Kiedy chcesz pisać, ale siadasz przed edytorem tekstowym i niestety żadne słowo nie pojawia się na ekranie, jest to jednoznaczny sygnał. Masz blokadę i trzeba to zmienić. Jednym ze sposobów jest zrelaksowanie się przy filmie. A nic nie daje takiego kopa do pisania, jak oglądanie perypetii innej pisarki.

Przynajmniej dla mojego nieskromnego ego, które mówi wtedy: to Ty powinnaś być tam na ekranie, więc dokończ film, a potem jazda, pisz!

Tym razem opowiem Wam o trzech filmach, w których wyraziste postaci kobiece nie tylko odblokowują i inspirują do pisania, lecz także uwrażliwiają. Uważam, że wrażliwość jest cechą najlepszych pisarek. Dzięki niej możemy dużo zwojować na polskim rynku wydawniczym, wciąż niestety zdominowanym przez mocną, brutalną prozę mężczyzn.

Moja pierwsza propozycja dla Was to ciepły, zmysłowy i spokojny film pt.

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek.

To piękny obraz, złożony z wyjątkowych widoków wsi, morza i zielonych przestrzeni. Prawdziwa uczta dla oczu oraz wielbicieli historii o miłości. Wątek romantyczny jest tutaj poprowadzony fenomenalnie, więc można się sporo nauczyć o komponowaniu fabuły.

Akcja dzieje się w Londynie, w roku 1946, a więc tuż po zakończeniu II wojny światowej. Główną bohaterką jest Juliet (w tej roli Lily James), młoda pisarka, zaręczona z przystojnym, bogatym Markiem. Pewnego razu Juliet nawiązuje korespondencję z tajemniczym Dawseyem (granym przez Michiela Huismana, do którego mam ogromną słabość), mieszkającym na niewielkiej wysepce Guernsey. Miejsce to w czasie wojny było okupowane przez Niemców. Żyjącym tam ludziom udało się jednak przetrwać głód oraz terror, dzięki miłości do literatury. Kolejne książki stawały się dla mieszkańców Guernsey pretekstem do spotkań i celebrowania życia, które mogło się zakończyć w każdej chwili. Juliet rzuca wszystko i postanawia poznać nietuzinkowych członków tytułowego Stowarzyszenia miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek, by napisać o nich wartościowy reportaż. Okazuje się jednak, że wyspa skrywa sporo tajemnic, a zawiłe relacje między członkami stowarzyszenia wpływają również na główną bohaterkę…

Film warto obejrzeć wtedy, kiedy potrzebujemy ciepła. Mnie obraz wyreżyserowany przez Mike’a Newella bardzo wzruszył i zainspirował. Przedstawia historię obyczajową, której narracja bardzo często przenosi się do niełatwych czasów wojny. Skończywszy oglądać, pomyślałam, że to ogromne szczęście, iż możemy w spokoju rozwijać własne pasje. Nie musimy się ukrywać przed wrogiem i drżeć o los najbliższych.

Z tą wdzięcznością, po obejrzeniu filmu, można usiąść przy komputerze i napisać kilka stron bardzo dobrego tekstu.

A dodatkowo polecam Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek, bo już dawno nie widziałam obrazu, który w tak piękny sposób eksponowałby piękno i wartość czytelnictwa.

Zupełnym przeciwieństwem powyższego filmu o przeuroczym klimacie jest

Kobieta na skraju dojrzałości

z przepiękną Charlize Theron w roli głównej.

Na początku było zabawnie. Widziałam tak wiele wspólnych mianowników z sobą z przeszłości, że śmiałam się w głos. Kolosalny, nieokiełznany bałagan w apartamencie głównej bohaterki, morowe spojrzenie, teksty w rozmowach z przyjaciółką i upodobanie do niezdrowego jedzenia… Przecież to byłam ja sprzed kilku lat! Potem zrobiło się poważnie, bo w pewnym momencie zrozumiałam, że Mavis, zajmująca się zawodowo ghostwritingiem, jest bardzo, ale to bardzo chora psychicznie…

Film opowiada o powrocie pisarki z wielkiej metropolii do rodzinnego miasteczka. O jej oczekiwaniach i tym, co zamiast tego zaoferowało jej życie. O sytuacji, w jakiej się znalazła z powodu nieposkromionego, rozbuchanego ego… Osią fabularną jest pragnienie Mavis, by jej licealna miłość rozstała się z obecną żoną. Pisarka robi wszystko, by rozbić związek sympatycznej, małomiasteczkowej pary. Film jest jednak czarną komedią i dramatem-przestrogą. Przynajmniej ja go tak odebrałam.

Po finałowej scenie nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Po raz kolejny poczułam wdzięczność, że w porę przyszło do mnie opamiętanie. Historia Mavis jest idealna dla każdego debiutanta, który myśli, że po napisaniu jednej lub dziesięciu książek wszystko w jego życiu się zmieni. Że będą pieniądze, sława i splendor, a reszta jest nieistotna.

Otóż nie, kochani. Obejrzyjcie Kobietę na skraju dojrzałości, a potem siadajcie do ciężkiej pisarskiej pracy. Z inną już świadomością o zawodzie pisarza.

Na deser zostawiłam nam

Zachowaj spokój,

w którym główną rolę autystycznej scenarzystki gra Dakota Fanning.

Wendy, bo tak ma na imię nasza trzecia bohaterka, mieszka w domu dla osób z niepełnosprawnością umysłową. Choruje na autyzm. Trudno do niej dotrzeć, unika kontaktu dotykowego czy choćby wzrokowego, łatwo u niej o napady szału. I to tak strasznego, że dziewczyna może skrzywdzić zarówno siebie, jak i osoby w pobliży. Właśnie dlatego jej siostra oddała Wendy do specjalnej placówki, a sama zaczęła budować swoje życie u boku męża oraz małej córeczki.

Wendy pragnie jednak być prawdziwą ciocią, nie tylko taką z nazwy. Prócz problemów z psychiką i umysłowością, ma wiele talentów. Umie pięknie pisać, a że jest ogromną fanką Star Treka, postanawia wystartować w konkursie na scenariusz do jednego z odcinków. Nagroda jest nie tylko pieniężna. Wendy marzy o tym, by poradzić sobie z realizacją marzenia i dzięki temu dotrzeć do serca siostry. Udowodnić jej, że zasługuje na bycie pełnoprawnym członkiem rodziny. Bo w końcu pomimo choroby przecież wciąż jest człowiekiem, który zasługuje na czułość, szacunek i miłość.

Ogólnie to polecam Zachowaj spokój każdemu człowiekowi, który jest nerwowy. W tym filmie głównej bohaterce przydarza się naprawdę wiele. I to złych rzeczy, wobec których człowiek najczęściej bywa bezsilny. Wendy udowadnia jednak, że jeśli się czegoś pragnie i robi wszystko, by zrealizować cel, nie ma opcji, by się nie udało! Życzyłabym, by każdy, kto traci grunt pod nogami i panikuje bez sensu, kiedy spotyka w życiu jakiekolwiek trudności, obejrzał sobie ten film. Nie ma porywającej fabuły czy dynamicznej akcji. Ale absolutnie warto. Bo to, co dla nas jest codziennością, dla innych jest wyjątkowo trudną barierą. I odwrotnie. To, co zdrowego człowieka potrafi wyprowadzić z równowagi, dla człowieka chorego, doświadczonego przez los czy walkę o własne zdrowie, wyda się niczym istotnym.

Zachowaj spokój zmienia perspektywę. Obejrzyjcie koniecznie! Wystarczy mieć Netflixa albo HBO GO i jedziecie.

Przy okazji: jeśli znacie inne filmy o pisarzach, koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Wasza

Into the wild – Wszystko za życie

Feuchtgebiete – Wilgotne miejsca

Tylko kochankowie przeżyją