Jeśli napisałabym, że mój listopad był czasem, który spożytkowałam w idealny sposób, byłabym tak daleka od prawdy, jak Apollo 13 od powodzenia misji. Czyli nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale jestem żywa, a i dobry film można o tym nakręcić.

Zaczęło się od problemu, który dotyczył nas wszystkich. Zrobiło się zimno i ciemno. Nie powinno to być dla żadnego absolwenta szkoły podstawowej chyba żadnym zaskoczeniem. Mamy pory roku. Zmieniają się. Po lecie przychodzi jesień, a później zima. Ale mój mózg działa inaczej. Jeszcze w zeszłym roku rozróżniał tylko dwie pory roku. Słuszną (czyli drugą połowę wiosny oraz lato) oraz niegodną (czyli wszystkie miesiące, kiedy dzień jest krótki, a wokół wszechogarniający ziąb). Na początku tego miesiąca usiadłam więc na podłodze. Moja psychika balansowała na granicy przepaści. W dole było piekło nieproduktywności, złości na cały świat, że Polska nie leży bliżej Równika oraz stanów depresyjnych. Przeanalizowawszy to, na co nie mam wpływu oraz to, na co mam wpływ, i to ogromny, czyli własną psychikę, stwierdziłam: wali mnie to. Wali mnie ta zima, serio. Ja sobie ją zrobię w tym roku po swojemu.

Powołałam zatem specjalny program ZZ, czyli Zielona Zima, dzięki któremu każdy dzień będzie zdrowy i aktywny!

Aż do początku marca zamierzam dodawać na Instagramie jeden post z zadaniem. Dla siebie albo dla innych. Coby się wyrwać z marazmu, zadbać o zdrowie psychiczne i fizyczne, a także o relacje z innymi ludźmi i własny rozwój. Jeśli chcecie pokazać, jak Wy dbacie o siebie zimą albo pokazać, w jaki sposób realizujecie dzisiejsze zadanie, użyjcie proszę hasztagu #zielonazima i najlepiej oznaczcie mnie na poście (@emiliateofila). Posty staram się dodawać maksymalnie o wpół do siódmej rano, by był cały dzień na wykonanie tego jednego, tajemniczego, zielonego zadania. Tym razem się nie dam tej pioruńskiej porze roku i Wam też na to nie pozwalam!

Ciekawostka: w tym miesiącu po raz pierwszy nie doświadczyłam ani jednego, choćby minutowego bólu głowy. Czy to wizyta u dentystki czy rezygnacja z jedzenia mięsa?

7 wniosków na temat jedzenia. To dzięki nim schudłam!

Ciekawostka nr 2: mój ukochany chyba też jest zdania, że zima w Polsce nie jest zbyt apetyczna, więc ogarnął dwa wypady zagranicę w styczniu oraz na przełomie lutego i marca. Obserwujcie rozwój akcji. Być może nasze przygody będą równie szalone co te w Londynie.

Londyńska eskapada, cz. 2: girlpower, balety na chacie u sułtana i Dawid Podsiadło

#10do100

Mniej więcej na początku tego roku, poznałam pewną wyjątkową osobę o przepięknym imieniu: Emilia. Emi jest pomysłodawczynią oraz wykonawczynią niezwykłego projektu z rodzaju human being. Postanowiła zadać tych samych dziesięć, a w zasadzie jedenaście pytań (od prozaicznych po głęboko egzystencjonalne) najróżniejszym osobom. Wśród nich są znani z tv celebryci, wybitne pisarki, wyczynowcy, podróżniczki, duchowni, bezdomni, lekarze, naukowcy… Ci, których możesz spotkać na pierwszych stronach gazet oraz ci, którzy mijają Cię na ulicy w Twoim sąsiedztwie. Książka przypomina złote myśli, zeszyty, którymi wymienialiśmy się niegdyś w szkole, czasem odpowiedzi zaklejało się pocztówką i wkładało do specjalnie powstałej w ten sposób koperty… Pamiętacie?

Ilustracje do tego projektu wykonał sam Noriaki. Poznaniak, twórca Pana Peryskopa (Watchera), streetartowiec, człowiek kultury 2018. Jego sztuka podbija już cały świat! Pan Peryskop mruga zawadiacko jednym okiem nie tylko w Poznaniu, ale i Londynie czy Tokio. Ilustracje do książki Noriakiego to dzieła, które można interpretować w zestawieniu z odpowiedziami przepytywanych oraz indywidualnie.

Tak czy siak, zabawa socjo-psycho-artystyczna z 10 zwykłymi pytaniami do 100 niezwykłych ludzi: GWARANTOWANA.

A ja za chwilę przekazuję pliki książki do druku. Tak się bowiem szczęśliwie złożyło, że ja uwierzyłam w moc Emilii i jej projektu, a ona w moją i mojej Fabryki. W składzie książki oraz dostosowaniu projektu okładki Noriakiego, pomógł mi niezwykle zdolny Marcin Dolata, z którym współpracujemy już od końca 2014 roku. (Naszym pierwszym wspólnym projektem byli rzecz jasna Piromani).

Bardzo się cieszę, że jeszcze w 2018 roku będę trzymać książkę z nr ISBN i logotypem wydawnictwa Fabryka Dygresji. Dziękuję Ci, Emilio, za taki wspaniały prezent.

A Was zapraszamy do polubienia Facebooka projektu #10do100, by być na bieżąco ze wszystkimi newsami. Jesteście w ogóle ciekawi, co się dalej będzie działo?

Praca popłaca. Ale tylko praca z głową i… nad głową

Zapieprzanie jak dziki dzik, nawet po godzinach, nie jest mądrze spożytkowanym czasem, jeśli zaburzamy równowagę między pracą a życiem osobistym. Osobiście wolę zrobić mniej, a lepiej. Spokojniej, z namysłem, perfekcyjnie. I dlatego osoby, które się do mnie zgłaszają, nie są witane pełnym dystansu dzień dobry. Przede wszystkim trafiacie do mnie… Wy. Osoby, które czytają mojego bloga i wiedzą o mnie pewnie dużo więcej, niż mogę być tego świadoma. Wy kochacie pisanie i ja kocham pisanie. Jesteśmy w jednym klubie, dlatego nie paniujemy sobie. Jesteśmy swoimi partnerami. Dbamy o to, by każda strona była zadowolona.

Kiedy ogarnęła mnie na początku miesiąca twórcza niemoc, napisałam wprost Emi, że ręce mi opadają, jestem przybita i na kilka dni zawiesiłam prace nad projektem. Prosto z mostu. Jej wiadomość była tak budująca i ciepła, że natychmiast po jej odczytaniu znów wrócił do mnie power. Blokada zniknęła, jakby nigdy jej nie było. Kiedy z kolei inna autorka poprosiła mnie o załatwienie jakiejś rzeczy z dnia na dzień, powiedziałam wprost: nie ma mowy. Nie rzucę wszystkich innych, by zajmować się twoim przypadkiem, jesteś dla mnie tak samo ważna jak wszyscy inni, z którymi współpracuję. Jasny komunikat i kolejna czysta sprawa.

Od Was też dostałam pewien jasny komunikat, za który Wam bardzo dziękuję. Wyobraźcie sobie, że daliście mi 9K odsłon w tym miesiącu. Wiem, że dla niektórych to śmieszna liczba, bo tyle wejść mają dziennie, ale… dla mnie ten skok statystyk to jest bardzo miła wiadomość. Nic tak nie raduje autora jak świadomość bycia czytanym. To mobilizuje mnie do tworzenia dla Was coraz to bardziej wartościowych treści.

To dzięki Wam ten rok jest jednym z najlepszych w moim życiu.

Do przeczytania w grudniu!

Wasza

Jesienią ciężko mi się pozbierać. Rusza akcja-motywacja Zielona Zima!

Londyńska eskapada, cz. I: fuck-up z Big Benem i penis na czole (ale na szczęście nie moim)

O trzech kobietach, które sprawiły, że przestałam się bać. To dzięki nim otworzyłam firmę!