popadnie w depresję. Nie będzie miała powodów do rozwoju, więc rozmowy z nią nikomu nie przyniosą żadnego pożytku. Z taką osobą nie warto się zadawać, a co dopiero o niej pisać.

Zastanów się, o czym marzy Twój bohater. Znajdź trzy marzenia i wybierz to najbardziej do niego pasujące. To cel dalekosiężny, definiujący jego osobowość. To nie na nim budować będziesz kanwę swojej opowieści.

Goniąc za marzeniami, Twój bohater prawdziwy odnajdzie swoją teraźniejszość, o czym w następnej części poradnika. Moja bohaterka prawdziwa marzyła o kilku rzeczach na raz. Nie były to wymyślne rzeczy. Chciała wyjechać na wakacje do Hollywood. W przyszłości być szanowaną kobietą biznesu z kilkoma znaczącymi sukcesami finansowymi na koncie. A także kochać i być kochaną.

Najważniejszym marzeniem, na którym się skupiła, to kochać i być kochaną. Odnalezienie i utrzymanie przy sobie miłości stało się jej świadomym celem. Mówiąc ogólnie: moja bohaterka prawdziwa chciała mieć chłopaka.

By jednak to osiągnąć, musiała sprostać swoim demonom przeszłości. Dzieciństwo zafundowało jej sporo niedostatków emocjonalnych, a nie jest łatwo nawiązać zdrową relację, kiedy nosi się na barkach spore brzemię psychiczne. Obserwowanie zmagań bohaterki z samą sobą to coś, jej przemiana w dążeniu do celu to coś, co czytelnik będzie obserwował z ogromną uwagą.

Ponieważ chcemy, by lektura wciągnęła czytelnika bez reszty już od samego początku, zazwyczaj wskazane jest, by czytelnik polubił naszą postać. I lubił, a nawet kochał ją wciąż, zarówno w rozwinięciu, jak i po zakończeniu akcji. Dlatego, mimo przemiany osobowości bohatera prawdziwego, warto przed przystąpieniem pisania książki wynotować w swoim konspekcie trzy rzeczy, które nigdy się nie zmienią w naszej postaci.

To jej prawdziwa esencja, coś, czego nie pozbędzie się, choćby w przyszłości nie wiadomo co ją spotkało.

Niech zapadnie czytelnikowi w pamięć!

Moja bohaterka prawdziwa, z racji posiadania owczarka niemieckiego w dzieciństwie, zawsze, do ostatnich dni swojego życia, pałać będzie ciepłymi uczuciami do wielkich psów. Będzie też przywiązywać uwagę do swojego wyglądu, ponieważ jest świadoma, jak wizerunek działa na innych ludzi. I nie zmieni sposobu wyrażania się – wulgaryzmy tak przeniknęły do jej osobistego słownika, że nie będzie w stanie ich wyplenić. A nawet nie odczuje takiej potrzeby.

Jeżeli zamierzasz swojego bohatera prawdziwego naprawdę rozwinąć lub radykalnie odmienić w trakcie fabuły utworu, pozostaw choć te trzy rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Miej je w pamięci, wspomnij o nich na początku, w rozwinięciu i zarysuj na zakończenie, by czytelnik nie odniósł wrażenia, że tamta osoba została uprowadzona przez kosmitów.

Ale zejdźmy głębiej.

Wydobądźmy z postaci to, co wyjdzie z niej prędzej czy później,

nieważne, czy będzie tego chciała, czy nie.

Moja bohaterka prawdziwa uważa, że kiedy znajdzie miłość swojego życia, wszystko się ułoży. Ale okazuje się, iż nie to jest jej najgłębiej skrywanym pragnieniem. Nie chodzi jej wcale o jedną osobę do kochania, ale całe stado. Pragnie odnalezienia rodziny – tej prawdziwej, wybranej przez siebie, nie tej, z którą łączą ją tylko i wyłącznie więzy krwi. Chce znaleźć ludzi, wśród których będzie się czuła bezpiecznie, na których zawsze będzie mogła liczyć. Dlatego, gdy dojdzie do konfliktu między ukochanym a jej przyjaciółmi, na kogo postawi? Bo, niestety, to właśnie konflikt będzie jednym z najważniejszych miejsc akcji. Tak jak i my, nasi bohaterowie muszą dokonywać nieustannych wyborów, często bardzo bolesnych.

Narrator nie musi zawsze o najskrytszych pragnieniach bohatera mówić wprost.

Miło by było, gdyby wykazał się szacunkiem dla swojego czytelnika i pozwolił mu wysnuć pewne wnioski samodzielnie, spomiędzy wersów.

A Ty, jako przyszły narrator, wypisz kilka marzeń i celów swojego bohatera prawdziwego. Miej z czego wybierać, zanim dokonasz selekcji, na której zbudujesz warstwę fabularną książki. Im mniej celów, tym łatwiej napisać tekst, ale im więcej, tym często ciekawiej. Pamiętaj jednak, że tu czyha niebezpieczeństwo. Jeśli będziesz się zbyt mocno rozdrabniać, możesz… nigdy nie ukończyć książki.

Jeżeli jesteś debiutantem, stanowczo odradzam Ci wielowątkowe, skomplikowane fabuły.

Wybacz, ale najważniejsze, byś ukończył swoją pierwszą książkę. Niech będzie porządna. I niech ma swój koniec. Nieistotne, jak długo będziesz nad nią ślęczał, za kilka, kilkanaście lat uznasz, że i tak była niewypałem. Grunt to ruszyć dalej. W poszukiwaniu kolejnych historii bohaterów prawdziwych.

Dlatego do zobaczenia za tydzień! Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze wrażenia, w końcu trzecia część poradnika właśnie za nami! Czy moje wskazówki są dla Was oczywistościami? A może udało mi się przekazać Wam coś nowego? Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń. I jeśli Wam się spodobało, nie zapomnijcie polubić Fabryki dygresji na Facebooku!

Bohater prawdziwy, cz. 2 – Przeszłość postaci, czyli jak wielki cień może rzucić pizza

Bohater prawdziwy, cz. 2 – Przeszłość postaci, czyli jak wielki cień może rzucić pizza

Wiecie, dlaczego o jednych bohaterach zapominamy już na następny dzień po przeczytaniu książki, a o innych pamiętamy całe życie?

Ponieważ ci pierwsi po prostu nam zwisają i powiewają.

Jesteśmy z nimi od pierwszej strony do ostatniej, i kiedy kończy się akcja, kończy się nasza pamięć o nich.

Ale z tymi drugimi mamy czas zaprzyjaźnić się w trakcie lektury. Współczuć, kiedy przydarza im się coś złego i kibicować w osiąganiu celów. Cieszyć się, kiedy odnajdą drugą połówkę lub wreszcie postawią pierwszy krok na Marsie. Ponieważ jesteśmy z nimi w momencie narodzin, obserwujemy ich porażki, znamy ich rodziców, a nawet dziadków, i wiemy, z czym się zawsze borykali. Nie jesteśmy w stanie się tego dowiedzieć z krótkiego czasu akcji książki, będącego jedynie wycinkiem fabuły. W książce nie znajdzie się wszystko, co powstało w głowie pisarza, dotyczące dziejów jego bohatera, tylko te najistotniejsze momenty. Ale nie oznacza to, że przeszłość bohatera może zostać w ogóle pominięta.

Przecież to, jacy jesteśmy, z czegoś się wzięło. Geny, środowisko, w jakim dorastaliśmy, ludzie, jakich spotkaliśmy na swojej drodze.

By Twój bohater był jak najbardziej wiarygodny, nie traktuj go jako swojego bohatera. Pisz o nim tak, jakby był osobą, którą rzeczywiście spotkałeś. Może nawet jak o swojej alternatywnej wersji.

Cofnij się w czasie. Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie?

Jaką jesteś osobą w tym momencie i jak to ze sobą powiążesz?

A gdybyś był osobą, o której chcesz pisać?

Co mogłoby się zdarzyć przed laty i jak ma się to do jej charakteru?

Moja bohaterka prawdziwa słyszy kłótnię rodziców. Sama też krzyczy, później gorzko płacze, ale oni nie zwracają na nią uwagi. Bardzo boli ją głowa. Jest jej smutno i chce się do kogoś przytulić. Wybiera swojego psa. Ten, wielki owczarek niemiecki, śpi smacznie w legowisku, więc desperacko łaknąca ciepła dziewczynka chucha zwierzakowi w nos, a ten, nie wiedząc, co się dzieje, reaguje błyskawicznie. Rozbudzony, gryzie dziewczynkę w łuk brwiowy. Dopiero, kiedy dziewczynka staje przed rodzicami z twarzą zalaną krwią, przestają się kłócić.

Dlaczego jej rodzice się kłócili? Czy matka dała za duży napiwek dostawcy pizzy? Czy łączące ich płomienne uczucie szybko się wypaliło? Czy nigdy nie byli w sobie zakochani i wzięli małżeństwo z rozsądku? Jak długo byli ze sobą, zanim na świecie pojawiły się ich dzieci? I skąd wziął się w ich domu pies, najlepszy przyjaciel mojej bohaterki prawdziwej? Do kogo mała dziewczynka upodobni się z czasem? Do matki-racjonalistki czy temperamentnego ojca?

Czy rodzice będą chcieli mieć na nią jak największy wpływ, czy, zajęci swoimi sprawami, będą pozwalać jej na nocne włóczęgi po średniej wielkości mieście, w którym niełatwo o styczność z przemocą i narkotykami?

Twój bohater stanie się tak prawdziwy, jak środowisko, w którym będzie wyrastać.

Nasiąknie barwami swojego miasta i zapachami domu, do którego będzie wracać. Będzie mówić tak, jak najbliżsi przyjaciele i nosić ubrania odpowiednie do swojego statusu majątkowego, o ile nie zacznie ich kraść ze sklepów.

Kreując postać, nie musisz ze szczegółami opisywać jej przeszłości. Miej ją jednak w swojej głowie. Albo – na papierze. Stwórz kalendarium wszystkich ważnych dat. Urodzin swojego bohatera prawdziwego, pierwszego spotkania z najlepszym przyjacielem, pierwszej negatywnej oceny w szkole, śmierci babci, wyjazdu do innego miasta na studia, pierwszego spalonego blanta, własnej wystawy w galerii sztuki… Rok, miesiąc, dzień. A potem wybierz te trzy najważniejsze, które rzuciły największy cień lub najjaśniejsze światło na charakter postaci. To o nich wspomnisz w retrospekcjach lub w jednym z ciekawszych dialogów swojej książki. Dobrze się nad nimi zastanów.

Rozwód rodziców. Zaczęcie dorosłego życia w zupełnie innej części kraju. Dowiedzenie się, że ukochany mężczyzna ma narzeczoną.

Jeżeli Twój bohater ma około dwudziestu lat, to może wystarczyć. Ale o tym zadecydują czytelnicy. I będą bezlitośni, jeśli te doświadczenia nie przełożą się odpowiednio na charakter postaci. A do czego mogą prowadzić takie momenty w życiu?

Do rozpaczliwego pragnienia znalezienia swojego miejsca na Ziemi wśród osób, którym może się zaufać? Do nieustającego poczucia samotności, bycia zdanym tylko i wyłącznie na siebie? Do zachwiania wiary w szczęśliwe zakończenie, czyli do pesymizmu? A może wręcz przeciwnie, do kochania nowo poznanych ludzi tak bardzo, że strachem napawa znalezienie się na kilka dni gdzie indziej, bez nich? Do rzadko spotykanej umiejętności wybaczania największych przewinień? Do nieprzejmowania się drobnymi niepowodzeniami? Pomyśl, jak takie doświadczenia wpłynęłyby na Ciebie i zastanów się nad tym, czy Twój bohater prawdziwy, przez ciężką przeszłość, nie jest przypadkiem odporniejszy na urazy niż Ty. Czy jeśli Ty byś się załamał, to Twoja postać nie wzruszyłaby jedynie ramionami, przyzwyczajona do kłód rzucanych nieustannie pod nogi przez mściwy los?

Dobry pisarz musi być nie tylko bacznym obserwatorem. Uważam, że empatia jest tak samo ważna. Bohater nie tylko wygląda. Bohater również pamięta i czuje. Pamiętacie mój post z cytatami motywującymi do pisania? Beth Revis, teraz już trzydziestopięcioletnia pisarka fantastyki i sci-fi dla młodzieży, powiedziała kiedyś, że najbardziej inspiruje ją pytanie: co, jeśli…? Przeanalizuj to pytanie pod różnymi kontami. Nie tylko: co by było, gdyby okazało się, że ukochany mojej bohaterki prawdziwej jest jednocześnie z inną kobietą, której obiecał małżeństwo? Ale szerzej: jak mogłaby się zachować? Co by czuła? Czy wybaczyłaby? Czy walczyła o swoje? Czy spróbowałaby szczęścia z kim innym? Czy powiedziałaby komukolwiek o tym wydarzeniu? Zaczęłaby wykrzykiwać głośno, że nienawidzi wszystkich mężczyzn czy raczej zamknęła się w pokoju i nie wychodziła z niego przez długie tygodnie, chyba że akurat musiałaby wyjść po dwie dychy do bankomatu, żeby zapłacić dostawcy za pizzę?

Najważniejszym pytaniem, które musisz zadać sobie na tym etapie tworzenia postaci, jest to, ile siły ma w sobie Twój bohater prawdziwy.

Na ile jego wcześniejsze doświadczenia go umocniły, a na ile złamały. Od tego będą zależeć jego plany na przyszłość, o czym już w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że do tego czasu uzupełnicie kolejne strony (4 i 5) w formularzu ćwiczeniowym, które otrzymaliście po zapisaniu się na newsletter. Jeśli nie – zróbcie to koniecznie. Warto mieć zawsze pod ręką notatki, bo osoba, która tworzy, a zatem żyje nie tylko swoim życiem, ale i swoich bohaterów, ma wciąż niestety tylko jedną pamięć.

 

Bohater prawdziwy, cz. 1 – Wygląd postaci, czyli czyste paznokcie zawsze w cenie

Bohater prawdziwy, cz. 1 – Wygląd postaci, czyli czyste paznokcie zawsze w cenie

Dziś chcę przedstawić Wam pierwszą część poradnika Bohater prawdziwy.

Naszym celem będzie takie wymyślenie i doprecyzowanie postaci, by czytelnik, czytając Wasz tekst, zapomniał, iż ma do czynienia z nieistniejącym człowiekiem. Więcej nawet: po zamknięciu napisanej przez Was książki, czytelnik zatęskni za ulubionym bohaterem i będzie wracał do niego wspomnieniami przy wielu okazjach.

Dlaczego w ogóle stworzyłam ten poradnik?
Ponieważ zebrałam już całą masę wiedzy na temat tworzenia bohatera. Zagadnienie to wydaje mi się całkiem proste, ale żeby dobrze kogoś napisać od A do Z, trzeba usystematyzować ogrom informacji. Najlepiej zrobić to na papierze, dlatego koniecznie zapiszcie się na moją listę newsletterową (u dołu strony lub w pop-upie) i razem z kolejnymi tekstami na blogu, wypełniajcie formularz ćwiczeniowy, który możecie w ten sposób otrzymać.

Zacznijmy zatem od pierwszej części, najłatwiejszej. Od wyglądu naszego bohatera prawdziwego.

Jak to zrobić?

Cóż, łatwiej napisać, jak nie robić.

Jego dołeczki w policzkach były tak wyraziste, że aż zabrakło mi tchu.

By podawać Wam rażące przykłady tego, jak nie należy pisać, będę czerpać cytaty z Wattpada, istnej kopalni porno tworzonej przez nastolatki, z której można wydobywać tony brudu językowego. Wiecie chyba, o co mi chodzi… Rzadko kiedy dołeczki w policzkach rzucają się w oczy jako pierwsze, przysparzając dodatkowo o zaparcie tchu w piersiach

Oczywiście, można wyodrębnić cechę, która najbardziej rzuca się w oczy. Na przykład właśnie oczy. Albo usta, albo nos, wielokrotnie łamany w przeszłości. To coś jednak musi być naprawdę charakterystyczne i kojarzyć się później naszemu czytelnikowi z daną postacią do ostatniej strony oraz długo, długo później, po zakończeniu lektury.

Czy nie lepiej zacząć opis postaci od jej ogólnego wyglądu bądź chociaż opisu twarzy?

Pomyśl, na co zawsze zwracasz uwagę u nowo poznanych osób.

Na przykład u kanara, kiedy podchodzi do Ciebie, by wlepić mandat.
Pewnie na oczy, by sprawdzić, czy jest znużony swoją pracą na tyle, by zrobić z niego bambuko, podając papierowy bilet z wczoraj. Albo czy ma w nich błysk, który sprawi, że podłapie Twój flirt i być może uda Ci się wybrnąć z sytuacji urokiem osobistym. Tylko jednak wtedy, kiedy ma ładne usta, z wydatną dolną wargą, którą można by całować w nieskończoność…
Dobrze, może to nie jest kontroler biletów, może to mężczyzna, który zaprasza Cię na randkę. Wtedy równie ważne są dłonie. Im większe, tym lepsze, by czuć się w nich bezpiecznie. Jeśli nosi na nadgarstku zegarek z potężną tarczą, może to świadczyć o jego rozbuchanym ego, które jest wszak jedynie przykrywką dla zakompleksionej osobowości. A jeśli na palcu widnieje obrączka, wtedy może być bardzo zabawnie… Oby tylko paznokcie miał czyste!
Albo miała, w końcu umawianie się z facetami może być na dłuższą metę męczące. Czy jeśli zwracasz uwagę na kobiety, przede wszystkim liczą się dla Ciebie ich włosy? Jaki jest ich kolor? Czy są długie? Czy mają zadbane końcówki i czy lśnią nawet w najsłabszych promieniach słońca? Jeśli ma krótkie włosy, pewnie nie ma czasu na ich codzienną pielęgnację i układanie. Aż tak bardzo skupia się na karierze, pracy naukowej czy rodzinie? Hm…

Wniosek?

Nic nie jest bez znaczenia. Nie tylko patrzymy, ale także analizujemy cechy wyglądu osób, które mijamy na ulicy.

Czasem nie robimy tego do końca świadomie, ale sam wygląd kobiety w urzędzie sprawia, że albo uciekamy z krzykiem, albo żartujemy z tego, że po raz kolejny po pijaku zgubiliśmy dowód osobisty…
Wygląd absolutnie nie jest przypadkowy. To on decyduje, i to już w pierwszych nanosekundach, czy spróbujemy polubić jakąś osobę, czy nie.
Co więcej, doświadczenia, jakie nabywamy na swoich życiowych drogach, wpływają na nasze rysy twarzy oraz nawet budowę całego ciała.
To przecież oczywiste.

Mam depresję. Dużo jem, by zapełnić pustkę w sercu. A skutek jest taki, że nie chodzę, tylko się toczę. Za to dzięki mojej oponce zawsze w zimie jest mi ciepło.
Zerwałam z chłopakiem. Tak, wreszcie z nim zerwałam. Zdradzał mnie przez trzy lata na lewo i prawo, więc chlastałam się po nadgarstkach, by zobaczył, jak mi źle. To dlatego mam te białe blizny. Nie pozbędę się ich, tak samo jak tatuażu na łopatce z czerwonym sercem. Zrobiliśmy sobie takie same, kiedy jeszcze wszystko było pięknie…
Albo: co ty kurwa chcesz od mojego wyglądu? Masz coś do mojego piercingu? Jak ci się, kurwa, nie podoba, to wypierdalaj.

Nie zapominaj, że rodzaj doświadczeń wynika ze środowiska, w jakim żyjemy.

A to wpływa na całe zachowanie. Wygląd, sposób wypowiadania się, zachowanie…
Mimo że ludzie często mają najróżniejsze odchyły, bywają nieprzewidywalni i popełniają czyny rzadko mające cokolwiek wspólnego z racjonalizmem, ich wygląd jest zawsze uargumentowany charakterem. Logiczne, prawda?
Dbamy o to, żeby nasz wizerunek mówił o nas jak najwięcej. Nosimy sportowe obuwie, gdy zależy nam na wygodzie i zdrowych stopach. Farbujemy włosy na różowo, potrzebując natychmiastowego wyróżnienia się z tłumu.

By dobrze opisać swoją postać, musisz wiedzieć, kim ona jest oraz kim będzie narrator.

Inaczej będziesz widzieć swojego bohatera z daleka. Co innego dostrzeżesz z bliska.
Jeśli narrator zakocha się bez pamięci w przedstawianej postaci, będzie gloryfikował cechy jej wyglądu. Kiedy kolega z biura opisze swojego kumpla, raczej nie pokusi się o finezję.

Poniżej przykład tego, jak pisać poprawnie, a nawet perfekcyjnie.

Ciemnobrązowe oczy i wyraz uroczystej powagi na twarzy czyniły go łudząco podobnym do nieszczęśnika, który utonął, lecz rodzinne podobieństwo łączące go z wiecznie czujnym ojcem nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości. Kucharza otaczała aura tłumionego lęku, jakby żył w ciągłym strachu przed najgorszymi z możliwych katastrof, co poniekąd znajdowało odzwierciedlenie w powadze syna; ba, chłopiec do tego stopnia przypominał ojca, iż paru drwali wyraziło zdziwienie, że nie utyka.

John Irving, Ostatnia noc w Twisted River

Trzy najlepsze rady, jakich mogę Ci udzielić na koniec, brzmią bardzo prosto.

Po pierwsze, nie zaczynaj wprowadzenia postaci od szczegółowego opisu wyglądu. To nudne. Wyłap jedną, góra dwie cechy, tu akurat ciemnobrązowe oczy i charakterystyczny wyraz twarzy.
Po drugie, bardzo dobrym, przyciągającym uwagę czytelnika zagraniem, będzie wzmianka o jakiejś dziwnej cesze. Na przykład taka, że postać kuleje. Czytelnik zacznie się zastanawiać, dlaczego bohater utyka i poszukiwać odpowiedzi na coraz to szybciej kartkowanych stronach.
Po trzecie, niech nic nie będzie przypadkowe. To, że John Irving, mistrz prozy, zawarł w tekście informację, iż syn jest podobny do ojca, w bardzo poważny sposób rzutuje na przebieg akcji. Nie pisz więc, że Twoja bohaterka ma kaczkowaty chód, jeśli nie będzie to prowadzić do przynajmniej jednej zabawnej sytuacji, dobrze?

I UWAŻAJ NA PORÓWNANIA!
Są bardzo niebezpieczne. Wspomnisz raz, że Twój bohater jest podobny do Johnny’ego Deppa i masz przechlapane, bo czytelnik do ostatniej strony będzie myślał, że wyobrażałeś sobie tegoż właśnie aktora, kreując swoją postać. I pewnie będzie to prawda. A wiesz, nie wszyscy lubią Johnny’ego Deppa, choć czasem trudno w to uwierzyć.

Jaki byłby zatem wygląd mojej bohaterki prawdziwej?

W formularzu ćwiczeniowym, który możecie pobrać w ramach uzupełnienia do tego poradnika przez zapisanie się na newsletter, zanotowałam mniej więcej to, co następuje:

Twarz okrągła, przypominająca nieco buzię chomika przez pucołowate policzki i zęby jedynki jak u gryzonia. Duże, jasnoniebieskie oczy, a nad nimi idealnie wyskubane brwi. Często unoszą się z powątpiewaniem. Wargi intensywnie malinowe, pięknie wykrojone, widnieje nad nimi drobny czarny piercing, tuż nad lewym kącikiem ust. Sylwetka wysportowana, czasami przygarbiona, niekontrolowana, żywa gestykulacja (z powodu fiksacji oralnej).
Z daleka rzuca się w oczy kruczoczarny kolor jej włosów. Są bardzo długie, więc nietrudno zwrócić na nie uwagę. Chód lekko sprężynujący, raczej optymistyczny. Słychać ją już z daleka. Sporo przeklina i w ogóle jest bardzo głośna.
Dopiero gdy jest się blisko mojej bohaterki prawdziwej, można zobaczyć opadające kąciki ust oraz bliznę na prawej brwi. Ciekawe, o czym świadczą i skąd się wzięła ta skaza…
Często przegląda się w lustrze, zachwycając na ogół swoją urodą, jednak znajdzie u siebie zawsze kilka centymetrów za dużo. Uważa, że powinna być szczuplejsza, ale jej chłopak ma w tej kwestii zupełnie inne zdanie. Mimo że jest w kraju od kilku długich miesięcy, nigdy nie spotkał tak pięknej Polki. Każdy jej gest według niego świadczy o niebywałej odwadze, a jednocześnie wielkiej delikatności.
Nie wszyscy są fanami mojej bohaterki prawdziwej. Czasem zazdroszczą jej wyglądu, więc na siłę szukają niedoskonałości w jej twarzy i znajdują tam czasem ze dwa albo trzy pryszcze.
Reasumując, najciekawsze cechy charakterystyczne, jeśli chodzi o wygląd mojej bohaterki prawdziwej, to blizna na brwi, piercing nad ustami, donośny głos, nieprzebieranie w słowach, nieco nieskoordynowane gesty a także zamiłowanie do sportowego obuwia.

Mam nadzieję, że uzupełnienie tej strony w formularzu ćwiczeniowym i Wam dostarczy tyle przyjemności. Ubawiłam się rewelacyjnie, wypisując cechy mojej bohaterki. Wam życzę tego samego!

Kolejna część poradnika w następny poniedziałek. Oby tekst dobrze uzupełniał PDF-a. Koniecznie napiszcie, jak spodobała Wam się notka, czy kurs w ogóle ma sens i co tam jeszcze tylko chcecie. I nie zapomnijcie polubić strony Fabryki dygresji na Facebooku!