Inspiracja to czynnik, bez którego nie ma mowy o stworzeniu literackiego dzieła. Bez inspiracji trudno nawet wstać z łóżka, a co dopiero napisać książkę! Przeczytaj 5 prostych sposobów, by być nieustannie zainspirowanym!

1. Wzbogacaj swoje doświadczenie

Czy gdyby Mark Twain całe życie spędził w jednej miejscowości, napisałby Przygody Tomka Sawyera, Pozłacany wiek, Pod gołym niebem, Pamiętniki Adama i Ewy oraz wiele, wiele więcej niesamowitych historii?

Oczywiście, że odpowiednio kreatywną osobę inspiracja może odnaleźć w drodze między sypialnią a kuchnią. A tak się składa, że zwykle najczęściej w toalecie… Ale czy historie spisane przez autora, mającego niewielkie życiowe doświadczenie, są w stanie porwać dziesiątki tysięcy czytelników? Czy taki twórca mógłby, jak Mark Twain, zostać okrzyknięty ojcem lub matką literatury jakiegokolwiek kraju?

Twain musiał przerwać naukę w wieku dwunastu lat. Po śmierci ojca okoliczności zmusiły go do podjęcia pracy. Zaczynał jako chłopiec na posyłki, potem był zecerem, pilotem, górnikiem, poszukiwaczem złota, a wreszcie dziennikarzem. Z pewnością nie było mu lekko. Codzienny trud nie powstrzymał go jednak przed słuchaniem podszeptów inspiracji. A może właśnie dzięki niemu był w stanie usłyszeć to, co i Ty usłyszysz, wzbogacając swoje życiowe doświadczenia: opisz to!

Naturalnie mam tu na myśli również doświadczenia literackie.

Nie musisz od razu porywać się na pisanie powieści, jeśli nie czujesz się na siłach lub wiesz, że w połowie zabraknie Ci motywacji. Napisz krótkie opowiadania, a potem postaraj się o ich publikację. Po publikacji mojego debiutu, Piromanów, były to niesłychanie miłe dodatki to mojego literackiego CV. Wystartowałam w konkursie zorganizowanym przez Maszynę do pisania i dzięki temu powstała Niepokonana Helena Stein. W tym samym czasie w kwartalniku „Fabularie” ukazało się moje opowiadanie O trzech wykastrowanych kotach. W ten sposób ukazało się także opowiadanie Ady Troniny-Kosterkiewicz, która w „Fabulariach” opublikowała opowiadanie pt. Suki, będące częścią książki, którą właśnie kończy pisać.

Powodzenia, Ada!

2. Działaj w literackiej społeczności

W podstawówce razem z moimi przyjaciółkami prowadziłyśmy zeszyt z historiami. Wymieniałyśmy się nim, by dopisać po troszkę historii. Rozmawiałyśmy o swoich pomysłach i czekałyśmy z niecierpliwością na to, co wymyśli ta, której akurat przypadała kolej na dalsze prowadzenie fabuły.

Nieco później bardzo ważnym punktem mojego twórczego dojrzewania było pisanie fan-fiction od razu publikowanego na blogu oraz przynależenie do Kompanii Ocenowej. Tam naprawdę sporo nauczyłam się od innych recenzentek, przede wszystkim od Szamana, z którymi oceniałyśmy twórczość innych blogerów, nieco mniej zaawansowanych w pisaniu.

A na studiach filologii polskiej nadszedł kryzys. Zaskakujące, prawda? Ale trzeba było tyle czytać, że na własną twórczość nie było czasu. Między rozmaitymi pracami rocznymi nikt nawet nie powiedział, jak stworzyć dobry tekst. Skoro prowadzący nie mieli na to czasu, nic dziwnego, że i wśród studentów zabrakło kolegi lub koleżanki, z którą mogłabym na ten temat pogadać.

I jeszcze ze cztery lata temu naprawdę nie miałam z kim porozmawiać o własnym pisaniu. Mimo pracy w wydawnictwie podróżniczym rzadko zdarzały się ku temu jakieś okazje, bo trzeba było zasuwać, a nie gadać. W zasadzie wspominam najcieplej rozmowę z Łukaszem Superganem już po Warszawskich Targach Książki, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak bardzo drugi pisarz przykłada się do szlifowania swojego warsztatu i robienia researchu.

Ale na szczęście dalej był Internet i kiedy zrezygnowałam z pracy na etacie, mogłam bardziej się na nim skupić. Miałam już czas, by w pierwszej kolejności zająć się artystycznym rozwojem. Fajnie było przede wszystkim spisać się z Tomaszem Węckim, autorem m.in. rewelacyjnego poradnika Jak napisać powieść, a następnie, kiedy prowadzony przeze mnie najlepszy blog o pisaniu zyskał na popularności, sami zaczęli się do mnie odzywać inni twórcy, jak choćby Ania czy Tomek. Już nie musiałam szukać kolegów czy koleżanek do pisania.

Tym bardziej, że postanowiłam założyć na Facebooku grupę, która z kolei mniej doświadczonym koleżankom pomoże w rozwoju literackim. Da odpowiedź na ich bolączki i sprawi, że nie będą samotne ze swoimi twórczymi dylematami, jak ja niegdyś. Jeśli więc szukasz inspiracji, motywacji i wsparcia, zapraszam Cię do grupy Kobiety piszą, która liczy już ponad 900 członkiń i członków, ponieważ panowie również są mile widziani. 🙂

3. Czytaj i oglądaj

Wcześniej wspomniany podręcznik Jak napisać powieść, Droga artysty Julii Cameron czy Maszyna do pisania Katarzyny Bondy to świetne propozycje, które szczerze polecam. Bo co ma stanowić sposób, by być nieustannie zainspirowanym do pisania, jeśli nie książka o pisaniu?

No cóż, może inne dzieło kultury. Na przykład filmy o pisarzach, zwłaszcza te, dzięki którym rozwiniesz swoją wrażliwość. Albo spektakle teatralne lub wystawy sztuki. Tak naprawdę kontakt z kulturą oraz innymi dziełami, nieważne, jakiego rodzaju czy gatunku, są wprost kopalniami inspiracji. W komentarzu napisz koniecznie, co Ciebie konkretnie najbardziej inspiruje. Możesz wrzucić tytuł filmu, książki albo innego dzieła. Chętnie się z nim zapoznam!

4. Korzystaj ze źródeł

Istnieją miejsca, które są prawdziwymi źródłami inspiracji. To gotowce, z których możesz czerpać garściami! I jednym z nich jest newsletter Fabryki Dygresji. Zapisując się, dołączasz do załogi inspirujących osób i otrzymujesz najrozmaitsze bonusy. Jednym z nich jest także to, że przez 10 poniedziałków z rzędu otrzymasz list z inspirującą, która chwyci Cię za serce i sprawi, że z radością rzucisz się do pisania. Do każdej wiadomości dołączam specjalne hasło do skarbca, w którym znajdują się niesamowite acz w 100% prawdziwe historie i ćwiczenia. Dzięki nim sam staniesz się wielką neutronową pulsującą gwiazdą inspiracji! Tak, ten newsletter to totalny kosmos!

Dołącz do Załogi Fabryki Dygresji!

Jeśli potrzebujesz motywacji, dzięki której wreszcie ukończysz swój tekst, szczegółowych porad na temat wydawania oraz marketingu książki, dobrze trafiłeś!
Zapisując się na newsletter otrzymasz informacje o nowych postach, zniżkach na warsztaty, spotkaniach z Emilią w Twoim mieście i ofertach specjalnych.
Dodatkowo opracowałam harmonogram i kalkulator wydania książki, który pomogą Ci zaplanować Twój self-publishing.
Dzięki dwóm historiom bohaterów, z case study Zbyszka i Emki, zobaczysz, na co warto uważać w trakcie współpracy z podwykonawcami i wydawnictwem.
W gratisie też pierwsze strony mojego e-booka 7 grzechów głównych debiutanta!
* pola wymagane
/ ( mm / dd )

5. Wizualizuj, afirmuj, medytuj

To moje ulubione narzędzia rozwoju psychologicznego oraz pisarskiego. A wszystkie te trzy wykonuję z długopisem i notesem!

Jeśli czuję się totalnie do kitu, wyobrażanie sobie samej siebie, tryskającej twórczą energią, natychmiast zwiększa poziom mojej inspiracji. Uwaga! To nie bajdurzenie, a fakt potwierdzony naukowo!

Wizualizacja aktywuje siły naszej podświadomości.

Dla mózgu naprawdę nie ma żadnego znaczenia, czy faktycznie wykonujesz ćwiczenie, czy tylko sobie intensywnie to wyobrażasz. (Dla mięśni to co innego, dlatego warto najpierw sobie wyobrażać bieganko, a potem faktycznie pójść pobiegać). By wzmocnić efekt wizualizacji, spisuję ją w pamiętniku. Zastanawiam się nad tym, jak chcę się czuć, co zrobię, gdy już osiągnę odpowiedni stan umysłu i jak poczuję się po wszystkim. Satysfakcja, moc i twórczość przychodzą za każdym razem, na zawołanie! I choć początkowo tak nie było, systematyczność naprawdę pomaga, a efekty przychodzą bardzo szybko.

Afirmacja jest do wizualizacji bardzo podobną metodą, ale znacznie prostszą.

Nie musisz aż tak bardzo uruchamiać wyobraźni. Wystarczy spisanie na kartce prostych, pozytywnych założeń, które codziennie będziesz sobie powtarzać lub przepisywać. Moje ulubione pochodzą częściowo z Drogi artysty.

  • Jestem przekaźnikiem boskiej energii twórczej, a mój wysiłek obraca się na dobre.
  • Moja kreatywność uzdrawia mnie i innych.
  • Wolno mi pielęgnować wewnętrznego artystę.
  • Moja kreatywność zawsze prowadzi mnie w stronę Prawdy i Miłości.
  • Moja kreatywność prowadzi mnie do przebaczania innym i sobie.

Do medytacji z kolei zawsze siadam z notatnikiem i długopisem.

Dzięki nim mogę natychmiast okiełznać nachodzące mnie zbędne myśli. Wypisuję je na kartce i z głowy! Teraz mogę już oczyścić swój umysł. A gdy wracam z takiej kosmicznej podróży, świat wokół mnie jest jednocześnie bardziej znajomy, jak i tajemniczy. Choć więc czuję się, jakbym wróciła do domu, to wszystko nagle mnie dużo bardziej ciekawi i zachwyca!

Jestem bardzo ciekawa, jakich metod Ty używasz, by przywołać inspirację i czy te sposoby, które ja opisałam, przydadzą Ci się w twórczym rozwoju. Daj znać w komentarzu! A jeśli ten wpis Ci się spodobał, nie wahaj się i udostępnij!

Twoja

Kiedy dać sobie spokój z pisaniem?

Wena. A jednak istnieje? Gościnny występ Michała Anioła

Poznaj 5 objawów zablokowanej kreatywności!

5 prostych sposobów, by być nieustannie zainspirowanym!

by Emilia Nowak time to read: 6 min
0