Krótkie zimowe dni, pełne mroku i zimna sprawiają, że masz ochotę zawinąć się w kulkę i przeleżeć pod kocem do wiosny? Zastanawiasz się, czy pozbywszy się koca, dalej będziesz sobą, czy może obrośniętą tłuszczem kulką nieszczęścia? Tak właśnie miałam co roku. Ale tym razem mówię zimnej, niedobrej zimie bye-bye. Zmieniam nastawienie do zimy i Ciebie również do tego zapraszam!

Moim celem tegorocznej zimy będzie:

  1. mieć więcej życia (zamiast metamorfozy w Bukę, która opija się winem albo coca-colą, oglądając jeden serial Netflixa za drugim),
  2. nie przytyć (schudłam od wakacji 6kg i nie zamierzam tego niszczyć z tak trywialnego powodu, że pora roku się zmieniła!),
  3. być dalej szczęśliwą (czasem, zwłaszcza w zimie, za mocno przejmuję się pierdółkami, i jak takie pierdółki się nawarstwią, to mam ochotę rozpędzić się i przywalić głową w ścianę).

Nie są to cele szczegółowe, ale czy samopoczucie i zdrowie można zamknąć w konwencji planowania SMART? Bez przesady.

Będzie dosyć ciężko, ponieważ trzeba pokonać wiele czynników.

Ciemność.

Bo to słońce reguluje sporo procesów w naszym organizmie. Promienie światła padają na receptory, które znajdują się w oku i przekształcają się w impulsy, trafiające do mózgu. Zimą mamy mniej impulsów, co oznacza, że nasz organizm faktycznie wolniej funkcjonuje. I wytwarza mniej hormonów, np. niezwykle ważnej serotoniny. Serotonina odpowiada bowiem nie tylko za ciśnienie krwi i temperaturę, ale i za… szczęście! Jej niedobór może prowadzić do stanów lękowych oraz depresji. Za to zimą mamy w sobie więcej melatoniny. To ona sprawia, że tak często chce nam się spać.

Zimno.

Wychodzenie z rana na przystanek i czekanie na autobus czy tramwaj może być prawdziwą mordęgą, gdy dookoła mróz. A jeśli trzeba jeszcze oskrobać ze szronu samochód, robi się już wyczyn na miarę pierwszego lotu w Kosmos. My, ssaki, nienawidzimy zimna. Traktujemy je jako zagrożenie. Z podziwem, lękiem oraz pukając się w głowę, patrzymy na alpinistów albo wyczynowców, próbujących zdobyć biegun południowy. Czy oni są normalni, że sami skazują się na tyle miesięcy przebywania w skrajnym zimnie?!

Nasza głowa.

Tak naprawdę to ona potrafi być naszym największym wrogiem. Kiedy coś jest nie tak z naszym myśleniem, bywa, że cierpi cały organizm. Niejednokrotnie stresy i lęki doprowadzały do chorób fizycznych. Czasem jednak wystarczy zmienić myślenie. Jeśli wytłumaczymy sobie, dlaczego nie powinniśmy dawać sobą pomiatać ciemności i zimnu, nasza głowa zwalczy wszelkie przeciwności.

Jak więc pokonać zimę?

Dbamy o zdrowe ciało!

To całkiem łatwe zadanie. To, co zwalcza nadmiar usypiającej melatoniny oraz powoduje zbawienny przyrost serotoniny, to jedna i ta sama czynność.

Sport!

40 minut dziennie spożytkowane na dowolną aktywność fizyczną to czyste zdrowie. Możesz pomachać ciężarkami, iść na basen, popedałować na rowerku stacjonarnym, poskakać w towarzystwie Chodakowskiej czy spocić się z moją ukochaną Mel-B. Polecam też prześwietny program ćwiczeniowy ze strony Tips For Woman Smukłe uda to się uda! By przyzwyczaić nasze ciało do zmiany temperatur, możemy się też ubrać i udać na długi spacer po dworze.

Bo, jak się okazuje, chłód wcale nie jest taki zły dla naszego organizmu. Zmiana temperatur pobudza krążenie krwi. Na zimnym powietrzu ruszamy się szybciej. Początkowo dlatego, że musimy, by nie zamarznąć, ale jeśli planujemy bardzo intensywny wysiłek, koniecznie wybierzmy ćwiczenia na dworze! (Po obligatoryjnej rozgrzewce). Zimno pozwala też schudnąć i wzmocnić odporność. A zabezpieczyć się można przed nim bardzo łatwo. Nie żyjemy już w erze kamienia łupanego, mamy kurtki, softshelle, swetry i buciory. A po powrocie do domu – ciepłą herbatę.

No właśnie, kiedy jest zimno, nasz organizm potrzebuje więcej elektrolitów. Dostarczajmy ich pod postacią nieco ogrzanej wody, ciepłych herbat i naparów z ziół. To na pewno wpłynie korzystnie na nasze samopoczucie.

No właśnie, bo w zdrowym ciele, zdrowych duch.

Dbamy o naszą psychikę!

Zdrowie psychiczne – czysta, mądra głowa – jest esencją zdrowego organizmu. Dlatego jeśli masz jakieś niezałatwione sprawy, które zaśmiecają Twoją głowę, spisz je na liście i postaraj się je w najbliższym czasie odhaczyć. Jeśli wokół Ciebie są ludzie, za którymi nie przepadasz, pomyśl, co zrobić, by nie musieć z nimi przebywać. Jeśli wokół Ciebie dużo jest przedmiotów, z których nie korzystasz, pozbądź się ich. To trzy porady, które mogę Ci dać na start. Od kiedy wprowadziłam je w tym roku w życie, jestem po prostu szczęśliwa.

Ale zbliża się zima.

I dlatego trzeba nauczyć się cieszyć także doraźnie. Zachwycać się drobiazgami, które mamy w pobliżu. Doceniać piękno relacji. I robić dużo dla siebie! Niekoniecznie poprzez kupowanie milutkich rzeczy (dlatego nie przepadam za hygge), ale poprzez rozwój i aktywność. Dlatego zapraszam do obserwowania mojego konta na Instagramie @emiliateofila. Codziennie, aż do wiosny, będę tam wrzucać wskazówki/zadania na to, co zrobić lub nad czym pomyśleć danego dnia, by poczuć się troszkę lepiej. Możesz też zaobserwować hasztag #zielonazima i przyłączyć się do akcji, wrzucając zdjęcia i opisy z podejmowanych przez Ciebie czynności! Jeden dzień, jeden post. Ja wrzucam je o wpół do siódmej rano, więc masz cały dzień na przeanalizowanie sprawy.

To co? Dołączasz?

Napisz koniecznie, jakie są Twoje sposoby na walkę z zimą i co robisz, by miała odcień zieleni!

Tymczasem widzimy się na Insta!

Udanego tygodnia!

Twoja

3 zdania, które mogły mnie sprowadzić na dno, ale stało się inaczej

Błędy poznawcze, czyli jak szybko doprowadzić się do szaleństwa. Uwaga, ciężki wpis!

Międzynarodowy Dzień Blogera 2018 – moja historia