O trudnych sytuacjach, które można przekuć w sukces, o wyzwaniach, jakie stoją przed organizatorami festiwalu podróżniczego. O odpowiedzialności w podróży oraz fascynujących momentach, które czekają nas już 1, 2 i 3 lutego w Poznaniu, a także na wiele różnych innych, inspirujących tematów rozmawiam z Tomaszem i Jaśminą Labusami, organizatorami już siódmej edycji Śladami Marzeń!

Emilia: Czym się zajmujecie na co dzień?

Jaśmina: Na co dzień pracuję w firmie, która zajmuje się organizacją szkoleń i konferencji dla branży ochrony środowiska.

Tomek: A ja mam w Poznaniu fabrykę i firmę produkującą kijki do robienia wielkich baniek mydlanych. I do tego jeszcze z moim wspólnikiem robimy wycieczki szkolne głównie dla uczniów szkół podstawowych.

Emilia: Czy Wasze aktualne prace wiążą się z podróżowaniem?

Jaśmina: Zależy, jak to ująć.

Tomek: Trochę tak, bo organizujemy w końcu wycieczki.

Jaśmina: A ja zajmuję się turystyką biznesową.

Emilia: Ale Wasza pasja do podróżowania zaczęła się wcześniej niż w aktualnych miejscach pracy?

Jaśmina: Zdecydowanie dużo wcześniej. To właśnie dzięki pasjom, dzięki podróżom, udało mi się dostać pracę, którą mam aktualnie. Dzięki podróżom oraz działaniu przy festiwalu.

Emilia: A skąd wziął się w Was ten pierwszy pierwiastek, który sprawił, że zaczęliście podróżować?

Tomek: No to studia.

Jaśmina: U mnie chyba wcześniej. W dużej mierze podróże z rodzicami, potem też w trakcie gimnazjum, liceum już zaczynałam sama jeździć. Była szkoła pod żaglami, miesięczny rejs na Pogorii. I wtedy się zorientowałam, że zmieniam swoje poglądy co do kierunku, na który chcę pójść. Zamiast architektury, o jakiej początkowo myślałam, poszłam na turystykę. I tam też się poznaliśmy.

Emilia: Acha, tutaj w Poznaniu na turystyce?

Jaśmina: Tak.

Emilia: Więc to tam zaczęliście wspólnie pogłębiać swoją pasję? Zaklikało między Wami i zaczęliście podróżować?

Jaśmina: No tak, zaczęliśmy jeździć razem.

Emilia: Jak to wyszło więc z festiwalem, skąd pomysł?

Tomek: No to tak: najpierw wyjechaliśmy w trzymiesięczną podróż po Azji.

Przed podróżą założyliśmy bloga sladamimarzen.pl. Po powrocie z podróży, której motywem przewodnim były azjatyckie smaki, robaki i przysmaki, wróciliśmy tu i zaczęliśmy jeździć po Polsce. Brać udział w festiwalach podróżniczych. Gdzieś tam, gdzie nas ktoś zaprosił, gdzie sami załatwiliśmy sobie wystąpienie… No i po którejś z takich prelekcji, w Olsztynie, to stwierdziliśmy, że fajnie byłoby zrobić taką imprezę w Poznaniu, bo akurat czegoś takiego brakuje. Dobre zbiegi okoliczności sprawiły, że udało nam się na Targach Poznańskich zacząć, przy Tour Salonie.

Emilia: To nie łatwiej jest po prostu podróżować po festiwalach niż samemu organizować takie przedsięwzięcie?

Tomek: Oczywiście, że łatwiej! Po naszym festiwalu zawsze jedziemy do Gryfina na Włóczykija, żeby sobie pogadać z prelegentami i znajomymi, bo w Poznaniu nie ma czasu.

Jaśmina: <śmiech>.

Tomek: To strasznie jest smutne, ale nie ma czasu, żeby porozmawiać, pośmiać się, na spokojnie posiedzieć.

Emilia: No to skoro nie ma czasu, jest to wyjątkowo angażujące przedsięwzięcie, to czemu w ogóle Wy to robicie? Co Was popycha, zmusza do tego, żeby już siódmą edycję robić?!

Tomek: Mi się strasznie podobają te tłumy na sali! Ci ludzie, co z całej Polski przyjeżdżają! Po to, by wysłuchać prelekcji. Organizowanie takiego czegoś daje bardzo dużo satysfakcji. Szczególnie po, kiedy widzimy komentarze po imprezie. I życzliwość ludzi na sali. Przed, w trakcie. I przy okazji to nam się zrobiło takim spotkaniem rodzinnym. Przyjacielsko-rodzinnym, że wszyscy, którzy są wokół nas, wiedzą, że w czasie, w którym jest festiwal, to muszą być w Poznaniu.

Jaśmina: Ale też samo organizowanie tego! Ja uwielbiam ten element samej organizacji właśnie, planowania, dogrywania różnych rzeczy, drobiazgów.

W końcu w pracy też się tym zajmuje i sprawia mi to ogromną frajdę. Po tym właśnie widać efekty. To jest taka praca, w której prawie namacalnie można dotknąć swoich efektów. Tak jak Tomek mówi, np. przez komentarze. Poczuć radość ludzi, ich zadowolenie. To że im się podoba, że jest dobrze zorganizowane, to jest takie clue w tym wszystkim dla mnie.

Emilia: Czyli można powiedzieć, że masz do tego po prostu powołanie?

Jaśmina: <śmiech> No może można to tak nazwać.

Emilia: Teraz chciałabym nawiązać do tego, co przed chwilą powiedziałeś, Tomek, że w Poznaniu nie było takiego festiwalu jeszcze jak Śladami Marzeń. A co z Na Szage, który w tym roku odbywa się dokładnie wtedy, kiedy Wasz festiwal?

Tomek: To że terminy się nakładają, to jest zbieg okoliczności. Nie mieliśmy na to żadnego wpływu, a to ze względu, że nasz festiwal odbywa się zawsze jako impreza towarzysząca Tour Salonowi. No w tym roku się nie złożyło. Nie rywalizujemy w żaden sposób. Z naszych obserwacji wynika, że mamy dwie zupełnie różne grupy docelowe odwiedzających, i to jakoś się uzupełnia.

Emilia: To kto w takim razie przychodzi na Śladami Marzeń?

Tomek: Kobiety w wieku od 26 do 34 lat stanowią około 50 procent widowni…

Emilia: <śmiech>

Tomek: Osoby młode do 35 roku życia to jest praktycznie 80 procent naszej widowni, także sporo.

Jaśmina: To ludzie z całej Polski. W zeszłym roku zrobiliśmy eksperyment. Ustawiliśmy mapę w korytarzu. Można było zaznaczać przypinkami, skąd się pochodzi.  Byliśmy w szoku, z jak daleka ludzie przyjechali…

Tomek: W tym roku mamy grupę dojazdową i tam też ludzie wrzucają ogłoszenia, z Gdyni i z Gdańska, z Wrocławia, Krakowa… Że jadą do Poznania i chcą się zabrać albo mają miejsce, także wyszliśmy trochę poza Poznań.

Emilia: Z roku na rok jest coraz większe zainteresowanie.

Jaśmina: Zdecydowanie.

Emilia: A siedem lat temu, jak to wyglądało, gdy zaczynaliście?

Jaśmina: To był dużo mniejszy, lokalny festiwal. Taka fantazja…

Tomek: Rodzinny wymiar.

Jaśmina: Tak, rodzinny, dużo osób, które nam pomagały, to było rodzeństwo, kuzynostwo, najbliżsi przyjaciele. Poprosiliśmy ich o pomoc i z przyjemnością nas w tym wsparli. A w tym momencie chcemy też, by korzystali z tego i się bawili, a pomaga nam gro zaangażowanych w festiwal, ciekawych osób, które są wolontariuszami.

Emilia: Co jest najtrudniejszego w organizacji festiwalu?

Jaśmina i Tomek: <cisza>.

Emilia: No na pewno coś musi być! To nie może być takie piękne, takie proste i przyjemne zawsze!

Jaśmina: Mamy troszkę już utartych schematów, ale wiadomo, że musimy się sporo nagłowić. Co przekazać, jak przekazać… W tym roku Tomek bardzo mocno działa w social media, w których można powiedzieć się wyspecjalizował i świetnie to robi… To jest na pewno bardzo dużo poświęconego czasu. Nad mailami, nad odpowiedziami.

Tomek: Najtrudniejsze to jest tworzenie treści na stronę. Osobiście tak uważam.

Emilia: Dlaczego?

Tomek: Bo jak jest już wszystko dograne, to trzeba to ubrać w słowa. Napisać artykuł, który musi spełniać konkretne normy, musi być zwięzły, przejrzysty, łatwy do odczytu… A jest zawsze bardzo dużo rzeczy do przekazania. Dużo więcej, niż powinno być znaków w artykule. A my siedzimy w tym od początku do końca, znamy każdy szczegół i chcemy o wszystkim opowiedzieć! Wychodzi jednak na to, że to nie jest dobre, bo ludzie często nie mają w ogóle czasu tego czytać. Trzeba wybrać esencję i to jest najtrudniejsze dla mnie. Bo wymyślenie czegoś i zorganizowanie to rzeczy proste są, łatwe i przyjemne.

Emilia: A… to samo tyczy się organizowania prelekcji? Chodzi mi o to, czy wybór podróżników i ich wystąpień rodzi trudności.

Jaśmina: To zawsze jest trudne. To wpływa na nasz program. Spływa do nas kilkadziesiąt zgłoszeń, a my musimy wszystkie przeanalizować, zastanowić się… Staramy się wybrać opowieści, które niosą ze sobą coś więcej niż samą podróż. Wiadomo, że ciężko jest zdecydować, która podróż jest lepsza, która gorsza… Każdy to przeżywa na swój sposób. Ale staramy się zwracać uwagę na to, żeby było to coś głębszego i przekazywało ciekawe treści, wiarygodną informację…

Zwracamy uwagę na merytorykę. Prezentacje, które wybieramy, nie mogą być w żaden sposób krzywdzące dla danego kraju…

Nie wiem, czy wiesz, o co mi chodzi…

Emilia: Tak, jak najbardziej.

Tomek: Misja odpowiedzialnego podróżowania! Chcemy wpoić ludziom, żeby to nie było: pojedź, zobacz, zniszcz i wróć. Tylko pojedź świadomie i zrozum, co się na świecie dzieje.

Jaśmina: Zdajemy sobie sprawę z tego, że docieramy do ogromnej grupy osób, która jest podatna na to, co się do niej komunikuje. Na sali jest od sześciuset, w porywach do ponad ośmiuset osób. I to są ludzie, którzy uważnie słuchają. W końcu oni przychodzą specjalnie, by wysłuchać tych historii. To nie jest zmuszanie kogoś do siedzenia na nudnym wykładzie na uczelni.

Ci ludzie faktycznie chcą zdobyć wiedzę. I te prezentacje muszą być prawdziwe, bo jeśli nie, od razu można to zweryfikować.

W końcu na sali są też podróżujący, ludzie, którzy bywają w tych miejscach. Czasem przychodzą, by porównać, jak ktoś przeżył swoją podróż w tym samym miejscu.

Emilia: Czy można wyłonić trzy główne cechy, które ma każda prezentacja, jaka dostała się do konkursu?

Tomek: Nie można chyba tak. To jest zbyt szerokie spektrum żeby znaleźć części wspólne. Tak jak nie da się porównać kultury jednego kraju do drugiego. No my na pewno zwracamy uwagę na wysoką jakość materiału. Jak ktoś przesyła materiał słaby graficznie, to ma małe szanse, żeby wystąpić na festiwalu, bo to bardzo istotna forma przekazu.

Jaśmina: No i też treść, informacje.

Tomek: Tak, merytoryka jest bardzo istotna.

Jaśmina: I czy osoba potrafiła zgłębić dany kraj, czy się czegoś dowiedziała, czy to nie jest zwykłe przyjechanie z punktu A do B. Wiadomo, tam też są przygody, ale czy ta osoba umie opowiedzieć o tym?

Czy mądrze doświadczyła podróży? I wyciągnęła z niej wnioski? Bo o to chodzi, żeby się czegoś nauczyć i nauczyć też czegoś innych.

Emilia: Czyli osoba, która odwiedzi festiwal, może zyskać wiedzę o danym kraju, dowiedzieć się, jak eksplorować kraj odpowiedzialnie i… Co jeszcze zyska, pojawiając się na Śladami Marzeń?

Tomek: Może przetestować sprzęt fotograficzny. Skonsultować z lekarzami medycyny podróży, wziąć udział w warsztatach, czy to crowdfundingu czy surviwalu…

Jaśmina: W speeddatingu!

Tomek: Może też znaleźć odpowiedni ubiór, dopasować plecak, znaleźć odpowiedni namiot na wyprawę… A do tego spotkać bardzo dużo fajnych ludzi, z którymi kontakt bardzo często zostaje. Nam też przez festiwal siłą rzeczy mocno poszerzyło się grono znajomych na przestrzeni tych lat. I później się spotykamy. Na innych festiwalach, w innych miejscach, jakichś sylwestrach, na szlaku…

Jaśmina: Integracji też służą trzy wieczory, które zorganizowaliśmy. Piątek i niedziela bezpłatnie, w sobotę mamy koncert zespołu TABU i imprezę w klimacie Fluo Party.

Emilia: No to super na każdym polu! I towarzyskim, i tak rozwojowo, i praktycznie… A teraz trochę z innej beczki, na przekór. Czy było coś takiego, co… nie wypaliło? Albo może mieliście jakąś?

Jaśmina: W zeszłym roku mieliśmy świetne doświadczenie. Okazało się, że para, która miała mieć prelekcję konkursową, w ostatnim momencie się rozchorowali. I nie dojadą! Dużo naszych uczestników się nastawiło na ich występ. To była prezentacja z psem w tle! Oni przejechali, to była… Skandynawia zimą?

Tomek: Laponia.

Jaśmina: Laponia zimą, z psem. No i powiedzieli, że nie dadzą rady dojechać, ale. Ze względu na to, że na Targach Poznańskich są świetne warunki techniczne, udało nam się połączyć z nimi na żywo! Prezentacja była wyświetlona. Ich nie było na scenie, ale było ich słychać. Do tego stopnia, że gdyby na końcu nie powiedzieli, że szkoda, że ich z nami nie ma, mnóstwo osób w ogóle by się nie zorientowało. Była świetna jakość dźwięku, z prelekcją też nie było problemów, była przyciemniona sala, więc mnóstwo ludzie faktycznie myślał, że oni tam są.

Emilia: A, ja to pamiętam w ogóle, to było niezłe! A za kulisami? Denerwowaliście się?

Jaśmina: Bardzo.

Emilia: Tak?

Tomek: No, bo to była taka sytuacja, że dwóch prelegentów właśnie wypadło. Jedni zmienili zdanie, w środę nie chcieli przyjechać, ale po mocnej merytorycznie rozmowie znów zmienili zdanie i jednak przyjechali. A w drugim wypadku mimo choroby prelegentów technicznie się udało bez większego kłopotu z nimi połączyć. Obsługa sali już takie rzeczy robiła, więc wiedzieli, jak do tematu podejść.

Jaśmina: Z taki rzeczy, które czasami się powijają, to staramy się znajdować w tym pozytywy, obrócić to w dobrą stronę!

Miesiąc przed festiwalem inny prelegent, na którym nam zależało i który zarzekał się, że będzie, to jednak nałożył mu się inny wyjazd. Wtedy po prostu zrobiliśmy głosowanie na Facebooku. Jaką prelekcję chcecie usłyszeć? I wtedy ludzie mocno się zaangażowali. Mieli wtedy realny wpływ na to, jak będzie wyglądał program, co było super. Kreatywnie podchodząc do problemu, mamy nagle sporo możliwości. Pozornie niefortunną sytuację można obrócić tak, by wyjść z korzyścią. Trzeba po prostu się zastanowić. Myśleć i tworzyć, zamiast ubolewać.

Tomek: Mieliśmy też takich prelegentów, co wyszli z hotelu w sobotę o 11.00, a wchodzili na salę za jeden 12.00…

Jaśmina: Tak, i bez kluczyków, portfela…

Emilia: <śmiech>

Tomek: No ale zawsze się dobrze kończyło… No, jeden właśnie cały poranek jeździł po wszystkich korporacjach taksówkarskich, bo szukał swojego portfela, kluczy, plecaka… Ale znalazł.

Jaśmina: Okazało się, że to my mieliśmy ten plecak, ale nie mogliśmy się z nim skontaktować, bo telefony były w tym plecaku!

Emilia: Oj, byłam też na Kolosach świadkiem podobnych sytuacji…  Także znam ten problem! <śmiech> No dobra, to będziemy chyba już powoli kończyć… Pół godziny nam minęło…

Jaśmina: Już?

Emilia: <śmiech> Tylko powiedzcie mi jeszcze może, jak byście zaprosili kolejne osoby, a w tym konkretnie czytelników mojego bloga, by pojawili się na festiwalu?

Tomek: Dla ludzi ciekawych świata, którzy chcą rozwijać swoje umiejętności i sposób, styl podróżowania… To festiwal jest idealnym miejscem, gdzie mogą wszystko sprawdzić! Od sprzętu poprzez style podróżowania wypracowane przez bardziej doświadczonych podróżników, prelegentów… Po bezpośrednie ich poznanie. Idealnie, przez trzy dni można spotkać inspirujące osoby. Można się pobawić, dowiedzieć wielu fajnych rzeczy i powygłupiać.

Jaśmina: Myślę też, że w świecie, który nas otacza, w natłoku informacji, takiej kaszki medialnej, informacji, które są często niewiarygodne, no bo w sumie nie wiadomo, komu wierzyć… Które medium mówi prawdę, a które nie…

To festiwal jest idealnym miejscem, gdzie można spotkać się oko w oko z osobą, która była w danym miejscu, która tam czegoś doświadczyła. Mamy informacje z pierwszej ręki, możemy porozmawiać, dowiedzieć się fantastycznych rzeczy i się zainspirować.

Jeśli ktoś nie jest do końca przekonany, w jakiej formule chce podróżować, z kim chce podróżować, jak chce to robić, to festiwal jest świetną okazją, by znaleźć swoje miejsce.

_________________________________________________

Jaśminie i Tomkowi z całego serca dziękuję za przepyszną rozmowę, która pokazała mi, jak bardzo zależy im na organizacji wartościowego wydarzenia. Nieważne, ile trudów trzeba pokonać po drodze. Liczy się efekt finalny i… na ten właśnie Was zapraszamy. Dziś, jutro i pojutrze na Międzynarodowych Targach Poznańskich przy Salon Tourze odbywa się Siódma edycja festiwalu podróżniczego Śladami Marzeń! Dołączcie do podróżniczej, inspirującej zabawy! Zapraszamy serdecznie, również na Insta Śladami Marzeń!

Mamo, plecak spakowany, wychodzę! – rozmowa z Tomkiem Jakimiukiem z jaktodaleko.pl

Katarzyna Maniszewska — Podróżnik bez powodu!

Manchester, Malaga, Berlin, czyli kilka lekcji o byciu zen oraz zamawianiu tostów