Pierwszy lot samolotem i podróż zagranicę, otworzenie własnego biznesu, skończenie drugiej powieści, przejście na wegetarianizm, najwyższe statystyki Fabryki Dygresji w historii… I jeszcze więcej! Działo się. W tym roku znów mam za co dziękować. Sporo zmieniło się wokół mnie, ale w moim wnętrzu jeszcze więcej. Zapraszam na podsumowanie 2018 i delikatny zarys tego, co planuję (również z Wami) osiągnąć w Nowym Roku 2019!

Jeśli potrzebujecie kontekstu, by mieć w czym osadzić moje dygresje, zapraszam na podsumowanie poprzednich lat na blogu. Niedługo te najwcześniejsze znikną, więc macie ostatnią szansę, żeby zobaczyć, jak dorastałam.

20122013201420152016, 2017.

Początek tego roku był złym okresem w moim życiu. Czułam, że zaczyna mi odbijać od nadmiaru obowiązków, z przemęczenia i bezsilności. Miałam na głowie pracę w wydawnictwie, pisanie bloga i pragnienie wskrzeszenia mojej kariery literackiej. Zaspokajanie potrzeb fizjologicznych też zawsze spoko. No i życie prywatne. Jak normalnie porozmawiać z ludźmi, kiedy w głowie masz tylko stres? Wiedziałam, że jeśli szybko czegoś nie wymyślę, rozchoruję się.

I choć już prawie rezygnowałam z prowadzenia mojej kochanej Fabryki Dygresji, przypomniałam sobie słowa zasłyszane na Blog Conference Poznań. Że siódmy rok prowadzenia bloga to prawdziwy przełom. Postawiłam więc wszystko na jedną kartę. Złożyłam wypowiedzenie, w marcu pożegnałam się z pracą, po miesiącu bezrobocia założyłam działalność, skupiłam się na pisaniu i odpoczynku, a firma… gdybym napisała, że rozwinęła się praktycznie sama, nie byłabym uczciwa.

Pomogło mi duże doświadczenie zdobyte dzięki pracy w wydawnictwie. Przede wszystkim jednak… To Wy sprawiliście, że Fabryka Dygresji stała się wreszcie prawdziwym zakładem produkującym talenty! Grupa Kobiety piszą pęka w szwach, statystyki na blogu w listopadzie sięgnęły 9K, zaś w 2019 roku pod szyldem Fabryki ukażą się dwie książki wspaniałych autorek!

Do tej pory nie mogę się nadziwić.

Jestem przepełniona wdzięcznością, radością i pragnieniem rozwoju. Dla Was, by jeszcze lepiej Was wspierać, ułatwiać debiut, zapewniać coraz szerszą dystrybucję i promocję Waszych książek… Bez Was i osób, które mi pomagają (graficznie i w zakresie DTP nieoceniony Marcin, kreatywnie Nika, technicznie i wszechstronnie Justyna oraz wiele innych), nie byłoby tego miejsca. Gdzieś, kiedyś przyszło do mojej głowy, ale to Wy sprawiliście, że zaczęło kształtować się w rzeczywistości.

Dziękuję Wam. Pomogliście odzyskać mi zdrowe, zrównoważone życie.

Choć, kto mnie zna, ten wie, że bez szaleństw i tak nie mogło się obyć…

Dzięki mojej miłości oraz ekipie udało mi się pierwszy raz polecieć do Londynu. Impreza u sułtana była zdecydowanie jednym z ciekawszych wydarzeń tego roku, ale podróże po Polsce również były bardzo przyjemne. Hulańce na gdyńskich Kolosach, kilka wypoczynków nad jeziorami (w tym najdłuższy nad Narie), zwiedzanie Malborka i Kruszwicy, kolejny wypad w góry z obozem wędrownym, tym razem w Beskidy (troszkę mordęga, ale jaka przyjemna!)…

Szczerze mówiąc, chyba nie jestem już w stanie tego zliczyć, a styczeń 2019 zaczynamy od lotu do Manchesteru i Malagi…

Pod koniec lutego i na początku marca odbędzie się zaś moja najdalsza jak do tej pory podróż. Nie chcę póki co mówić, by nie zapeszyć, ale takie widoki spotyka się tylko w jednym miejscu na Ziemi.

No ale gdzie te paskudne momenty? Przecież nie może być idealnie!

24 kwietnia poszłam z przyjacielem na spacer. Dłuższy niż zwykle. To miało być 26 kilometrów na moje 26. urodziny. Droga przez pola i lasy miała być moim prezentem, tak chciałam, i tak się stało, ale koniec końców zyskałam dużo więcej.

W trakcie spaceru chwyciła mnie kontuzja. Noga odmówiła posłuszeństwa, musiałam zatem niedługo później udać się do lekarza. Okazało się, że moje wyniki są, delikatnie mówiąc, nietęgie.

Wystraszyłam się.

Diagnozy dotyczące mojego stanu zmieniały się jak w kalejdoskopie. W pewnym momencie przyszła myśl: Emilka, miałaś dobre życie. Spełniłaś się artystycznie, zawodowo, nieraz kochałaś, byłaś i jesteś kochaną. Niczego nie żałujesz, niczego już się nie wstydzisz. Jesteś wolna.

Nie wiem, może właśnie wtedy coś zaczęło się we mnie zmieniać, jakbym się obudziła z bardzo długiego snu. Zrozumiałam, że bliżej mi już do trzydziestki niż dwudziestki. Że jeśli teraz nie zadbam o własne zdrowie, to kiedy?

Obecnie zdrowie mi dopisuje i tak naprawdę nie wiem, czy kiedykolwiek było w tym aspekcie lepiej. Ale samo się nie zrobiło.

Zaczęłam biegać. Też do końca nie wiem, jak to się stało, po prostu pewnego razu stwierdziłam, że dobrze jest sobie przebiec dziesięć kilometrów. To mi daje szczęście. Przełamałam lęk przed dentystą i porzuciłam alkohol. Potem nagle przeszłam na wegetarianizm. Zamiast pożywienia zaczęłam widzieć ciała zamordowanych zwierząt.

Nie mam już migren. Ani nadwagi.

Ale wiem, że to nie jest moja zasługa.

Radzę sobie. Co to znaczy?

No bo wiecie, mogłabym podejść do kwietniowej sytuacji inaczej, tak jak kiedyś. Położyłabym się z tą bolącą nogą do łóżka, płakała, jaki to cały świat jest zły i niesprawiedliwy, oj, jak boli, no i może dopiero, gdy zostałby mi z niej kikut, coś bym zrobiła. Na przykład przewróciła się na drugi bok. Mogłabym rozkminiać bez końca, w jak beznadziejnej sytuacji jestem. Finansowo totalne bagno, zdrowie mi się sypie, co chwila od lekarza do lekarza, więc jak tu na siebie zarobić, a tu jeszcze prywatnie trzeba bulić za wizytę… Ludzie mnie nie rozumieją, nikt się mną nie przejmuje, będzie tylko gorzej, lepiej z tym skończyć.

Tak by pewnie było. W 2013. Ale jednak człowiek się uczy troszkę na błędach.

Dałam sobie czas. Opracowałam plan. Zaczęłam go spokojnie, konsekwentnie realizować.

Wiedziałam, że jeśli chcę sobie poradzić, to sobie poradzę.

I tak się stało.

To jakie plany i życzenia na Nowy Rok 2019?

Po siedmiu latach od postanowienia, że schudnę, wreszcie mi się udało. W takim tempie może za cztery lata uda mi się rzucić wreszcie papierosy? Modlę się o to. Osobiście chciałabym jeszcze ukończyć jakiś oficjalny bieg na 10 km. I chyba tyle, w takim bardziej materialnym wymiarze.

Postanowienia w zakresie rozwoju literackiego zawarłam już tu, a jeśli chodzi o Fabrykę, to dołożę wszelkich starań, by pomóc Wam jak najlepiej tylko potrafię. Wy pomogliście mi w tym roku, w przyszłym Wam się odwdzięczę. Myślę o nowych usługach i produktach, które będą wisienką na torcie moich dotychczasowych działań. Przede mną naprawdę sporo pracy. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać równowagę między firmą, życiem osobistym i własną twórczością literacką.

Chciałabym zmienić świadomość piszących, wiecie? Żeby zrozumieli, że pisanie jest fantastycznym hobby, ale publikowanie może odbyć się dopiero w momencie, kiedy chcemy coś ważnego przekazać, podarować innym ludziom. Wiedzę? Ciekawość świata? Niewybredną rozrywkę? Pozytywną energię? Chwilę refleksji? Ciekawą, inspirującą historię? Cokolwiek, byle jedynym celem nie stało się podbudowanie ego.

Pragnę też z większą dozą spokoju podchodzić do błędów, które sama popełniam i szybciej na nie reagować, by móc je poprawić. Z pokorą przyjmować kolejne sukcesy i widzieć własne porażki, by wyciągać z nich naukę. Być wyrozumiałą i rozwijać współczucie. Pomagać bliskim i nieznajomym. Nie gromadzić rzeczy, a wspomnienia. Nieść wsparcie.

medytacja Emilia Teofila Nowak Mateusz Zimny fotografia

fot. Mateusz Zimny (znajdź na Insta: @ziemny)

I częściej przepraszać.

Wam zatem życzę tego, żebyście nauczyli się o siebie dbać. To znaczy ograniczać przebywanie wśród miejsc lub ludzi, którzy sprawiają, że źle się czujecie. Żebyście uwierzyli, że jeśli się chce, to da się, tylko trzeba obmyślić plan i się go trzymać. Byście prosili o pomoc, gdy jej potrzebujecie, bo to nic nie kosztuje, a można tylko zyskać. Byście mogli się rozwijać i po prostu tego chcieli. Jedzcie zdrowo, ruszajcie się, działajcie. Nie poddawajcie się, gdy wyrządzicie komuś krzywdę, tylko naprawcie swój błąd. A jeśli ktoś Was krzywdzi, weźcie głęboki oddech i następnym razem się nie dajcie. Ucieknijcie albo sprawcie, żeby słowa lub czyny tej osoby Was nie dotknęły. Nie róbcie na złość, bo przez swoje postępowanie, Wasz winowajca ukręcił już na siebie solidnego bata.

Dziękuję za ten rok.

Powodzenia w 2019, Kochani!

Wasza

W moim życiu nic się nie dzieje – 3 powody, dlaczego i 3 wskazówki, jak to naprawić

Mateusz Zimny – człowiek, który fotografią potrafi przesunąć horyzont

Nie jestem matką i nie chcę być, dopóki istnieje Instagram