Gruzja,  podróże

Batumi — co zobaczyć? Czy w Batumi jest bezpiecznie?

Batumi nie da się pomylić z żadnym innym miastem. Z jednej strony wieżowce niczym z Dubaju, z drugiej — starsze panie sprzedające truskawki na plastikowych stołeczkach przy drodze. Beton i palmy. Rzeźby, które tańczą. Morze, które mówi. A między tym wszystkim Ty — w sandałach i z aparatem w telefonie, próbując uchwycić to, co tak szybko przemija.

Gruzini mówią, że jeśli gdzieś warto zakochać się w ich kraju od pierwszego wejrzenia, to właśnie tutaj — nad Morzem Czarnym, gdzie nowoczesność sąsiaduje z rytuałem picia czaczy i celebracją życia na całego. Batumi potrafi zaczarować. I choć przez lata zmieniało się jak bohaterka telenoweli (z prowincjonalnej kuracjuszki w miejską gwiazdę), to jedno pozostało niezmienne: jest w tym mieście jakaś dzika radość życia, której trudno się oprzeć.

Zanim zaczniemy wspólną przygodę, zaobserwuj moją stronę na Facebooku.

Dzięki! A teraz w drogę!

Panorama Batumi. Co robić w Batumi?

Batumi – opowieść o mieście, które przeszło szokującą metamorfozę

Jeszcze w XIX wieku Batumi było miastem portowym, w którym w równym stopniu handlowało się herbatą, jak i plotkami o imperiach. Brytyjczycy węszyli tu swoje interesy, Rosjanie stawiali fortyfikacje, a miejscowi – jak to Gruzini – próbowali po prostu żyć. Pełną piersią. I udawało im się to całkiem nieźle. 

Do czasu.

W 1878 roku, po wojnie rosyjsko-tureckiej, Batumi przeszło w ręce Imperium Rosyjskiego i zaczęło się modernizować. Powstały linie kolejowe, magazyny, konsulaty. Mówiąc prościej – z sennego miasteczka Batumi zaczęło przeobrażać się w miasto, które z dnia na dzień pachniało bardziej międzynarodową polityką niż czaczą. Zresztą: to właśnie stąd Józef Dżugaszwili – czyli późniejszy Stalin – zorganizował jeden z najbardziej brawurowych napadów rabunkowych w historii Kaukazu. To dopiero historia…! 

Po upadku ZSRR Batumi trochę się pogubiło. Lata 90. były chaotyczne, zresztą jak w całej Gruzji. Ale już na początku XXI wieku miasto dostało drugi oddech – i drugą szansę. To wtedy prezydent Micheil Saakaszwili postanowił zamienić je w czarnomorski Hongkong. Zainwestowano w drapacze chmur, bulwary, iluminacje. Pojawiła się Wieża Alfabetyczna, statua Ali i Nino, a hotele wyrastały jak grzyby po deszczu. Radioaktywnym. Czasem kiczowate, czasem zaskakująco piękne.

Dziś Batumi to miejsce, w którym historia zderza się z architektoniczną ekstrawagancją. Przeszłość nie została zapomniana – ale przykryto ją błyszczącym nowoczesnym szkłem. Może trochę jak w życiu: zmieniamy fryzurę, zakładamy nowe okulary, ale to, co w środku – to zostaje. I właśnie dlatego Batumi tak porusza.

Perła Morza Czarnego - Batumi

Dlaczego Batumi hipnotyzuje turystów?

Na pierwszy rzut oka Batumi może wyglądać jak efekt randki Las Vegas z Dubajem – neonowe fontanny, szklane wieżowce, hotel w kształcie statku kosmicznego i budynek Uniwersytetu Technologicznego z… diabelskim młynem w środku. Ale nie daj się zwieść tej błyszczącej powłoce. Bo Batumi hipnotyzuje czymś znacznie głębszym – atmosferą, która sprawia, że czujesz się trochę jak bohaterka poezji Eliota, a trochę jak Alicja, która trafiła do króliczej nory i znalazła się w Krainie Czarów. 

Przynajmniej ja tak miałam. 

W powietrzu unosi się zapach soli, jaśminu i lekko wilgotnego asfaltu. W tle grają świerszcze, ale też saksofon, który ktoś ćwiczy na promenadzie – o 7:00 rano, z pasją większą niż niejedna filharmonia. Starsi panowie grają w domino, turyści pozują na tle Ali i Nino, a dzieci biegają między palmami, które nie są atrakcją, lecz stałym elementem tutejszego krajobrazu, egzotycznego dla nas, Polaków.

plaża Morze czarne Barumi

Batumi to też klimat, który – jeśli masz wrażliwą cerę – pogłaszcze cię jednym subtropikalnym uściskiem, a potem przypiecze słońcem tak, że nie zapomnisz tego do końca wyjazdu. Odwiedziłam Batumi w połowie kwietnia. I choć poranki były raczej rześkie, to wieczory niesamowicie wręcz ciepłe, jakby był środek lata. 

Niektórzy twierdzą, że to przez bliskość gór Adżarii i Morza Czarnego. 

Ja twierdzę, że to przez bliskość serc Gruzinów. 

Bo Batumi ma jedną cechę, która wyróżnia je na tle wielu innych nadmorskich kurortów: nie jest obojętne. Miasto wciąga cię powoli, zmysłami – kolorem kwiatów, szmerem palm, zachodem słońca, który wygląda jakby ktoś rozlał granat i pomarańcz na jedwabiu. 

I nagle orientujesz się, że ta romantyczna opowieść nie toczy się obok ciebie – tylko w Tobie.

promenada w batumi

Co zobaczyć w Batumi? Atrakcje, których nie możesz przegapić

Od rzeźby Ali i Nino po Wieżę Alfabetyczną – sprawdzona lista miejsc, które robią wrażenie (i klikają się na Insta!)

📍 Ali i Nino – rzeźba, która się porusza… i porusza. Dosłownie i metaforycznie. Symbol tragicznej miłości muzułmanina i chrześcijanki. Dwie metalowe sylwetki łączą się w pocałunku tylko po to, by za chwilę się rozdzielić. Samo życie.

📍 Wieża Alfabetyczna – wygląda jak DNA i symbolizuje unikatowy gruziński alfabet. Wejdź windą na górę i zafunduj sobie widok, który sprawia, że chcesz krzyczeć: Kocham cię, Batumi…! Albo przynajmniej zrobić relację z hasztagiem #Gruzja2025.

📍 Plac Europejski – neony, fontanny, kawiarnie i atmosfera jak z wakacyjnej komedii romantycznej. W centrum stoi posąg Medei z Złotym Runem. Mity w Gruzji żyją długo i dobrze.

📍 Promenada nadmorska – idealna na rower, spacer i rozmyślanie o sensie życia (lub sensie kolejnej porcji chaczapuri). Tuż obok: Wieża Chacha – miała być fontanną alkoholową, ale czacza się skończyła zanim projekt wypalił. 

📍 Batumi Boulevard – ponad 7 kilometrów spacerowego szczęścia. Rzeźby, kawiarenki, punkty widokowe, a nawet plenerowe siłownie (idealne, jeśli czujesz, że czurczchele odrobinę za bardzo weszły w biodra).

📍 Dancing Fountains – wieczorem grają światłem i dźwiękiem. Kicz? Może. Ale taki, który bawi, relaksuje i daje świetne ujęcia do rolki. Ja takiej rolki nie nagrałam, bo z mojego piętra w drapaczu chmur bałam się wyjść na balkon. Ale kilkusekundowe stories się udało. Co przypłaciłam mikro zawałem serca. Nie szkodzi, wszyscy (jeszcze) żyjemy. 

📍 Statua Neptuna i Teatr Dramatyczny – klasyka z nutą baroku. Zatrzymaj się, weź oddech, wsłuchaj się w gruzińskie tempo życia. Czyli nie spiesz się, bo i tak zaraz coś się ciekawego wydarzy…

📍 Kolejka linowa Argo – widok z góry na całe miasto, port, morze i góry. Jeżeli boisz się wysokości – właśnie dlatego musisz się tam wybrać!

📍 Stare Miasto – brukowane uliczki, kawiarnie z jazzem na żywo, okiennice, które pamiętają czasy carskie. To Batumi mniej krzykliwe, ale bardziej autentyczne. Tutaj się zakochasz. Jeśli nie w człowieku, to chociaż w espresso.

A mój ulubiony punkt, absolutne must have wyjazdu do Batumi, to…

Ogród Botaniczny w Batumi – 9 stref klimatycznych

Spacer po raju? Tak, bo tak właśnie wygląda jeden z największych ogrodów botanicznych na świecie.

Jeśli Batumi potrafi oczarować już samym zapachem świeżo zaparzonej kawy na promenadzie, to Ogród Botaniczny nie tyle czaruje, co rzuca obezwładniające zaklęcie. I to takie, z którego wcale nie chcesz się wybudzić.

Zajmuje ponad 100 hektarów (!) i mieści się zaledwie 10 kilometrów od centrum miasta, na zielonym półwyspie, z którego rozciąga się widok na Morze Czarne jak z pocztówki, tylko lepszy, bo z szumem fal i zapachem eukaliptusa.

Ten ogród to nie zwykła kolekcja drzew i krzewów, tylko żywa encyklopedia przyrody. Znajdziesz tu aż 9 różnych stref klimatycznych – od tropików po wysokogórskie zakątki Azji i Ameryki. Brzmi jak lekcja geografii? To teraz wyobraź sobie, że jesteś tą uczennicą, która nagle z klasy przeniosła się w objęcia japońskich wiśni, marokańskich jałowców i bambusowych gąszczy rodem z chińskiej prowincji Yunnan. Ach!

Spaceruje się tu długo i powoli. Bo wszystko kusi. Jedna ścieżka prowadzi w stronę dolnego parku, inna pnie się na wzgórze przez Aleję Miłości, a jeszcze inna prowadzi prosto do punktu widokowego, z którego można zobaczyć Batumi tak, jakby leżało na wyciągnięcie ręki.

A jeśli masz szczęście – spotkasz Giorgiego Gabrichidze, którego imieniem nazwano jedną z sekcji ogrodu. To nie przypadek – ten dendrolog odegrał kluczową rolę w rozwoju i ochronie tego miejsca. Dzięki niemu Ogród Botaniczny w Batumi nie tylko przetrwał trudne czasy, ale stał się jednym z najbardziej imponujących ogrodów botanicznych na świecie.

Więc jeśli szukasz miejsca, gdzie serce bije wolniej, oddech się pogłębia, a świadomość samoistnie wskakuje na wyższy poziom – Batumi Botanical Garden jest twoim zielonym przeznaczeniem. 

Tylko pamiętaj o dwóch sprawach.

Po pierwsze: nie spiesz się. W ogrodzie wszystko ma swój rytm. I Ty też możesz go znaleźć.

A po drugie: nie spiesz się. Jesteś w Gruzji. 

Narty w Batumi? Tak, to możliwe!

Kiedy mówisz „Batumi”, większość widzi morze, palmy, neony, może jeszcze chaczapuri parujące w ulicznym oknie. Mało kto myśli o śniegu. A przecież Adżaria to nie tylko wybrzeże – to również góry Małego Kaukazu. I właśnie tam, niespełna 110 km od Batumi, znajdziesz kurort narciarski Goderdzi.

Goderdzi Pass leży na wysokości 2 000 m n.p.m., a sezon narciarski trwa tu od grudnia do marca. Znajdziesz tu 4 trasy narciarskie, wyciąg krzesełkowy, spokój, świeży puch i pocztówkowe widoki. Idealne miejsce dla tych, którzy szukają szczypty Kaukazu w najczystszej formie.

Wieża Alfabetu Batumi

Ile czasu zaplanować na zwiedzanie Batumi?

Na Batumi można rzucić okiem w jedno popołudnie i stwierdzić: „Ładne, trochę jak Dubaj, tylko z winoroślami”. Można też rozsiąść się wygodnie w jego zaułkach na dłużej – wtedy miasto pokaże Ci prawdziwą twarz: pełną kontrastów, serdeczności i chropowatego uroku.

Jeśli chcesz poczuć klimat Batumi bez pośpiechu i na własnych zasadach, zaplanuj minimum 3 dni. Jeden dzień na „efekt wow”: przejażdżkę kolejką linową Argo nad dachami miasta, selfie z rzeźbą Ali i Nino, promenadę i zachód słońca z butelką lokalnego wina. Drugi – na Ogród Botaniczny, kawę w porcie, może na lokalny targ z serami, chaczapuri i orzechami. A trzeci? No cóż. Trzeci dzień jest na Batumi po Twojemu – trochę na skróty, trochę bocznymi uliczkami, trochę jak życie: nieprzewidywalne, zaskakujące, pyszne.

Jeśli jesteś z Itaką albo innym biurem i masz tylko jeden dzień – też się da.

Batumi najlepiej smakuje na wolnym ogniu. Bez presji. Bez zegarka. I najlepiej – z miejscowym winem w ręce i rozmową z kelnerem, który okaże się poetą. 

Tylko naucz się po rosyjsku albo gruzińsku. 

Inaczej może być ciekawie. (Potwierdzone info). 

Widoki Batumi

Ceny w Batumi w 2025 roku – ile kosztują wakacje w Gruzji?

Ja niestety wyjeżdżając samodzielnie do Gruzji bazowałam na cenach przedpandemicznych. Moje informacje były więc mocno przestarzałe. Liczyłam na to, że będzie taniej niż w Polsce. Pomyliłam się. Moi znajomi mówili mi też, że Gruzja, mimo że położona poza Unią Europejską, to jest krajem totalnie cywilizowanym i wszędzie zapłacę kartą. I tak może było do roku 2020, gdy wybuchła zaraza. Albo może nawet do 24 lutego 2022 roku. Wówczas wszystko naprawdę porządnie się skomplikowało. 

Moje samodzielne wyszukiwanie noclegów z dnia na dzień, przyznaję się, też nie było za dobrą opcją. 

W Batumi akurat było spoko, zapłaciłam około 350 GEL za 5 nocy, czyli jakieś 500 zł. Nie powiem Wam, ile dokładnie, bo Booking i Gruzja to nie jest dobre połączenie (po mojej wizycie w historii podróżowania obecnie widnieje, że nocleg trwał tylko 1 noc i zapłaciłam za niego 23 zł – no, no, dobra, dobra). Miałam całkiem wygodny apartament, korzystało z niego sporo Polaków – ale o rachunku zapomnij. Ale w Tbilisi sprawa już wyglądała zupełnie inaczej. (Tak inaczej, że to piękne miejsce zostało aż ściągnięte z Bookingu – skarg chyba było co niemiara…). 

Jedzenie w sklepach mniej więcej w tych samych cenach, chociaż masło (ok. 20 zł) czy mleko (ok. 10 zł za litr) wywołały u mnie spore zdziwienie. 

Przekroczyłam swój budżet razy trzy, więc następnym razem jadę po prostu z biurem podróży. 

No właśnie, przeanalizujmy to.

Piękne Batumi. Gruzja 2025

Samodzielnie czy z biurem podróży? Plusy i minusy wycieczki do Batumi

Podróż do Batumi samodzielnie – dla wolnych duchów

➕ Zalety:

  • Wolność i elastyczność. Chcesz wstać o 11 i pójść na chaczapuri do babci z sąsiedztwa? Możesz. Zakochałaś się w przystojnym Georgiju kameralnym barze na plaży? Zostajesz na wschód słońca.
  • Głębsze doświadczenie. Samodzielna podróż zmusza do interakcji z mieszkańcami, uczy cierpliwości, zaradności i otwartości. To przygoda 100% autentyczna. I naprawdę inspirująca. Ale… nie zawsze przyjemna. 

➖ Wady:

  • Organizacja na Twojej głowie. Loty, dojazdy, noclegi, ubezpieczenie, wymiana waluty – musisz zadbać o wszystko samodzielnie.
  • Bariera językowa. Gruziński bywa trudny, a nie każdy mówi po angielsku. Bez podstaw rosyjskiego momentami może być ciężko. 
  • Nieprzewidziane sytuacje. Opóźnienia, brak prądu, zmiany planów – jeśli jesteś osobą, która lubi kontrolę, może to być stresujące. 
  • Wysokie koszty. Ha! Wydawać by się mogło, że będzie odwrotnie, ale nie. Niedoświadczonej podróżniczce gruzińska sprzedawczyni jest w stanie wcisnąć kawałek podłego magnesu za 50 zł (ubolewam, człowiek uczy się na błędach na szczęście), a hotelarka wyłudzać tragiczne warunki najmu. 

Batumi z biurem podróży – wygoda i bezpieczeństwo

➕ Zalety:

  • Zero stresu. Wszystko jest ogarnięte za Ciebie: przelot, transfery, noclegi, wycieczki, nawet obiady. Ty masz tylko odpoczywać.
  • Polskojęzyczny lub anglojęzyczny przewodnik. Ktoś pokaże Ci najpiękniejsze zakątki Batumi, opowie o historii, zaprowadzi do sprawdzonej restauracji z lobio.
  • Bezpieczna opcja dla początkujących. Jeśli to Twoja pierwsza podróż poza UE lub boisz się samotnego podróżowania – wycieczka z grupą może być świetnym startem.

➖ Wady:

  • Sztywny harmonogram. Zwiedzanie „na czas”, brak miejsca na spontaniczność, mniej możliwości zanurzenia się w lokalnej atmosferze. No właśnie, będziesz zwiedzać i się relaksować. W sumie czy to jest minus? Hm…

Teraz wychodzi na to, że nie podobała mi się moja wycieczka. Nie, nie o to chodzi.

Dziwny Hotel w Batumi

Ja miałam na celu głębokie doświadczenie. Jechałam w trybie ADHD-owym. Lecę i zobaczymy, co się wydarzy. Chciałam dotrzeć do miejsc ważnych dla mojej następnej książki. Porównać research i wyobraźnię z tym, co rzeczywiste. No i przekonać się, jaka ze mnie podróżniczka. Pomieszkać razem z lokalsami. Skosztować ich codzienności.

Ale z tego powodu straciłam wiele kasy, sporo czasu i nie dotarłam w kilka naprawdę fascynujących miejsc. (No bez prawa jazdy w Gruzji poruszać się trudno. Z prawem jazdy też. Gruzini jeżdżą nieco inaczej niż w Polsce…). Na początku miałam też dosyć skrajną sytuację w Kutaisi, która spowodowała sporo stresu, ale o tym może na jakimś spotkaniu autorskim… Dlatego teraz totalnie chcę wrócić, ale z biurem podróży, by móc odpocząć i pozwiedzać w dużo bezpieczniejszych warunkach. 

Bardzo kusząco wygląda bogata propozycja biura Itaka. Daje taką przewagę, że dotrzesz swobodnie w nawet najtrudniejsze miejsca. Batumi to może być początek Twojej przygody. A potem pod opieką wyspecjalizowanych kierowców terenowych znajdziesz się wysoko w górach na słynnej Drodze Wojennej, odkryjesz magiczną jaskinię Prometeusza i pomedytujesz z widokiem na Kazbeg. 

W mojej 16-dniowej wycieczce po Gruzji wydarzyło się naprawdę dużo. I tak, można o tym książkę napisać (niejedną, nad czym pracuję). Natomiast wiem, że to tylko wycinek wspaniałości, które proponuje ten zielony, fascynujący kraj. Wrócę po więcej, może nie jeden raz, może więcej. Ale wniosek mam taki, że zrobię to z profesjonalistami, bo dzięki wycieczce zorganizowanej mogę znacznie więcej i bardziej komfortowo niż w pojedynkę. 

Moje spanko w Batumi

Czy w Batumi jest bezpiecznie?

Zastanówmy się. Gdzie teraz na świecie jest bezpiecznie? 

Może w Nowej Zelandii. Względnie. 

Co to znaczy tak w ogóle: bezpiecznie? 

We własnym domu możesz się potknąć i rozwalić sobie nos. (Możesz to zrobić też na rowerze w Bieszczadach – znów: potwierdzone info). 

Gruzja nie jest łatwym krajem. Sytuacja polityczna jest bardzo trudna. Kraj jest bardzo podzielony, a wpływy rosyjskie poważne (w Polsce wszak również, niestety). Jeśli liczysz na to, że przyjedziesz do Gruzji a wszyscy tam zaczną Cię kochać tylko dlatego, że jesteś z Polski, to jesteś w błędzie. 

Ale turyści są głównym źródłem dochodów dla Gruzinów. To dzięki nim gospodarka żyje. Dlatego przyjezdni są traktowani (w większości) życzliwie i z troską. Jeśli chcesz wybrać się z biurem podróży, super. Sama tak zrobię, jak tylko zepnę budżet i obronię magisterkę. Jeśli chcesz wybrać się solo i jesteś kobietą, i ma to być Twój podróżniczy debiut, no to patrząc na moje doświadczenia… W Batumi będzie super, ale istnieje też duży potencjał przygód nie zawsze komfortowych. 

Na koniec zapraszam Cię do obejrzenia filmu z Batumi z przesłaniem dla twórców!  

A Ty? Byłeś/aś już w Gruzji czy dopiero się wybierasz? Daj znać w komentarzu!

Twoja

__________________________________

Ten blog jest dla Ciebie. Wszystkie treści tworzę, by dodać Ci wiatru w żaglach! Pomóż mi zdobyć i przekazać Ci jeszcze więcej ciekawej wiedzy i inspirujących opowieści: wesprzyj tę formę twórczości, stawiając mi kawę. Dobro wraca!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

100 cytatów o podróżach. Najpiękniejsze cytaty podróżnicze!

Camden Town – co warto zobaczyć?

Katarzyna Maniszewska — Podróżnik bez powodu!

Mamo, plecak spakowany, wychodzę! – rozmowa z Tomkiem Jakimiukiem z jaktodaleko.pl

Jestem autorką prozy współczesnej i tekstów z dziedziny szeroko rozumianego rozwoju osobistego. Literacko zadebiutowałam w 2015 r. powieścią pt. „Piromani”, poruszającą temat depresji młodzieńczej. Od 10 lat działam w branży marketingowej, a od 8 również w wydawniczej. Prowadzę warsztaty literackie stacjonarnie w Poznaniu oraz on-line, a ich uczestnicy odnoszą sukcesy pod szyldami renomowanych wydawnictw. Występuję publicznie, dzieląc się z odbiorcami doświadczeniem, promując czytelnictwo i motywując do twórczego oraz życiowego rozwoju. Praktykuję jogę, podróżuję (również po rubieżach własnego umysłu), wierzę w dobroważność. Kieruję się wartościami takimi jak siostrzeństwo, współczucie, egalitaryzm i uważność. Uważam, że edukacja i samopoznanie mają moc głębokich zmian.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Batumi — co zobaczyć? Czy w Batumi jest bezpiecznie?

by Emilia Nowak time to read: 12 min
0

Chcesz napisać książkę, która będzie się dobrze sprzedawać? Dołącz do Załogi Fabryki Dygresji!

Razem pokonujemy literackie sztormy. Niestraszna nam twórcza blokada czy góra lodowa w postaci nieuczciwego wydawcy. Jeżeli potrzebujesz motywacji oraz profesjonalnej wiedzy o pisaniu, wydawaniu i marketingu książki, która poprowadzi Cię prosto do wymarzonego celu, jesteś w dobrym miejscu! Zapraszam na pokład! 

 

Dziękuję za zapis, a teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową i potwierdź subskrypcję!