Oczywiście nie chodzi o rzeczy materialne. Nowy, większy telewizor czy smartfon nie mają cudownej mocy uszczęśliwiania ludzkości. Cieszą raptem kilka chwil tą część nas, która jest słaba i próżna. Nie mam też na myśli ezoterycznych artefaktów, kolorowych kamieni czy bransoletek, które nosi się pod pachą przez trzy pełnie, by zaczęły działać. Jedyne, co możemy zmienić, to rzeczy w nas samych.

Tak, to siebie możemy niejako ulepszyć, a w związku z tym i świat dookoła. Znacie zasadę mówiącą, że jesteśmy sumą pięciu osób, z którymi najczęściej się kontaktujemy? Skoro ludzie ci działają na nas, tak samo my możemy oddziaływać na nich. Nie dlatego jednak warto nieustannie się uczyć i rozwijać.

A, właśnie. Czasem spotykam na swojej drodze osoby, które są najlepsze. A przynajmniej za takie się mają. Znacie te typy? Lubią powtarzać nam: źle mówisz. Albo: źle robisz, ja bym zrobiła tak i tak… Słuchaj się mnie, ja mam zawsze rację! Pamiętam, jak mnie irytowało, gdy miałam styczność z takim patrzeniem na świat. Teraz wzruszam tylko ramionami i skupiam się na robieniu swojego. Człowiek może się nieustannie rozwijać. To, że ktoś już w życiu doświadczył wszystkiego i jest najmądrzejszy, nie jest prawdą.

Poniżej zatem przedstawiam Wam wskazówki, które wdrożyłam do swojego postępowania w 2018 roku. Przyznam, że dzięki nim stresuję się o wiele mniej. Jestem zdrowsza i pogodniejsza, no i więcej mi się chce. Niby nic, a jednak podziałało.

1. Przestań nazywać ludzi debilami.

Osoba, która wyzywa innych ludzi od idiotów, sama wystawia na swój temat piękną opinię.

Wszyscy należymy do tego samego gatunku. Każdy z nas ma swoje talenty i ułomności.

Nie chciałabym usłyszeć za swoimi plecami, że jestem retardem, bo coś zepsułam albo nie załapałam żartu. Dlatego też nikogo w ten sposób nie nazywam.

Niby dlaczego osoba, która mnie denerwuje, miałaby być kretynem, a ja nie? Przecież chyba właśnie jest odwrotnie, skoro zachowanie tej osoby potrafi wytrącić mnie z równowagi.

Zyskujesz: zdecydowanie większy szacunek do samego siebie oraz u ludzi dookoła. Zdziwiłbyś się, jak wiele osób zwraca na takie rzeczy uwagę i jak bardzo nie chcą znaleźć się obok Ciebie w obawie, że powiedzą coś nie tak, a ty zwyzywasz ich od nieudaczników. Lub inny, mało kreatywny sposób.

2. Zrób listę 10 książek, które chcesz przeczytać w przyszłym roku.

Mniej znaczy więcej!

Kiedyś robiłam niesamowicie rozwlekłe listy na lubimyczytac.pl albo karteczkach, które nieustannie gubiłam. W efekcie albo sięgałam po to, co miałam pod ręką, a było średnio interesujące, albo w ogóle nie czytałam, bo nie wiedziałam, jaki tytuł wybrać.

Zawężając listę czytelniczą do 10 najbardziej intrygujących nas tytułów, wybór jest o wiele łatwiejszy, a misja zdecydowanie bardziej wykonalna. A że czytać trzeba, i że czytanie jest super, możecie przekonać się z wielu źródeł, np. z króciutkiego filmiku Andrzeja Tucholskiego.

Zyskujesz: broń w walce z nudą. Gdy tylko Cię dopadnie, Ty idziesz do biblioteki, namierzasz swój cel i zanurzasz się w czytelniczym świecie. Zwiększasz zasób słów, poznajesz nowe miejsca, rozwijasz wyobraźnię.

3. Przepraszaj (z umiarem)!

Wszyscy bez wyjątku mamy gorsze dni. Każdemu czasem wymsknie się niemiłe słowo. Bo mamy nietęgi humor, bo ktoś nas sprowokował, bo… Przyczyna jest nieważna. Chlapnąłeś coś, stało się. I ta druga osoba poczuła się skrzywdzona. Nawet, jeśli nieprawidłowo zinterpretowała nasze intencje, bo przecież chcieliśmy dobrze. To wszystko jest nieistotne, bo wydarzyło się w przeszłości. Teraz wyciągasz lekcję z danej sytuacji i mówisz: przepraszam. To słowo naprawdę ma magiczną moc! Ludzie w dzisiejszych czasach wstydzą przyznać się do błędu. Myślą, że w ten sposób pokażą swoją słabość. Ale właśnie prawdziwa moc tkwi w tym, że pokazujemy, iż zrozumieliśmy nasze zachowanie.

Zyskujesz: poprawę relacji i własnego samopoczucia. Część ludzi pragnie tylko tego, byś przeprosił. To słowo wynagradza im już wszystkie krzywdy.

4. Mów dziękuję i proszę.

To, że ktoś Ci pomógł, to mały, codzienny cud. Zrobił Ci kanapki na uczelnię albo do pracy, porozmawiał z Tobą, podwiózł do centrum handlowego… Nie zrobił tego, bo to Ci się należy, tylko dlatego, że mógł i chciał. Tę dobrą wolę powinniśmy docenić poprzez podziękowanie. Jeśli chcesz brać, naucz się dziękować.

Proszenie to inna ważna umiejętność. Często zamykamy się w sobie, zapadamy do wnętrza, uważając, że nikt nam nie pomoże, bo nie ma w tym żadnego interesu. Więc nawet nie prosimy. Ale prawda jest taka, że kto nie prosi, ten nie otrzymuje. Jeśli potrzebujesz pomocy, powiedz o tym. Powiedz: proszę. Zobaczysz, jak bardzo zmieni się Twoja rzeczywistość. Stanie się o wiele łatwiejsza.

Zyskujesz: ciepło drugiego człowieka, zadowolny uśmiech na jego twarzy, mniejsze poczucie osamotnienia, prostszą i sympatyczniejszą codzienność.

5. Uwierz, że ból jest sensowny.

Trochę mi zajęło, by to zrozumieć. Ćwierć wieku, rzekłabym. Ale dobrze, że doszło to do mnie przed trzydziestką, lepiej późno niż wcale.

Jeśli boli, to znaczy, że żyjemy, ale że coś jest nie tak i trzeba natychmiast to zmienić.

Odnalezienie sensu w bólu jest naprawdę trudnym zadaniem. Ten duchowy łączy się każdorazowo z bólem fizycznym. Jeden wynika z drugiego. Przykłady?

Znam osobę, która często robiła sobie krzywdę. Potrafiła poślizgnąć się na suchym chodniku i rozbić kolano. Wystarczyła jedna szklanka na stole, a ta osoba zawsze musiała ją strącić. Rozbite szkło ją kaleczyło. Nawet futryna była niebezpieczeństwem, bo mimo szczupłej sylwetki, mój znajomy często nie mieścił się w przejściu! Często mówi się o takich osobach, że to niedorajdy albo fajtłapy. Ale prawda jest taka, że to stan ich umysłu i duszy jest chaotyczny, więc zamęt dotyka ich też w świecie materialnym.

Okazało się, że mój znajomy, od kiedy zaczął pracować nad swoim wnętrzem, odzyskał panowanie nad własnym ciałem. Po wizycie u psychoterapeuty, zmianie diety i przeczytaniu kilku książek, zmienił się tak, że teraz nikt nie nazwałby go ciamajdą.

Zyskujesz: życie. Serio, wygrywasz życie, gdy to sobie uświadomisz.

6. Daj sobie czas!

Nie da się przyspieszyć niektórych procesów, a powyższe akapity są tego najlepszym przykładem. Spokojnie. Zaczynają pojawiać się na świecie fizycy, którzy uważają, że czas to tylko złudzenie optyczne, więc nie musisz się aż tak przejmować tykającym zegarkiem. Nie musisz robić wszystkiego naraz. Wybierz jedną czynność, którą zajmujesz się w danym momencie, a dopiero potem kolejną. Jeśli nie masz ochoty czegoś robić, to tego po prostu nie rób. Poproś kogoś, by zrobił to za Ciebie. Najwidoczniej w ten sposób Twój umysł sygnalizuje, że nie powinieneś się za to zabierać!

Zyskujesz: obniżony poziom stresu, spokojny sen.

7. Swoje racje i przekonania udowadniaj własnym zachowaniem, a nie agresywną dyskusją.

Dobrze mieć argumenty, którymi posłużymy się, gdy ktoś nas zapyta, w co wierzymy, dlaczego wyznajemy takie a nie inne zasady, czemu lubimy to a nie tamto. Kiedy jednak ktoś ma inne poglądy czy upodobania, nie narzucajmy mu na siłę naszych. Skutek będzie odwrotny, tylko jeszcze bardziej zniechęcimy do siebie taką osobę.

Znajoma opowiadała mi kiedyś o szalonej wegetariance, która zabraniała chłopakowi chodzić na grilla do znajomych, bo podejrzewała go o jedzenie mięsa. W ten sposób osiągnęła… śmieszność. Wskórała tylko tyle, że przez jej agresywne zachowanie, pozbawione zaufania, jej chłopak stracił znajomych.

Niezależnie od tego, czy wierzysz w Boga, czy jesteś ateistą, wiesz na pewno, że każdy człowiek ma wolną wolę. I jakakolwiek próba jej ograniczenia może skończyć się prawdziwą erupcją. Jeśli naprawdę chcesz kogoś do czegoś przekonać (choć najpierw powinieneś zastanowić się dobrze, czemu Ci na tym zależy), daj przykład.

Mówisz, że ćwiczenia są świetne? To zamiast o tym mówić, idź do siłowni. Kiedy Twoja figura się zmieni, ludzie sami zaczną do Ciebie przychodzić i pytać, co zrobić, by wyglądać tak samo. Ale uważaj. Ktoś, kogo to po prostu nie kręci, nie zacznie się tym zajmować. I nic tego nie zmieni. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym lepiej dla Ciebie.

Zyskujesz: milsze rozmowy przy świątecznym, rodzinnym stole.

8. Wyłączaj smartfona.

Dwa dni temu telefon wpadł mi do kibla. Aktualnie leży na grzejniku w kąpieli ryżowej.

Czy jestem z tego powodu załamana? Absolutnie nie.

Co prawda spadają mi obserwujący na Instagramie, ale skoro przyszli tylko na chwilę, i tak by sobie poszli. Mam więcej czasu na czytanie, łatwiej mi się skupić, słyszę, co ludzie do mnie mówią i jestem odcięta od wszystkich niepotrzebnych informacji, które ktoś chce mi wepchnąć. Teraz ja wybieram, co mnie interesuje i szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Zyskujesz: czas i święty spokój.

9. Radź tylko, gdy ktoś Cię o to prosi.

Inaczej nie posłucha.

Być może część z Was, podobnie jak ja, specjalnie wychodziło zimą z domu bez czapki, by utrzeć matce nosa?

Troszkę bardzo łatwo pomylić z autorytatywnością. Kiedy dajesz komuś radę, to czy chcesz dla niego dobrze, czy pragniesz tylko tego, by zrobił to, co powiedziałeś?

Zamiast wyskakiwać z radami niczym Filip z konopi, wysłuchaj tego, kto chce się wygadać. Potrzymaj za rękę tego, kto potrzebuje ciepła. A jeśli ktoś wrzuci Ci na klatę: powiedz, co mam robić, bo nie mam już pomysłu, wkrocz do akcji. Ale nie wściekaj się, gdy ta osoba i tak nie posłucha.

Wszyscy jesteśmy po prostu tylko ludźmi.

Zyskujesz: rzadsze problemy z gardłem. Zdziwiony? A nie zauważyłeś, że osoby, które głównie gadają, zamiast słuchać, cierpią częściej na chrypkę i ból gardła?

10. Zmęcz się fizycznie.

W naszej głowie pojawiają się różne myśli. Miłe, szkodliwe, pomyślne, zatrute przez jakieś wydarzenia z przeszłości. Wysiłek fizyczny sprawia, że skupiamy się tylko na teraźniejszości i nasz nastrój nie jest już tak podatny na zachwianie z powodu niepotrzebnych rozkminek. Bo trzeba wrzucić piłkę do kosza. Bo trzeba zrobić jeszcze dwie pompki. Cel jest w zasięgu ręki, a my jesteśmy tu i teraz.

A po takim wysiłku stajemy się silniejsi nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Uczymy się dyscypliny, a nasz organizm wytwarza dopaminę i endorfinę. Hormony te są niezbędne do walki z depresją, bo ich niedobór może powodować nawet myśli samobójcze.

Na świecie jest tyle niesamowitych dziedzin sportowych, że na pewno znajdziesz coś dla siebie! Wspinaczka, bieganie, siatkówka, hokej a może basen? Cokolwiek, co przypadnie Ci do gustu!

Zyskujesz: atrakcyjność, radość, satysfakcję, dobrą kondycję (fizyczną i umysłową).

Jak myślisz? Będzie łatwo czy ciężko?

Powiem Ci szczerze, że nie zawsze udaje mi się pamiętać o tych wszystkich punktach. Gdyby nie to, że smartfon wylądował w czeluściach toalety, pewnie teraz bym na nim wisiała. Moim ulubionym ostatnio sportem jest bieganie, ale nie udaje mi się codziennie przebiec planowanych 5km. A to ludzie na wiosce palą w piecach i śmierdzi jak oddech szatana, a to pada i robi się błocko… Ale wciąż się staram. Nawet, jak coś nie wyjdzie, nie przestaję nad sobą pracować.

Życzę Ci bardzo tego na Boże Narodzenie oraz w każdym dniu. Każdego roku.

Pracuj nad sobą, a zobaczysz, że świat wokół Ciebie się zmienia.

Polecam gorąco!

Twoja

Literackie rozliczenie z rokiem 2018. Co wygrałam, oprócz życia, no i co z Hotelem

7 wniosków na temat jedzenia. To dzięki nim schudłam!

Przestań udawać. Przecież wcale nie chcesz być szczęśliwa! O mentalności ofiary