-
Garść myśli o koronawirusie
Być pisarką w czasach zarazy? Nic prostszego. Właściwie wygląda na to, że koronawirus to raj dla takich, jak ja: odludków i domatorek. I jak tu się nie cieszyć z epidemii? Może tak, że…
-
Dwie Emilie i Noriaki, eksplodujące statystyki i odmienne stany świadomości, czyli listopad!
Jeśli napisałabym, że mój listopad był czasem, który spożytkowałam w idealny sposób, byłabym tak daleka od prawdy, jak Apollo 13 od powodzenia misji. Czyli nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale jestem żywa,…
-
Lipiec, czyli śpiewający karzeł, klaustrofobia i balety u sułtana w Londynie
Płonę! Pot ścieka ze mnie kroplami wielkimi jak ziarna grochu. Temperatura w Poznaniu daleka jest od poezji. 33 stopnie w cieniu to dramat (tudzież patologia), ale i tak czuję się rewelacyjnie! Bo działo…
-
Fabryka życia #11 – Nie ufaj śmierci. Wieczny odpoczynek to tylko wakacje*
Kiedy myślę o ostatnich trzydziestu dniach, mam ochotę zwymiotować. Ze wstrętu do samej siebie. Już tłumaczę, dlaczego. Przeprowadziłam się z poznańskiego mieszkania do Paproci, przeuroczej wioseczki w pobliżu Nowego Tomyśla. Po zapłaceniu właścicielowi…
-
Fabryka życia #4 – Owady są stworzeniami bezsercowymi, mają jedynie…
… narząd tętniący, który pełni rolę serca. Też chciałabym nie mieć serca. Gdy bije za szybko, bardzo się męczę. Zaczyna brakować mi tchu. Co więcej, serce myśli i pamięta. Widziałam kiedyś film dokumentalny…
-
Aurea mediocritas
czyli czym jest złoty środek i dlaczego ssie, a także o moim współlokatorze, Dżesice i wspaniałemu Kubie, któremu dedykuję ten wpis. Josh Felise Mój współlokator często powtarza różne sentencje. W ogóle, często się…
-
Kupa zła vol. 3
Red, Alexander Mitu Jestem niedokończonym papierosem Zuzanny, który rzuca beztrosko na ziemię i przydusza wysokim obcasem, nie mając zielonego pojęcia, że to jej ostatni. I nigdy niewysłanym listem do Japonii. Widzę się w głęboko…
-
Kupa zła vol. 2
Próbując przeskoczyć nad fragmentem zasranego przez skrzydlate szczury chodnika, najpierw trafia mnie ptasi pocisk z góry, a zaraz potem szlag. Syf rozbryzgał mi się na płaszczu, który wciąż muszę nosić, bo kwitnące na…
-
Czternaście zero dwa zero czternaście
Miałam sen. Byłam na cmentarzu. Kaplica ze wzniesieniem, na którym spoczywają moi dziadkowie, została zburzona. Nowa świątynia, w trakcie budowy, powstawała na drugim końcu cmentarza. Weszłam do niej, a w środku nie było…